Sławomira Idziaka czterdzieści lat filmowania

Regina Gowarzewska-Griessgraber
Sławomir Idziak był nominowany do Oscara
Sławomir Idziak był nominowany do Oscara fot. Arkadiusz Ławrywianiec
Pielęgnuję w sobie poczucie prowincjonalizmu - twierdzi jeden z najbardziej znanych polskich operatorów filmowych, Sławomir Idziak. - W Hollywood ludzie mają takie ego, jak stąd do Księżyca.

Zabijają w ten sposób swoją wrażliwość, a pochodzenie to rodzaj pierwotnego pejzażu, innego życia.
Wagę tego Idziak rozumie doskonale. Pochodzi z Katowic. Przez lata robił filmy w Polsce, a jego zdjęcia znamy również z takich hitów kinowych, jak "Helikopter w ogniu", "Król Artur" czy "Harry Potter i Zakon Feniksa". (Za "Helikopter w ogniu" był nominowany do Oscara). Pytany jednak o swój ulubiony film, bez wahania wskazuje "Podwójne życie Weroniki" Krzysztofa Kieślowskiego.

Idziak wyrósł w domu, w którym wszyscy fotografowali. Pochodzi bowiem ze słynnego klanu Holas-Idziak.

- Cała atmosfera w domu kręciła się wokół fotografii. Mama głównie siedziała w ciemni, więc zazwyczaj rozmawiałem z nią po ciemku. Jeżeli w domu wybuchały awantury, to tylko o to, które zdjęcie jest lepsze - śmieje się Idziak.

Męczy go nadmiar efektów w amerykańskim kinie. Uważa, że estetyka filmowa na świecie przypomina estetykę drzewka bożonarodzeniowego. - Dodaje się bombek i świecidełek, a pod spodem jest dramat umierającego drzewa. Myślę, że kino wróci do skromnych środków, gdzie milczenie będzie większą wartością - zaznacza.

Sławomir Idziak świętuje w tym roku 40-lecie pracy twórczej. Z tej okazji IV edycję Festiwalu Sztuki Filmowej "Celuloid, Człowiek, Cyfra", stworzonego przez Instytucję Filmową "Silesia-Film" w Katowicach, poświęcono właśnie jemu.

Na razie Idziak nie pracuje nad żadnym nowym filmem. - Nawet przed godziną dzwonił do mnie jeden reżyser z Hongkongu z propozycją, ale odmówiłem. Bardziej teraz interesuje mnie praca pedagogiczna, a moją pasją stał się internet. Pracuję nad rodzajem platformy dla filmowców - dodaje Idziak.
Mowa o projekcie "Film Spring", który ma m.in. stać się szansą dla europejskich filmowców. Ze studentami warsztatów "Film Spring Open", prowadzonych przez Sławomira Idziaka, spotkać się będzie można już dzisiaj, o godz. 15 w Centrum Sztuki Filmowej w Katowicach. Tam też czynna jest wystawa, na której prezentowane są pamiątki z planów filmowych oraz ciekawe fotografie, obrazujące pasje operatora,np. szusy na nartach razem z Krzysztofem Zanussim. Na program festiwalu składają się również projekcje filmowe oraz wystawa fotograficzna rodziców, Haliny i Leonarda Idziaków. Więcej na www.celuloid.com.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie