Śląscy strażnicy miejscy dorabiają nad morzem

Grzegorz Lisiecki
Kilku strażników miejskich ze Śląska pomoże utrzymywać porządek w Jastarni na Półwyspie Helskim podczas wakacji. To już czwarty sezon współpracy Ślązaków z nadmorską gminą.

Jastarnia ma 2900 mieszkańców, ale miejsc dla wczasowiczów i turystów jest tam aż 25 tysięcy! Do tego doliczyć trzeba jeszcze dwie inne miejscowości gminy, czyli Kuźnicę i Juratę. Tymczasem Jastarnia zatrudnia tylko dwóch strażników miejskich - komendanta i inspektora. W ciągu roku to wystarcza, ale nie podczas wakacji.

- Cztery lata temu pomysł szukania pomocy u śląskich strażników miejskich podsunął mi mój znajomy, który pracował w WOPR na Helu - opowiada Wojciech Zaborowski, komendant dwuosobowej straży miejskiej Jastarni. - Jako pierwsi przyjechali do nas strażnicy z Tychów, potem dołączyli do nich siemianowiczanie. A w tym roku przyjedzie do nas jeszcze jeden strażnik miejski z Sosnowca - dodaje.
Starszy strażnik Grzegorz Wybraniec z Tychów był w Jastarni w zeszłym roku.

- Pojechałem tam na miesiąc. Praca nie jest łatwa, przede wszystkim ze względu na liczbę wczasowiczów. Jednak jeśli otrzymam zgodę komendanta, to w tym roku znowu pojadę - zapowiada.
- Pracy jest u nas rzeczywiście sporo - przyznaje Za-borowski. - Ludzie parkują samochody byle gdzie, a przecież to teren Nadmorskiego Parku Krajobrazowego.

Jak to działa? Strażnicy podpisują umowę zlecenie lub umowę na czas określony i przez miesiąc - wykorzystując swoje urlopy - pilnują porządku w gminie Jastarnia.

- Zapewniamy strażnikom zakwaterowanie i wyżywienie oraz oczywiście pensje - mówi Wojciech Zaborowski.

Jaka to kwota? Około 1600 zł "na rękę". Do tego nadgodziny, a tak traktowane są dniówki w soboty i niedziele.

- Strażnicy pracują po osiem godzin dziennie, na dwie zmiany, od 7.30 do 15.30 i od 14 do 22 - wyjaśnia komendant Zaborowski.
Od dwóch lat do Jastarni jeżdżą strażnicy z Siemianowic Śląskich. - Byłem tam w minione wakacje. Między 15 lipca a 15 sierpnia w Jastarni jest szczyt sezonu - opowiada Piotr Saternus, komendant siemianowickiej straży miejskiej.

Niedawno strażnicy z Siemianowic wpadli na pomysł, żeby do Jastarni - na kolonie - pojechała grupa najbiedniejszych uczniów miejscowych podstawówek. Za darmo.

- Wstępnie już się dogadaliśmy, a nasz burmistrz również jest "za" - przyznaje Wojciech Zaborowski.
Umowa przewiduje, że siemianowiccy strażnicy miejscy - znalazło się już kilku chętnych - przepracowaliby miesiąc w Jastarni nieodpłatnie, a w zamian gmina na czas kolonii zaopiekowałaby się dziećmi.

Jak się jednak okazuje, pomysł nie jest taki łatwy do zrealizowania.
- Nie można tak po prostu zrzec się wynagrodzenia, bo to naruszenie kodeksu pracy - wyjaśnia komendant Piotr Saternus. - Dlatego zwróciliśmy się do radców prawnych z pytaniem, jak rozwiązać tę sytuację.

Pomysł ma być wcielony w życie w przyszłym roku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie