Śląski James Bond uratuje nasz świat przed zagładą

Barbara Kubica
Ekipa podczas wczorajszych  zdjęć.  W środku odtwórca głównej roli, Marian Mielczarek
Ekipa podczas wczorajszych zdjęć. W środku odtwórca głównej roli, Marian Mielczarek Agnieszka Materna
Udostępnij:
Prezydent Stanów Zjednoczonych zdecydował, że w rejonie Rybnika wybudowana zostanie tarcza antyrakietowa.

Ta sensacyjna wiadomość dotarła do Aliba Arczy, groźnego terrorysty, który wypowiada Polsce wojnę i grozi nuklearną zagładą. Świat uratować może tylko tajny agent, Marian Blond. Tak w skrócie streścić można fabułę najnowszego filmu, który powstaje w Rybnickim Klubie Filmu Niezależnego.

Kilka dni temu ruszyły zdjęcia do pierwszego filmu o przygodach śląskiego Jamesa Bonda. Obraz pod tytułem <Dziewczyny lubią Blond> będzie miał swoją premierę jesienią. Wczoraj amatorzy kręcili jedną ze scen, która rozgrywa się w kasynie.

- Film będzie komedią sensacyjną. Tytułowy bohater nazywa się Marian Blond. Nasz 007 jest uwodzicielski, błyskotliwy, sprytny i arogancki. I jak to zawsze w filmach o superbohaterze bywa, uratuje świat - zdradza Mirosław Ropiak, reżyser filmu.

Pomysł na nakręcenie przygód lokalnego superagenta zrodził się w głowach reżyserów-amatorów prawie dwa lata temu.

- Kręciliśmy serial, w którym zagrał Marian Mielczarek. Idealnie się sprawdził w roli agenta. Postanowiliśmy nakręcić film o przygodach polskiego szpiega i w tej roli obsadzić Mariana. Poza tym każdy z nas jest fanem filmów o najsłynniejszym agencie w historii kina - tłumaczy Ropiak.

Film stylizowany jest na lata 70., więc Marian Blond nie jeździ nowoczesny samochodem, ale zabytkowym, żółtym kabrioletem triumph spitfire.

- Zanim ruszyły zdjęcia do filmu poprosiliśmy mieszkańców o użyczenie nam eksponatów z lat 70. I zgłosił się rybniczanin, który ma taki samochód. Ktoś inny przyniósł stare telefony i ubrania - mówi reżyser.
Twórcy filmu starają się zachować jak najwięcej elementów i wątków, które przewijają się w oryginalnych filmach o Bondzie.

- Bohater pije martini wstrząśnięte, a nie mieszane, jeździ drogim samochodem i ugania się za kobietami. W tej historii nie zabraknie wszystkich tych elementów, które film akcji powinien mieć, czyli pościgów samochodowych, strzelanin i wybuchów - wyjaśnia reżyser.

W postać agenta o numerze 007 wcieli się rybniczanin, Marian Mielczarek. Na pierwszy rzut oka w ogóle nie przypomina filmowego amanta. Średniego wzrostu, z czerwonymi wypiekami na twarzy podkreśla, że ta rola to dla niego prawdziwe wyzwanie. - Sceny miłosne to największa przygoda - mówi z rozbrajającą szczerością. Jedną z najbardziej zapierających dech w piersi scen amatorzy z klubu filmowego już nakręcili. - To była strzelanina w jednym z klubów nocnych. Były wybuchy i co pół minuty ktoś ginął. Scena w filmie trwa zaledwie dwie minuty, ale kręciliśmy ją ponad osiem godzin - zdradza Ropiak.

Kręcą do lata

Zdjęcia do przygód Marian Blonda potrwają do końca sierpnia.

Później obraz będzie można obejrzeć podczas Przeglądu Lubiących Inne Kino, który raz w miesiącu odbywa się w Domu Kultury w Chwałowicach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie