Śląska królowa sportu jest biedna

Jacek Sroka
Fedaczyński na trasę chodu wyruszy dziś o godz. 1 w nocy
Fedaczyński na trasę chodu wyruszy dziś o godz. 1 w nocy fot. Łukasz Laskowski /PRESS FOCUS
Udostępnij:
W trwających w Daegu mistrzostwach świata w lekkiej atletyce Śląsk reprezentuje tylko jeden zawodnik - chodziarz Rafał Fedaczyński z AZS-u AWF-u Katowice, który w nocy z piątku na sobotę wystartuje na dystansie 50 km. A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno zawodnicy z naszego regionu stawali na podium MŚ.

Pierwszy złoty medal zdobył Edward Sarul z Górnika Zabrze w pchnięciu kulą na pierwszym światowym championacie w Helsinkach w 1983 r. Później na podium MŚ wbiegali jeszcze wychowankowie naszych klubów: Piotr Haczek z MKS Żywiec, który był członkiem złotej sztafety 4 x 400 m w 1999 r. w Sewilli oraz brązowej w 1997 r. w Atenach i w 2001 roku w Edmonton, a także Marek Plawgo z MKS MOSM Bytom mający na koncie dwa brązowe medale w sztafecie 4 x 400 m i biegu na 400 m przez płotki wywalczone w 2007 r. w Osace.

NAJCIEKAWSZE WIADOMOŚCI SPORTOWE CZYTAJ NA DZIENNIKZACHODNI.PL/SPORT

- Powtórzenie tych sukcesów będzie bardzo trudne - powiedział Marek Ciuk, prezes Śląskiego Związku Lekkiej Atletyki. - Nie mamy już w regionie tak potężnego klubu jak kiedyś Górnik Zabrze (sekcja lekkoatletyczna została zlikwidowana - red.), a na królową sportu brakuje u nas pieniędzy. Najlepsi zawodnicy mogą liczyć najwyżej na kilkusetzłotowe stypendia, więc szczęścia szukają gdzie indziej. Ostatnio ograniczono nawet pieniądze z budżetu na szkolenie młodzieży i w tym roku w kadrze wojewódzkiej mamy tylko 58 młodych zawodników, choć jeszcze niedawno było ich 2-3 razy więcej.

- Faktycznie nie ma pieniędzy, ale jeszcze większym problemem jest stan bazy treningowej w okresie zimowym. Brak hali z prawdziwego zdarzenia ma wpływ na to, że czołowi polscy lekkoatleci nie reprezentują śląskich klubów - powiedziała Marzena Paruzel-Dyja, prezes Silesia Athletics.

Powstała w tym roku zawodowa grupa lekkoatletyczna oprócz Fedaczyńskiego, który jest członkiem jej zarządu, ma jeszcze jednego przedstawiciela w Daegu - Igora Janika z AZS AWF Gdańsk, który wczoraj nie zdołał awansować do finału rzutu oszczepem.

- Ściskamy kciuki za Rafała po cichu licząc na medal, choć w takim klimacie jak w Korei start na 50 km jest bardzo wycieńczający - dodała Marzena Paruzel-Dyja.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

b
bob
wy rasiści macie już swoją autonomie macie autonomiczne mózgi które nigdy nic nie przekazują do waszych języków ...
H
Honoratka
Bedzie Autonomia - beda slaskie ekipy sportowe (programy, infrastruktura, reprezentacje). Mam taka nadzieje.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie