Śląsk bez kopalń? W wielu miastach już to się udało. To początek drogi

Barbara Kubica-Kasperzec
Barbara Kubica-Kasperzec
Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Czy jesteśmy przygotowani na transformację Śląska? Czy realne jest całkowite przebranżowienie regionu i odejście od kopalń i produkcji z nimi związanej? I czy wreszcie na zamykanie zatrudniających wciąż tysiące mieszkańców miast i gmin zakładów górniczych są gotowi włodarze Zabrza, Rybnika, Knurowa czy Jastrzębia-Zdroju, czyli tych miast które  z górnictwa przez dekady żyły? - Jeszcze nie, ale przygotowujemy się – mówi nam wielu samorządowców. Zobacz, co powstaje w miejscu kopalń na Śląsku.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Czy jesteśmy przygotowani na transformację Śląska? Czy realne jest całkowite przebranżowienie regionu i odejście od kopalń i produkcji z nimi związanej? I czy wreszcie na zamykanie zatrudniających wciąż tysiące mieszkańców miast i gmin zakładów górniczych są gotowi włodarze Zabrza, Rybnika, Knurowa czy Jastrzębia-Zdroju, czyli tych miast które z górnictwa przez dekady żyły? - Jeszcze nie, ale przygotowujemy się – mówi nam wielu samorządowców. Zobacz, co powstaje w miejscu kopalń na Śląsku.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Udostępnij:
Transformacja Śląska to coś więcej, niż zamykanie kopalń. Niektóre gminy już szykują się na to, co nastąpi za dwie dekady. Odejście od węgla i likwidacji ostatnich kopalń podaje się termin wynegocjowany w ramach umowy społecznej, a więc rok 2049. Ale podczas odbywającego się niedawno w Glasgow szczytu klimatycznego COP26 premier Morawiecki zadeklarował jak najszybsze odejście od węgla. Co po kopalni? W miastach burza mózgów.

Śląsk bez kopalni? W wielu miastach już to się udało. To początek drogi

Czy jesteśmy przygotowani na transformację Śląska? Czy realne jest całkowite przebranżowienie regionu i odejście od kopalń i produkcji z nimi związanej? I czy wreszcie na zamykanie zatrudniających wciąż tysiące mieszkańców miast i gmin zakładów górniczych są gotowi włodarze Zabrza, Rybnika, Knurowa czy Jastrzębia-Zdroju, czyli tych miast które z górnictwa przez dekady żyły? - Jeszcze nie, ale przygotowujemy się – mówi nam wielu samorządowców.

Ci bardziej świadomi już teraz doskonale zdają sobie sprawę z tego, że inwestor nie będzie czekał kilku lat na pokopalniany teren, nie będzie sam chciał likwidować szkód górniczych. I działają. Ale w wielu śląskich miastach w kontekście odejścia od węgla i konsekwencji tego kroku dyskusje toczą się tylko wokół zagospodarowania pokopalnianych terenów, pakietów osłonowych dla górników i koniecznych zmianach w polityce energetycznej.

Konsekwencje społeczne, oraz te finansowe dla samej gminy są spychane na dalszy plan. Jeśli konkretny plan odejścia od węgla nie zostanie szybko opracowanym, a śląskim gminy nie uzmysłowią sobie jak wielkie konsekwencje społeczne, ta transformacja za sobą niesie, jej skutki mogą być odczuwalne na Śląsku przez następne dekady.

Powstające w kilku śląskich miastach pomysły na przebrnięcie przez transformację gospodarczą to jeszcze za mało, by mówić o przejściu procesu odejścia od węgla „suchą stopą”. I o tym mówiono między innymi podczas odbywającego się kilka miesięcy temu Krajowego Forum Transformacji Polskich Regionów Górniczych, które zorganizowano w Katowicach.

- Przed nami wielkie wyzwania. Czas nam ucieka. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do transformacji, która musi się opierać na współpracy samorządu, strony rządowej i Komisji Europejskiej, a przede wszystkim musi się odbywać tu, na Śląsku – to dotyczy zresztą wszystkich regionów górniczych w Polsce. Chcemy przejść od planowania i dyskusji nad wyzwaniami, do działania i realizacji gotowych przedsięwzięć – podkreślał w czasie forum marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski.

ZOBACZ, JAK BEZ KOPALNI RADZĄ SOBIE MIASTA

„Jak najszybsze odejście od węgla”

Na ten moment, jako datę końcową odejście od węgla i likwidacji ostatnich kopalń podaje się termin wynegocjowany w ramach umowy społecznej, a więc rok 2049. Wprawdzie podczas odbywającego się niedawno w Glasgow szczytu klimatycznego COP26 premier Mateusz Morawiecki zadeklarował jak najszybsze odejście od węgla (deklaracja podpisana przez przedstawicieli polskiego rządu zakłada odejście od węgla krajów rozwiniętych gospodarczo do lat 30., a rozwijających się w latach 40. bieżącego wieku), ale nic nie wskazuje na to, by ten termin zaakceptowany przez stronę społeczną miał ulec skróceniu. Zamknięcie chociażby jednego zakładu pracy zatrudniającego kilkadziesiąt osób i wysłanie ich na bezrobocie to dla każdego miasta byłby ogromny cios.

A co zrobić, kiedy ku końcowi zbliża się cała branża i liczba osób bezrobotnych nie będzie liczona w tysiącach, nawet w setkach tysięcy? Przed takim karkołomnym zadaniem już przed kilkunastu laty i jeszcze przez najbliższych kilkanaście lat będzie stawać wiele gmin i miast w całym województwie śląskim. Na terenie dawnej aglomeracji Rybnickiego Okręgu Węglowego (ROW) aż roi się od miast, których gospodarka w ostatnich kilkudziesięciu latach opierała się na górnictwie.

Nie bez znaczenia była również ówczesna polityka gospodarcza władz PRL-u. Dość powiedzieć, że na przykład Jastrzębie-Zdrój z małej wioski urosło do niespełna stu tysięcznego miasta właśnie za sprawą węgla. I właśnie w tym mieście pracuje się już nad koncepcją na kolejne dekady. Miasto, dla którego na przestrzeni zaledwie stu lat będzie to kolejna duża przemiana - od miasta zdrojowego, przez górnicze, po swoisty powrót do korzeni i miasto turystyczne - bo o takich planach najgłośniej mówi się w Jastrzębiu.

- Dzięki dogodnemu położeniu geograficznemu Jastrzębie-Zdrój jest świetnym celem dłuższych wycieczek, a przede wszystkim weekendowych wypadów. Zielone, atrakcyjne miejsca i bogaty kalendarz wydarzeń kulturalnych i sportowych sprawia, że tu zawsze można miło i spokojnie spędzić czas - wyjaśnia Agnieszka Pabich, pełnomocnik Prezydent Jastrzębia-Zdroju ds. Strategii i Rozwoju.

Nie przeocz

Symbol zmiany: Łaźnia Moszczenica

Symbolem przemian ma być pokopalniana Łaźnia Moszczenica, w której mieścić się będzie Instytut Dziedzictwa i Dialogu, który podobnie jak cieszący się ogromną popularnością Żelazny Szlak Rowerowy ma być jedną z zachęt do odwiedzania Jastrzębia. Sektor turystyczny i okołoturystyczny ma się też rozwijać na głównej ulicy niegdysiejszego Zdroju - 1 Maja.

- Powstanie deptaka sprawi, że zarówno on jak i jego bezpośrednie otoczenie stanie się miejscem powstawania firm z sektora usług okołoturystycznych i bezpośrednio z tym sektorem związanych. Restauracji, barów, kawiarni, a być może, galerii sztuki czy butikowych hoteli - snują plany w Jastrzębiu-Zdroju. Oczywiście, w Jastrzębiu zaznaczają, że nie mają zamiaru odsuwać się od przemysłu.

Przyszłością dla miasta ma być już jednak nie przemysł wydobywczy, a przemysł wysokich technologii. Branża IT ma zagościć w otoczeniu innej dawnej kopalni - Jas-Mos. Tam planowane jest powstanie parku biurowego i zaplecza konferencyjnego, które stworzyłoby podwaliny pod rozwój sektorów IT oraz BSS (usługi dla biznesu) poprzez dostępność odpowiedniej jakości infrastruktury. W tym samym miejscu mają się również mieścić przestrzenie przeładunkowe, magazynowe oraz miejsca obsługi transportu, spedycji i terminali intermodalnych dla przedsiębiorstw sektora logistycznego.

Rybnik stawia na biurowce dla biznesu

W Rybniku z kolei, gdzie zlikwidowano już jedną kopalnię – Rymer, a do zamknięcia są jeszcze dwie kolejne chcą stawiać na biznes. W tym mieście zachęca się prywatnych przedsiębiorców do stawiania biurowców i tworzy się dla nich specjalną przestrzeń na taką działalność przy Placu Armii Krajowej. Do tej pory w tej okolicy powstały dwa biurowce – jeden z nich to biurowiec K2 o powierzchni 11 tys. m2.

- To biurowiec klasy A. Projekt cieszy się dużym zainteresowaniem korporacyjnych najemców – swoje biura mają tu m.in. ING Bank Śląski, FireUp Software czy PKO BP – mówi Agnieszka Skupień, rzeczniczka Urzędu Miasta w Rybniku. W bezpośrednim sąsiedztwie zrealizowany został kolejny obiekt oferujące nowoczesną powierzchnię biurową. To gmach przeznaczony dla branży IT. - Rybnik, kojarzony do tej pory z górnictwem i ciężkim przemysłem, aktywnie wspiera rozwój nowoczesnych usług dla biznesu. Tworzymy przestrzeń, w której prywatni inwestorzy mogą budować kolejne obiekty z przeznaczeniem na biura – mówi prezydent Rybnika Piotr Kuczera.

Powstająca w Rybniku sfera usług dla biznesu, obejmuje tereny zlokalizowane w sąsiedztwie biurowca K1, u zbiegu ul. 3 Maja i Placu Armii Krajowej. Od wielu lat ta część miasta jest obszarem biurowo-administracyjnym, to tu działają: ZUS, Urząd Skarbowy, biurowiec GAPR, firma Alan Systems. Sporym atutem tego miejsca jest bliskość dworca kolejowego, nie bez znaczenia jest też wybudowana w zeszłym roku Droga Regionalna, a dojazd do autostrady obecnie zajmuje 10 min.

- Miasto przygotowuje kolejne nieruchomości dla potencjalnych inwestorów. Na przeciwko K1 do końca roku zmieniany jest plan zagospodarowania przestrzennego, który umożliwi w przyszłości powstanie kolejnej inwestycji z sektora nowoczesnych usług dla biznesu – zapowiada prezydent Piotr Kuczera. - Rozmawiamy z właścicielami nieruchomości na tym obszarze, mamy sygnał o gotowości realizacji inwestycji pod konkretnych najemców - mówi Kuczera.

Ale Rybnik, miasto, którego wielką wadą od dekad jest kompletny brak terenów inwestycyjnych, wpadło także na inny pomysł. Postanowiło zainwestować w hałdę dawnej kopalni Ignacy, mieszczącej się w dzielnicy Niewiadom, tuż przy głównej ulicy przecinającej dzielnicę – Sportowej. Na terenie 14 hektarów powstało pięć działek z wolnymi terenami.

Tej wielkości terenów inwestycyjnych od dawna w Rybniku nie było. Na biznes, ale na zdecydowanie mniejszą skalę stawiają też w Rydułtowach. Tam nikt nie spodziewa się, że do bram miasta zapuka nagle inwestor, który w niewielkim mieście utworzy zakład zatrudniający tysiąc czy dwa tysiące osób. Ale pewne działania już się rozpoczęły.

Rydułtowy zbudują osiedle mieszkaniowe

Jesienią tego roku burmistrz miasta Marcin Połomski podpisał akt notarialny z Zarządem Spółki Restrukturyzacji Kopalń S.A. w Bytomiu i na mocy tego dokumentu miasto otrzymało prawo wieczystego użytkowania gruntu o ogólnej powierzchni 17 828 m kw. oraz prawo własności 10 budynków – terenów przy tzw. szybie Leon III, należącym jeszcze niedawno do miejscowego ruchu Rydułtowy w kopalni zespolonej ROW. Miasto przy udziale funduszy norweskich zamierza zrewitalizować ten teren w celu poszerzenia oferty mieszkalnictwa oraz rozwoju nowych gałęzi przemysłu.

- Regiony i miasta górnicze, takie jak nasze, są objęte procesem transformacji, przez którą chcemy przejść z jak najmniejszą szkodą, a wręcz korzyścią dla miasta i jego mieszkańców – podkreśla burmistrz Marcin Połomski. Na tym pogórniczym terenie znajdują się kolejne tereny: gmina chciała przejąć stary plac składowy.

Słowo stało się ciałem w minioną środę. Wszystkie należące do tej pory do Spółki Restrukturyzacji Kopalń tereny po kopalni kopalni Rydułtowy są już w rękach miasta. Władze Rydułtów przejęły trzeci, ostatni, a zarazem największy i najbardziej atrakcyjny pogórniczy teren znajdujący się w centrum miasta, przy ul. Ofiar Terroru. Tym samym zakończył się okres blisko trzyletnich negocjacji pomiędzy miastem a SRK.

W sumie w trzech transzach Rydułtowy przejęły od Spółki Restrukturyzacji Kopalń tereny o łącznej powierzchni około 7 hektarów, warte ponad 8 milionów złotych. - W ramach spółki SIM Śląsk Południe chcemy wybudować osiedle mieszkaniowe, czynszowe dla nowych rydułtowików - przyznaje Marcin Połomski, burmistrz Rydułtów.

Na tym jednak nie koniec. Miasto zamierza również wybudować drogę wiodącą do ulicy Adama Mickiewicza. Będzie ona łącznikiem obecnego dworca PKP, który zmieni się w centrum przesiadkowe i nie będzie drogą ślepą jak do tej pory. Ponadto sztolnia ćwiczebna zostanie zamieniona w strzelnicę.

Planowane przez miasto inwestycje mają być gotowe w najbliższych latach. - Inwestycje w ramach programu Rozwój Lokalny z funduszy norweskich (centrum przesiadkowe, strzelnica i droga - przyp.red) musimy przeprowadzić do kwietnia 2024, natomiast z budową osiedla, zgodnie z planem założycielskim spółki mamy czas do 2029 roku - wyjaśnia Marcin Połomski.

Wprawdzie efekty inwestycji będzie można naocznie zobaczyć dopiero za jakiś czas, to nie można powiedzieć, że miasto nie rozpoczęło w tym kierunku żadnych działań. Jak zauważa burmistrz Marcin Połomski, pierwsze kroki zostały przez Rydułtowy już poczynione.

- Przygotowujemy już procedury przetargowe, aby przystąpić do prac projektowych. Musimy zaprojektować centrum przesiadkowe, zagospodarowanie terenu, a także samą strzelnicę, żeby później wykonać roboty budowlane - zaznacza burmistrz Rydułtów, dodając, że podobnie jest jeśli chodzi o budowę mieszkań. - Już odbyło się pierwsze zgromadzenie wspólników spółki. Przy następnych spotkaniach będą już konkretne plany. Zostaną też przedstawione harmonogramy - podkreśla Marcin Połomski.

Rozwój Rydułtów ma się jednak odbywać nie tylko za sprawą centrum przesiadkowego, czy osiedla mieszkaniowego. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w stanie zapewnić tylu miejsc pracy, ile jest na naszej kopalni. W szczytowym okresie kopalnia zatrudniała 3500 mieszkańców, dziś 2600.

Chcielibyśmy, aby w Rydułtowach mogły zamieszkać osoby dojeżdżające do pracy w Żorach, Jastrzębiu-Zdroju, Gliwicach czy Kornicach. Mamy linię kolejową, będziemy tworzyli centrum przesiadkowe, w okolicy mają powstać dwie drogi regionalne – mówi Połomski.

Gmina jest także jedną z niewielu, które już po zewnętrzne środki sięga. W Rydułtowach realizowany jest projekt „W cieniu Szarloty – jak wydobyć potencjał miasta Rydułtowy”. Realizując ten wielki projekt miasto Rydułtowy korzystało ze wsparcia Związku Miast Polskich, którego fachowcy pomogli w stworzeniu diagnozy lokalnej społeczności i wsparli przy pierwszych próbach określenia potencjału.

Musisz to wiedzieć

Czerwionka-Leszczyny żyje bez kopalni już 21 lat

- Przyglądając się miastom górniczym widzimy, że one nigdy nie będą w stu procentach przygotowane na taką transformację. To jest proces, który się odbywa na żywym organizmie. Zmiana jest dla miast, które z kopalń żyły bolesna. I ta zmiana nastawienia, to jest też bariera psychologiczna, która bardzo trudno pokonać – mówi Lucyna Maury ze Związku Miast Polskich.

Program stopniowego odchodzenia od węgla, który rozłożony jest na blisko trzy dekady, w znacznym stopniu opierać się ma wsparciu miast i gmin środkami zewnętrznymi i rządowymi. W ministerstwie środowiska i klimatu nawiązują również do reformy z lat dziewięćdziesiątych, która nie uwzględniła czynnika społecznego w takim stopniu, w jakim powinna. Efekty tych zaniedbań województwo śląskie odczuwa do dzisiaj.

Gmina, która przez dekadę próbowała uporać się z transformacją była gmina Czerwionka-Leszczyny, gdzie już w 2000 roku zamknięto dobrze prosperującą kopalnię Dębieńsko.

- Wtedy nie było konsultacji, nikt samorządu nie pytał czy da radę, czy ma pomysł. Nie było też środków zewnętrznych, osłonowych dla gmin, które swoje żywicielki wówczas traciły. Decyzja o likwidacji kopalni zapadła w zasadzie z dnia na dzień – mówi Wiesław Janiszewski, burmistrz gminy.

W spadku po kopalni gmina dostała zdegradowane tereny, szkody górnicze i całe mnóstwo problemów społecznych. - My dość szybko dostrzegliśmy pauperyzację społeczeństwa. Co z tego, że górnicy otrzymali spore odprawy i pozakładali biznesy, skoro nie otrzymali żadnego wsparcia jak ten biznes rozwijać. Efekt był taki, że biznesy szybko poupadały, a ludzie poszli zarejestrować się jako bezrobotni – mówi Janiszewski. Szansą dla gminy dostrzeżono jednak w planach budowy autostrady A1.

- Zabiegałem o to, by na terenie naszej gminy były aż dwa zjazdy z autostrady. To była nasza szansa. Udało się przejąć tereny od skarbu państwa, stworzyć działki inwestycyjne. Budowa tej drogi, rozległość terytorialna naszej gminy i fakt, że inwestorów w czasie kolejnej dekady udało nam się pozyskać, a przede wszystkim podjąłem całą masę trudnych decyzji dotyczących cięcia kosztów utrzymania gminy, ograniczanie zadłużenia, sprawiło, że dziś mogę powiedzieć, że jesteśmy gminą, której się udało – mówi burmistrz.

Tak jak Czerwionka-Leszczyny, transformację za sobą ma już także Wodzisław Śląski. Mateusz Jamioła, specjalista ds. rozwoju Urzędu Miasta w Wodzisławiu Śląskim przyznaje, że okres tuż po zamknięciu KWK 1 Maja, miasto postawiło na rozwój w głównej mierze małych i średnich przedsiębiorstw. Konkretne branże nie miały znaczenia. Obecnie na terenie Wodzisławia jest ich co najmniej kilkanaście.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie