MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Śląsk bez kopalń? W wielu miastach już to się udało. To początek drogi

Czy jesteśmy przygotowani na transformację Śląska? Czy realne jest całkowite przebranżowienie regionu i odejście od kopalń i produkcji z nimi związanej? I czy wreszcie na zamykanie zatrudniających wciąż tysiące mieszkańców miast i gmin zakładów górniczych są gotowi włodarze Zabrza, Rybnika, Knurowa czy Jastrzębia-Zdroju, czyli tych miast które  z górnictwa przez dekady żyły? - Jeszcze nie, ale przygotowujemy się – mówi nam wielu samorządowców. Zobacz, co powstaje w miejscu kopalń na Śląsku.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Czy jesteśmy przygotowani na transformację Śląska? Czy realne jest całkowite przebranżowienie regionu i odejście od kopalń i produkcji z nimi związanej? I czy wreszcie na zamykanie zatrudniających wciąż tysiące mieszkańców miast i gmin zakładów górniczych są gotowi włodarze Zabrza, Rybnika, Knurowa czy Jastrzębia-Zdroju, czyli tych miast które z górnictwa przez dekady żyły? - Jeszcze nie, ale przygotowujemy się – mówi nam wielu samorządowców. Zobacz, co powstaje w miejscu kopalń na Śląsku.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Transformacja Śląska to coś więcej, niż zamykanie kopalń. Niektóre gminy już szykują się na to, co nastąpi za dwie dekady. Odejście od węgla i likwidacji ostatnich kopalń podaje się termin wynegocjowany w ramach umowy społecznej, a więc rok 2049. Ale podczas odbywającego się niedawno w Glasgow szczytu klimatycznego COP26 premier Morawiecki zadeklarował jak najszybsze odejście od węgla. Co po kopalni? W miastach burza mózgów.

Śląsk bez kopalni? W wielu miastach już to się udało. To początek drogi

Czy jesteśmy przygotowani na transformację Śląska? Czy realne jest całkowite przebranżowienie regionu i odejście od kopalń i produkcji z nimi związanej? I czy wreszcie na zamykanie zatrudniających wciąż tysiące mieszkańców miast i gmin zakładów górniczych są gotowi włodarze Zabrza, Rybnika, Knurowa czy Jastrzębia-Zdroju, czyli tych miast które z górnictwa przez dekady żyły? - Jeszcze nie, ale przygotowujemy się – mówi nam wielu samorządowców.

Ci bardziej świadomi już teraz doskonale zdają sobie sprawę z tego, że inwestor nie będzie czekał kilku lat na pokopalniany teren, nie będzie sam chciał likwidować szkód górniczych. I działają. Ale w wielu śląskich miastach w kontekście odejścia od węgla i konsekwencji tego kroku dyskusje toczą się tylko wokół zagospodarowania pokopalnianych terenów, pakietów osłonowych dla górników i koniecznych zmianach w polityce energetycznej.

Konsekwencje społeczne, oraz te finansowe dla samej gminy są spychane na dalszy plan. Jeśli konkretny plan odejścia od węgla nie zostanie szybko opracowanym, a śląskim gminy nie uzmysłowią sobie jak wielkie konsekwencje społeczne, ta transformacja za sobą niesie, jej skutki mogą być odczuwalne na Śląsku przez następne dekady.

Powstające w kilku śląskich miastach pomysły na przebrnięcie przez transformację gospodarczą to jeszcze za mało, by mówić o przejściu procesu odejścia od węgla „suchą stopą”. I o tym mówiono między innymi podczas odbywającego się kilka miesięcy temu Krajowego Forum Transformacji Polskich Regionów Górniczych, które zorganizowano w Katowicach.

- Przed nami wielkie wyzwania. Czas nam ucieka. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do transformacji, która musi się opierać na współpracy samorządu, strony rządowej i Komisji Europejskiej, a przede wszystkim musi się odbywać tu, na Śląsku – to dotyczy zresztą wszystkich regionów górniczych w Polsce. Chcemy przejść od planowania i dyskusji nad wyzwaniami, do działania i realizacji gotowych przedsięwzięć – podkreślał w czasie forum marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski.

ZOBACZ, JAK BEZ KOPALNI RADZĄ SOBIE MIASTA

„Jak najszybsze odejście od węgla”

Na ten moment, jako datę końcową odejście od węgla i likwidacji ostatnich kopalń podaje się termin wynegocjowany w ramach umowy społecznej, a więc rok 2049. Wprawdzie podczas odbywającego się niedawno w Glasgow szczytu klimatycznego COP26 premier Mateusz Morawiecki zadeklarował jak najszybsze odejście od węgla (deklaracja podpisana przez przedstawicieli polskiego rządu zakłada odejście od węgla krajów rozwiniętych gospodarczo do lat 30., a rozwijających się w latach 40. bieżącego wieku), ale nic nie wskazuje na to, by ten termin zaakceptowany przez stronę społeczną miał ulec skróceniu. Zamknięcie chociażby jednego zakładu pracy zatrudniającego kilkadziesiąt osób i wysłanie ich na bezrobocie to dla każdego miasta byłby ogromny cios.

A co zrobić, kiedy ku końcowi zbliża się cała branża i liczba osób bezrobotnych nie będzie liczona w tysiącach, nawet w setkach tysięcy? Przed takim karkołomnym zadaniem już przed kilkunastu laty i jeszcze przez najbliższych kilkanaście lat będzie stawać wiele gmin i miast w całym województwie śląskim. Na terenie dawnej aglomeracji Rybnickiego Okręgu Węglowego (ROW) aż roi się od miast, których gospodarka w ostatnich kilkudziesięciu latach opierała się na górnictwie.

Nie bez znaczenia była również ówczesna polityka gospodarcza władz PRL-u. Dość powiedzieć, że na przykład Jastrzębie-Zdrój z małej wioski urosło do niespełna stu tysięcznego miasta właśnie za sprawą węgla. I właśnie w tym mieście pracuje się już nad koncepcją na kolejne dekady. Miasto, dla którego na przestrzeni zaledwie stu lat będzie to kolejna duża przemiana - od miasta zdrojowego, przez górnicze, po swoisty powrót do korzeni i miasto turystyczne - bo o takich planach najgłośniej mówi się w Jastrzębiu.

- Dzięki dogodnemu położeniu geograficznemu Jastrzębie-Zdrój jest świetnym celem dłuższych wycieczek, a przede wszystkim weekendowych wypadów. Zielone, atrakcyjne miejsca i bogaty kalendarz wydarzeń kulturalnych i sportowych sprawia, że tu zawsze można miło i spokojnie spędzić czas - wyjaśnia Agnieszka Pabich, pełnomocnik Prezydent Jastrzębia-Zdroju ds. Strategii i Rozwoju.

Nie przeocz

Symbol zmiany: Łaźnia Moszczenica

Symbolem przemian ma być pokopalniana Łaźnia Moszczenica, w której mieścić się będzie Instytut Dziedzictwa i Dialogu, który podobnie jak cieszący się ogromną popularnością Żelazny Szlak Rowerowy ma być jedną z zachęt do odwiedzania Jastrzębia. Sektor turystyczny i okołoturystyczny ma się też rozwijać na głównej ulicy niegdysiejszego Zdroju - 1 Maja.

- Powstanie deptaka sprawi, że zarówno on jak i jego bezpośrednie otoczenie stanie się miejscem powstawania firm z sektora usług okołoturystycznych i bezpośrednio z tym sektorem związanych. Restauracji, barów, kawiarni, a być może, galerii sztuki czy butikowych hoteli - snują plany w Jastrzębiu-Zdroju. Oczywiście, w Jastrzębiu zaznaczają, że nie mają zamiaru odsuwać się od przemysłu.

Przyszłością dla miasta ma być już jednak nie przemysł wydobywczy, a przemysł wysokich technologii. Branża IT ma zagościć w otoczeniu innej dawnej kopalni - Jas-Mos. Tam planowane jest powstanie parku biurowego i zaplecza konferencyjnego, które stworzyłoby podwaliny pod rozwój sektorów IT oraz BSS (usługi dla biznesu) poprzez dostępność odpowiedniej jakości infrastruktury. W tym samym miejscu mają się również mieścić przestrzenie przeładunkowe, magazynowe oraz miejsca obsługi transportu, spedycji i terminali intermodalnych dla przedsiębiorstw sektora logistycznego.

Rybnik stawia na biurowce dla biznesu

W Rybniku z kolei, gdzie zlikwidowano już jedną kopalnię – Rymer, a do zamknięcia są jeszcze dwie kolejne chcą stawiać na biznes. W tym mieście zachęca się prywatnych przedsiębiorców do stawiania biurowców i tworzy się dla nich specjalną przestrzeń na taką działalność przy Placu Armii Krajowej. Do tej pory w tej okolicy powstały dwa biurowce – jeden z nich to biurowiec K2 o powierzchni 11 tys. m2.

- To biurowiec klasy A. Projekt cieszy się dużym zainteresowaniem korporacyjnych najemców – swoje biura mają tu m.in. ING Bank Śląski, FireUp Software czy PKO BP – mówi Agnieszka Skupień, rzeczniczka Urzędu Miasta w Rybniku. W bezpośrednim sąsiedztwie zrealizowany został kolejny obiekt oferujące nowoczesną powierzchnię biurową. To gmach przeznaczony dla branży IT. - Rybnik, kojarzony do tej pory z górnictwem i ciężkim przemysłem, aktywnie wspiera rozwój nowoczesnych usług dla biznesu. Tworzymy przestrzeń, w której prywatni inwestorzy mogą budować kolejne obiekty z przeznaczeniem na biura – mówi prezydent Rybnika Piotr Kuczera.

Powstająca w Rybniku sfera usług dla biznesu, obejmuje tereny zlokalizowane w sąsiedztwie biurowca K1, u zbiegu ul. 3 Maja i Placu Armii Krajowej. Od wielu lat ta część miasta jest obszarem biurowo-administracyjnym, to tu działają: ZUS, Urząd Skarbowy, biurowiec GAPR, firma Alan Systems. Sporym atutem tego miejsca jest bliskość dworca kolejowego, nie bez znaczenia jest też wybudowana w zeszłym roku Droga Regionalna, a dojazd do autostrady obecnie zajmuje 10 min.

- Miasto przygotowuje kolejne nieruchomości dla potencjalnych inwestorów. Na przeciwko K1 do końca roku zmieniany jest plan zagospodarowania przestrzennego, który umożliwi w przyszłości powstanie kolejnej inwestycji z sektora nowoczesnych usług dla biznesu – zapowiada prezydent Piotr Kuczera. - Rozmawiamy z właścicielami nieruchomości na tym obszarze, mamy sygnał o gotowości realizacji inwestycji pod konkretnych najemców - mówi Kuczera.

Ale Rybnik, miasto, którego wielką wadą od dekad jest kompletny brak terenów inwestycyjnych, wpadło także na inny pomysł. Postanowiło zainwestować w hałdę dawnej kopalni Ignacy, mieszczącej się w dzielnicy Niewiadom, tuż przy głównej ulicy przecinającej dzielnicę – Sportowej. Na terenie 14 hektarów powstało pięć działek z wolnymi terenami.

Tej wielkości terenów inwestycyjnych od dawna w Rybniku nie było. Na biznes, ale na zdecydowanie mniejszą skalę stawiają też w Rydułtowach. Tam nikt nie spodziewa się, że do bram miasta zapuka nagle inwestor, który w niewielkim mieście utworzy zakład zatrudniający tysiąc czy dwa tysiące osób. Ale pewne działania już się rozpoczęły.

Rydułtowy zbudują osiedle mieszkaniowe

Jesienią tego roku burmistrz miasta Marcin Połomski podpisał akt notarialny z Zarządem Spółki Restrukturyzacji Kopalń S.A. w Bytomiu i na mocy tego dokumentu miasto otrzymało prawo wieczystego użytkowania gruntu o ogólnej powierzchni 17 828 m kw. oraz prawo własności 10 budynków – terenów przy tzw. szybie Leon III, należącym jeszcze niedawno do miejscowego ruchu Rydułtowy w kopalni zespolonej ROW. Miasto przy udziale funduszy norweskich zamierza zrewitalizować ten teren w celu poszerzenia oferty mieszkalnictwa oraz rozwoju nowych gałęzi przemysłu.

- Regiony i miasta górnicze, takie jak nasze, są objęte procesem transformacji, przez którą chcemy przejść z jak najmniejszą szkodą, a wręcz korzyścią dla miasta i jego mieszkańców – podkreśla burmistrz Marcin Połomski. Na tym pogórniczym terenie znajdują się kolejne tereny: gmina chciała przejąć stary plac składowy.

Słowo stało się ciałem w minioną środę. Wszystkie należące do tej pory do Spółki Restrukturyzacji Kopalń tereny po kopalni kopalni Rydułtowy są już w rękach miasta. Władze Rydułtów przejęły trzeci, ostatni, a zarazem największy i najbardziej atrakcyjny pogórniczy teren znajdujący się w centrum miasta, przy ul. Ofiar Terroru. Tym samym zakończył się okres blisko trzyletnich negocjacji pomiędzy miastem a SRK.

W sumie w trzech transzach Rydułtowy przejęły od Spółki Restrukturyzacji Kopalń tereny o łącznej powierzchni około 7 hektarów, warte ponad 8 milionów złotych. - W ramach spółki SIM Śląsk Południe chcemy wybudować osiedle mieszkaniowe, czynszowe dla nowych rydułtowików - przyznaje Marcin Połomski, burmistrz Rydułtów.

Na tym jednak nie koniec. Miasto zamierza również wybudować drogę wiodącą do ulicy Adama Mickiewicza. Będzie ona łącznikiem obecnego dworca PKP, który zmieni się w centrum przesiadkowe i nie będzie drogą ślepą jak do tej pory. Ponadto sztolnia ćwiczebna zostanie zamieniona w strzelnicę.

Planowane przez miasto inwestycje mają być gotowe w najbliższych latach. - Inwestycje w ramach programu Rozwój Lokalny z funduszy norweskich (centrum przesiadkowe, strzelnica i droga - przyp.red) musimy przeprowadzić do kwietnia 2024, natomiast z budową osiedla, zgodnie z planem założycielskim spółki mamy czas do 2029 roku - wyjaśnia Marcin Połomski.

Wprawdzie efekty inwestycji będzie można naocznie zobaczyć dopiero za jakiś czas, to nie można powiedzieć, że miasto nie rozpoczęło w tym kierunku żadnych działań. Jak zauważa burmistrz Marcin Połomski, pierwsze kroki zostały przez Rydułtowy już poczynione.

- Przygotowujemy już procedury przetargowe, aby przystąpić do prac projektowych. Musimy zaprojektować centrum przesiadkowe, zagospodarowanie terenu, a także samą strzelnicę, żeby później wykonać roboty budowlane - zaznacza burmistrz Rydułtów, dodając, że podobnie jest jeśli chodzi o budowę mieszkań. - Już odbyło się pierwsze zgromadzenie wspólników spółki. Przy następnych spotkaniach będą już konkretne plany. Zostaną też przedstawione harmonogramy - podkreśla Marcin Połomski.

Rozwój Rydułtów ma się jednak odbywać nie tylko za sprawą centrum przesiadkowego, czy osiedla mieszkaniowego. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w stanie zapewnić tylu miejsc pracy, ile jest na naszej kopalni. W szczytowym okresie kopalnia zatrudniała 3500 mieszkańców, dziś 2600.

Chcielibyśmy, aby w Rydułtowach mogły zamieszkać osoby dojeżdżające do pracy w Żorach, Jastrzębiu-Zdroju, Gliwicach czy Kornicach. Mamy linię kolejową, będziemy tworzyli centrum przesiadkowe, w okolicy mają powstać dwie drogi regionalne – mówi Połomski.

Gmina jest także jedną z niewielu, które już po zewnętrzne środki sięga. W Rydułtowach realizowany jest projekt „W cieniu Szarloty – jak wydobyć potencjał miasta Rydułtowy”. Realizując ten wielki projekt miasto Rydułtowy korzystało ze wsparcia Związku Miast Polskich, którego fachowcy pomogli w stworzeniu diagnozy lokalnej społeczności i wsparli przy pierwszych próbach określenia potencjału.

Musisz to wiedzieć

Czerwionka-Leszczyny żyje bez kopalni już 21 lat

- Przyglądając się miastom górniczym widzimy, że one nigdy nie będą w stu procentach przygotowane na taką transformację. To jest proces, który się odbywa na żywym organizmie. Zmiana jest dla miast, które z kopalń żyły bolesna. I ta zmiana nastawienia, to jest też bariera psychologiczna, która bardzo trudno pokonać – mówi Lucyna Maury ze Związku Miast Polskich.

Program stopniowego odchodzenia od węgla, który rozłożony jest na blisko trzy dekady, w znacznym stopniu opierać się ma wsparciu miast i gmin środkami zewnętrznymi i rządowymi. W ministerstwie środowiska i klimatu nawiązują również do reformy z lat dziewięćdziesiątych, która nie uwzględniła czynnika społecznego w takim stopniu, w jakim powinna. Efekty tych zaniedbań województwo śląskie odczuwa do dzisiaj.

Gmina, która przez dekadę próbowała uporać się z transformacją była gmina Czerwionka-Leszczyny, gdzie już w 2000 roku zamknięto dobrze prosperującą kopalnię Dębieńsko.

- Wtedy nie było konsultacji, nikt samorządu nie pytał czy da radę, czy ma pomysł. Nie było też środków zewnętrznych, osłonowych dla gmin, które swoje żywicielki wówczas traciły. Decyzja o likwidacji kopalni zapadła w zasadzie z dnia na dzień – mówi Wiesław Janiszewski, burmistrz gminy.

W spadku po kopalni gmina dostała zdegradowane tereny, szkody górnicze i całe mnóstwo problemów społecznych. - My dość szybko dostrzegliśmy pauperyzację społeczeństwa. Co z tego, że górnicy otrzymali spore odprawy i pozakładali biznesy, skoro nie otrzymali żadnego wsparcia jak ten biznes rozwijać. Efekt był taki, że biznesy szybko poupadały, a ludzie poszli zarejestrować się jako bezrobotni – mówi Janiszewski. Szansą dla gminy dostrzeżono jednak w planach budowy autostrady A1.

- Zabiegałem o to, by na terenie naszej gminy były aż dwa zjazdy z autostrady. To była nasza szansa. Udało się przejąć tereny od skarbu państwa, stworzyć działki inwestycyjne. Budowa tej drogi, rozległość terytorialna naszej gminy i fakt, że inwestorów w czasie kolejnej dekady udało nam się pozyskać, a przede wszystkim podjąłem całą masę trudnych decyzji dotyczących cięcia kosztów utrzymania gminy, ograniczanie zadłużenia, sprawiło, że dziś mogę powiedzieć, że jesteśmy gminą, której się udało – mówi burmistrz.

Tak jak Czerwionka-Leszczyny, transformację za sobą ma już także Wodzisław Śląski. Mateusz Jamioła, specjalista ds. rozwoju Urzędu Miasta w Wodzisławiu Śląskim przyznaje, że okres tuż po zamknięciu KWK 1 Maja, miasto postawiło na rozwój w głównej mierze małych i średnich przedsiębiorstw. Konkretne branże nie miały znaczenia. Obecnie na terenie Wodzisławia jest ich co najmniej kilkanaście.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Grecy będą pracować 6 dni w tygodniu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni