Śląskie: Szpitalne kontrakty wciąż we mgle

Agata Pustułka
Jacek Babicz/PP
Opóźnia się rozpoczęcie negocjacji ze szpitalami na 2012 rok, bo centrala NFZ nie przygotowała jeszcze wszystkich zarządzeń. W naszym województwie może to być szczególnie brzemienne w skutki, bo braknie zarówno czasu, jak i pieniędzy.

W 2012 roku budżet śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia ma wynieść ok. 7,4 mld złotych. To ok. 200 mln zł więcej niż w tym roku, ale niestety w ochronie zdrowia o tyle więcej więcej oznacza... mniej, bo rosną koszty i nie można do końca przewidzieć, ilu pacjentów trzeba będzie leczyć. Tylko w ciągu ośmiu miesięcy 2011 roku nasze szpitale przyjęły więcej pacjentów niż wyznaczały im kontrakty. Tzw. nadwykonania to dziś już 300 mln zł, a można spodziewać się, że do końca roku wzrosną do pół miliarda złotych.

Do końca grudnia wszystkie szpitale w regionie, na których leży ciężar opieki nad mieszkańcami, powinny mieć podpisane kontrakty na trzy kolejne lata.

Śląski oddział NFZ nie może jednak liczyć na względy w centrali, o czym świadczy podział funduszu zapasowego w wysokości ok. 600 mln złotych, z którego 535 mln trafiło do oddziału mazowieckiego, 41 mln do pomorskiego, a 15 mln do woj. śląskiego.

W tej sprawie poseł PiS Wojciech Szarama napisał interpelację do ministra zdrowia i uważa, że konsekwencje w postaci utraty stanowiska powinien ponieść prezes funduszu Jacek Paszkiewicz. Tymczasem NFZ uważa, że "żale przedstawicieli województwa śląskiego są nieuzasadnione" (cytat z mejla rzecznika funduszu Andrzeja Troszyńskiego). - Po dokonaniu takiej zmiany oddziały wojewódzkie NFZ - pomorski, mazowiecki i śląski mają dynamikę wzrostu kosztów na równym poziomie - 105,9 proc.

Przeciwko decyzji NFZ protestują inne, pominięte przy podziale środków oddziały, i w najbliższym czasie ich rady społeczne mają wysłać do Warszawy protesty.

Nie ma powodów, żeby Śląsk miał o tyle mniej od Mazowsza

Z Andrzejem Sośnierzem, byłym prezesem NFZ, rozmawia Agata Pustułka

Śląski oddział NFZ ma o 2 miliardy złotych mniej pieniędzy w budżecie na 2012 rok niż oddział mazowiecki. Czy to sprawiedliwe?
Niesprawiedliwe i nieuczciwe, bo mamy porównywalny potencjał, jeśli chodzi o liczbę ubezpieczonych oraz zakładów opieki zdrowotnej. Absolutnie nie uzasadnia to tak dużych dysproporcji. Mazowsze może mieć więcej, bo nieco więcej daje do wspólnego worka, ale nie o tyle więcej!

Dzień po wyborach prezes NFZ Jacek Paszkiewicz dokonał podziału funduszu zapasowego, który prawie w całości poszedł do Warszawy.
To dla mnie szokująca wiadomość. Uważam, że opinia publiczna powinna wiedzieć, dlaczego ta rezerwa została podzielona właśnie w ten sposób. Konieczna jest transparentność w tej sprawie, bo rodzą się podejrzenia.

NFZ tłumaczy, że wszystko jest ok, a nasze żale są nieuzasadnione, bo... mazowiecki i śląski oddział mają dynamikę wzrostu kosztów na równym poziomie - 105,9 proc.
Takie gadanie o dynamice. Statystycznie wszystko się wytłumaczy. Moim zdaniem, podział funduszu zapasowego to dowód na bankructwo tego sytemu podziału pieniędzy. On się musi zmienić. Okazuje się, że to, co Platforma odtrąbiła jako swój sukces nie jest dobre, a wręcz szkodliwe dla ochrony zdrowia.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie