Socjal w naszym regionie mocno dziurawy

Katarzyna Piotrowiak
Dąbrowskie byłe hotele robotnicze przypominają dziś slumsy
Dąbrowskie byłe hotele robotnicze przypominają dziś slumsy FOT. MIKOŁAJ SUCHAN
MSWiA zapowiada nalot na budynki socjalne

Mamy polecenie od ministra spraw wewnętrznych i administracji Grzegorza Schetyny, żeby skontrolować wszystkie budynki socjalne - mówiła we wtorek Małgorzata Mazur, dyrektorka Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Katowicach.

Tragedia w Kamieniu Pomorskim poruszyła cały kraj. Mieszkańcy podobnych lokali zaczęli bać się o bezpieczeństwo.

- Proszę zobaczyć: pod oknami jest styropian, okna ledwo trzymają się cienkich ścian, odpadają kontakty. Tak się mieszkać nie da. Napisałam do MZBM-u, żeby nam pomogli i przynajmniej te okna wymienili, bo ziąb straszny i strach je otwierać, żeby nie wypadły z zawiasów. Odpisali, że nasza prośba została ujęta do realizacji w następnych latach, czyli naprawią jak będą pieniądze - opowiada pani Zofia z Dąbrowy Górniczej, która o mieszkanie socjalne prosiła latami. Dostała lokum przy ul. Łącznej w dawnym hotelu pracowniczym Huty Katowice.

- Trzy razy był ogień. Trudno powiedzieć, czy zaprószyły go dzieciaki, czy też pojawił się z innych powodów. Budynek wciąż prosi się o remont - pokazuje pan Tadeusz.

Korytarze straszą dziurami w ścianach, które prowizorycznie są naprawiane przez niektórych mieszkańców. Wśród nich jest pani Ela, która braki w murze uzupełnia dyktami. Niektórych to denerwuje, ale ona wytrwale naprawia to, co inni zniszczyli. Dziewczynki, które parę razy zobaczyły szczury w dziurach, doceniają zaangażowanie pani Eli. W budynku, w którym znajdują się lokale socjalne i komunalne mieszkają 74 rodziny. Nikt nie pamięta, żeby korytarze były kiedykolwiek malowane. Lamperie z lat 70., przypalone sufity, wulgarne gryzmoły, ściany zlane przez psy, spróchniałe parapety - to codzienność.

Dąbrowski budynek nie może liczyć na szybką metamorfozę. - Przyszedł kiedyś konserwator, ale nie miał odpowiedniego sprzętu, żeby cokolwiek zrobić - opowiadają ludzie.

W rejonie Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych, który znajduje się kilkadziesiąt metrów od bloku, tłumaczą, że kiedy w 2005 roku pokleili dziury i przygotowali korytarze do malowania, ktoś zniszczył całą robotę remontowców.

- W tym budynku mamy problem z mieszkańcami, a nie z bezpieczeństwem i przepisami przeciwpożarowymi. Hydranty są, wyjścia ewakuacyjne też, ale ludzie czasami sami je zamykają - twierdzi Kazimierz Kański, zastępca kierownika rejonu. Mówi, że budynek jest bezpieczny.

- Bezpieczny? Żarty jakieś. Ale faktem jest, że niektórzy dewastują, a pozostali potem płacą za to wszystko. To dlatego, że wrzuca się nas wszystkich do jednego worka - denerwuje się młoda kobieta.
W województwie śląskim są setki takich bloków. Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego oraz strażacy właśnie je liczą. Wczoraj do godz. 15 spisali ok. 211 budynków socjalnych i 8 hoteli robotniczych (ta liczba dzisiaj na pewno się zwiększy). Wkrótce te budynki zostaną poddane kontroli.
Każda gmina ma też pojedyncze lokale socjalne, oraz tzw. kontenerowce, jak w Sosnowcu-Klimontowie. Kontrola może więc trwać tygodniami.

Nikt nawet nie pamięta, żeby tu kiedykolwiek były malowane korytarze

Małgorzata Mazur uważa, że polskie prawo budowlane jest zbyt liberalne.
- Odsuwa nadzór budowlany od czynności kontrolnych. Jesteśmy powiadamiani, że inwestor przystępuje do adaptacji jakiegoś budynku na cele socjalne, ale nie informuje się nas o zakończeniu robót i przystępuje do użytkowania bez pozwolenia, które kiedyś było wymagane. Inwestorzy, nie czując nad sobą kontroli, wybierają najtańsze oferty. To powoduje, że jakość jest zła. Wykorzystują fatalne materiały, które nie są na przykład impregnowane przeciwogniowo - mówi dyrektorka WINB w Katowicach.
Do zliberalizowania prawa budowlanego doszło w 2003 roku.
- Jeżeli ktoś zmienia sposób użytkowania obiektu, nie musi mieć pozwolenia na użytkowanie. Cała odpowiedzialność spada więc na kierowników budowy i projektantów. Niestety, wielu inwestorów myśli tylko o tym, żeby było jak najtaniej. A jak widać, uproszczenie procedur nie wpływa na wzrost bezpieczeństwa mieszkania. Z pewnością jest wiele budynków, do których mogą być zastrzeżenia - dodaje Mazur.

Mieszkania socjalne to jednak ciągle towar deficytowy. W całym kraju może być nawet 200 tys. rodzin, które latami czekają na pomoc. W Sosnowcu w kolejce czeka 800 rodzin z wyrokami eksmisyjnymi.

- Mamy sto budynków z lokalami, ale jak widać to nie wystarcza. Wiadomo też, że na mieszkania socjalne przeznacza się najgorsze zasoby, które nie mają wiele wygód. Ta sytuacja z Kamienia Pomorskiego oczywiście wywołała gorączkę i zapowiedzi kontroli, jeśli jednak w ślad za tym nie pójdą pieniądze, wcale nie będzie lepiej. Jeśli zaś zostaną zaostrzone kryteria, trzeba będzie wyłączyć z użytkowania większość lokali w kraju - mówi Grzegorz Dąbrowski, rzecznik Urzędu Miasta w Sosnowcu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie