Śmigłowiec do gaszenia pożarów stacjonuje w Brynku

Magdalena Grabowska
Magdalena Grabowska
Helikopter w Brynku obsługuje strefy 39 i 40, do których należą prawie wszystkie nadleśnictwa Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w Katowicach, od Oławy na Zachodzie po Olkusz na wschodzie
Helikopter w Brynku obsługuje strefy 39 i 40, do których należą prawie wszystkie nadleśnictwa Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w Katowicach, od Oławy na Zachodzie po Olkusz na wschodzie Magdalena Grabowska
W Brynku stacjonuje śmigłowiec, wykorzystywany do gaszenia ognia w lasach. Piloci muszą czuwać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy nagle może wybuchnąć wielki pożar w lesie.

Lądowisko śmigłowców w Brynku powstało po gigantycznym pożarze koło Kuźni Raciborskiej, który miał miejsce 25 lat temu. Jest pożar, piloci muszą natychmiast lecieć go gasić.

Helikopter stacjonujący w Brynku jest w dyspozycji RDLP w Katowicach. W tym roku na lądowisku stoi model MD500 – jednosilnikowy lekki śmigłowiec wielozadaniowy z pięciopłatowym wirnikiem. Latanie nim, nie należy do najłatwiejszych. Jednym z pilotujących helikopterem jest Maciej Jaskółd.

– Śmigłowiec to maszyna na prawdę bardzo skomplikowana. Sporo osób nie daje sobie rady z koordynacją śmigłowca, latanie samolotem jest zdecydowanie łatwiejsze – twierdzi.

Lasy państwowe są podzielone na 42 strefy pożarowe. Helikopter w Brynku obsługuje strefy 39 i 40, do których należą prawie wszystkie nadleśnictwa Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w Katowicach od Oławy na Zachodzie po Olkusz na wschodzie, w tym oczywiście także nadleśnictwo Brynek.

– Jeśli występuje, w naszym rejonie, który obsługujemy, pożar na tyle groźny, że potrzebny jest śmigłowiec, wtedy główne dowództwo w Katowicach wysyła nam informację, podaje koordynaty, w którym miejscu występuje zagrożenie i po prostu lecimy – wyjaśnia Maciej Jaskółd.

Do śmigłowca powieszone jest tzw. bambi. Zmieści się do niego maksymalnie 5050 litrów, czyli pół tony wody.

– Bambi to jest takie dużo wiadro pod śmigłowcem – tłumaczy pilot. Podczas akcji, helikoptery pobierają wodę z pobliskich wodnych zbiorników – Może to być jezioro, małe jezioro, staw, a nawet zlewisko jak jest troszkę większe – dodaje.

Wielka woda 1997. Zobacz niezwykły dokument multimedialny, który przygotowaliśmy z okazji 20-rocznicy wydarzeń z lipca 1997 roku. Archiwalne filmy, zdjęcie i teksty. Zachęcamy, by oglądać w trybie pełnoekranowym komputera.

ZOBACZCIE FILM: Mija 20 lat od powodzi tysiąclecia:

Piloci przez cały czas muszą monitorować pogodę. Wykorzystują radary pogodowe, obserwują zdjęcia satelitarne, a także mapy pogodowe burz. Według Macieja Jaskółda to jest właśnie najważniejsze w tej pracy. Jak są burze czy też nawałnice, piloci nie mogą wykonywać żądnych lotów.

– Podczas mocnych opadów i obniżeniu się wysokości chmur nie startujemy. Pogoda dla nas jest niezwykle istotna, ponieważ musimy latać w zwykłych warunkach atmosferycznych – wyjaśnia.
Stacjonujący piloci dostają informacje z Katowic od głównego dowodzącego akcjami przeciwpożarowymi. Lecą w rejon, gdzie wierze zaobserwowały dymy, a nie są pewne. Jeśli jest to pożar w rejonie lasów, piloci zaczynają akcję, jeśli są to tylko dymy, lecą je sprawdzić.

– Czasem ciężko jest określić źródło dymu. Jeśli dym jest w lesie to jest akcja, jeśli jest na prywatnych zabudowaniach to wtedy zgłaszamy to władzom – wyjaśnia pilot.

- Najgorszy pożar, który przeżyłem, był koło Zawiercia. Paliły się tam lasy, co prawda prywatne, ale pożar był ogromny – wspomina Maciej Jaskółd. Niebezpieczeństwo było ogromne, ponieważ wokół pożaru znajdowało się dużo linii elektrycznych. Jak twierdzi, akcja trwała dwie godziny. Piloci byli zmuszeni robić bardzo dużo zrzutów wody – Musieliśmy naprawdę niezwykle uważać na to, żeby sobie i komuś nie zrobić krzywdy, nie możemy przecież zrzucać wody na linie elektryczne – dodaje.

Lądowisko helikopterów znajduje się przy siedzibie Nadleśnictwa Brynek, które Posiada system ochrony przeciwpożarowej złożony z punktu alarmowo-dyspozycyjnego w biurze nadleśnictwa oraz dostrzegali przeciwpożarowej. W okresie wysokiego zagrożenia pożarowego organizowane są także patrole samochodowe.

Oprócz tego, nadleśnictwo wyposażone jest w sprzęt do gaszenia pożarów. Na jego terenie, znajduje się także sieć dojazdów pożarowych oraz punktów czerpania wody w celu zaopatrzenia w wodę samochodów gaśniczych. Posiada również dobrze zorganizowaną łączność bezprzewodową w celu szybkiego reagowania w przypadku wystąpienia pożaru.

Wielka woda 1997. Zobacz niezwykły dokument multimedialny, który przygotowaliśmy z okazji 20-rocznicy wydarzeń z lipca 1997 roku. Archiwalne filmy, zdjęcie i teksty. Zachęcamy, by oglądać w trybie pełnoekranowym komputera.

ZOBACZCIE FILM: Mija 20 lat od powodzi tysiąclecia:

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
GASIĆ PORZARY
d
dddde
Pol tony wody to 500litrow a nie 5050litrow ;)
Dodaj ogłoszenie