Śmierć w Domu Księcia: to był wypadek, którego nie dało się przewidzieć

Piotr Ciastek
arc
Udostępnij:
Latem ub. roku w jednej z częstochowskich kamienic znaleziono zwłoki mężczyzny z raną brzucha. Śledztwo nie wskazało udziału osób trzecich.

Zwłoki mężczyzny znaleziono 18 lipca 2015 roku w Częstochowie w Domu Księcia. Kilkumiesięczne śledztwo w tej sprawie zostało właśnie umorzone przez częstochowską prokuraturę. Pokrzywdzony mężczyzna był żołnierzem w służbie czynnej, dlatego dochodzenie prowadzone było wspólnie z Żandarmerią Wojskową.

W toku postępowania śledczy ustalili, że od godzin rannych 18 lipca 2015 roku, Tomasz O. przebywał na podwórku kamienicy przy ul. Wolności 44 w Częstochowie (Dom Księcia). Tam w towarzystwie swoich znajomych pił piwo i wódkę.
Około godziny 14.30 pokrzywdzony udał się do mieszkania kolegi na II piętrze. Schodząc w dół po schodach Tomasz O. zatoczył się i upadł na wystający metalowy pręt, znajdujący się w miejscu zdemontowanej barierki. Pół godziny później mieszkanka I piętra, zauważyła Tomasza O., leżącego na półpiętrze na brzuchu. Kobieta zaalarmowała przebywających na podwórku znajomych pokrzywdzonego, którzy podjęli reanimację i wezwali pogotowie ratunkowe.

Przybyły na miejsce lekarz pogotowania zauważył u pokrzywdzonego stwierdził zgon Tomasza O.

W wyniku zarządzonej sekcji zwłok stwierdzono, że bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny była rana szarpano-kłuta z przebiciem serca i uszkodzeniem wątroby. Według biegłego anatomopatologa ujawnione obrażenia mogły powstać wskutek uderzenia ciała o pręt, który przedstawiono biegłemu. Jak ustalono, mężczyzna miał 3,5-3,8 promila alkoholu we krwi.
Po analizie przesłuchanych w śledztwie świadków ustalono, że w chwili zdarzenia Tomasz O. przebywał na klatce schodowej sam i inne osoby nie przyczyniły się w żaden sposób do jego śmierci. - Śledczy rozważali także kwestię odpowiedzialności karnej administratora budynku za przestępstwo narażenia Tomasza O. i mieszkańców kamienicy na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, poprzez zaniechanie naprawy barierki. Analizując zebrany w tej sprawie materiał dowodowy prokurator uznał, że osoba, która zdemontowała barierkę, jak również pracownicy ZGM TBS, nie mogli przewidzieć, iż normalnie zachowująca osoba, poniesie śmierć podczas schodzenia ze schodów i upadku na wystający pręt - mówi Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy częstochowskiej prokuratury. Z powodu tych ustaleń śledztwo zostało umorzone wobec braku znamion czynu zabronionego. Postanowienie o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocne.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

x
xxx
Nie ma winnego. Sprawiedliwosc czy nie Sprawiedliwosc. Jedno jest pewne nasz wymiar sprawiedliwosci jest slepy i gluchy. Byl pijany i to zalatwia sprawe. A gdyby bylo to dziecko lub starsza osoba. Czy w dalszym ciagu winnego nie bylo. Skandal.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie