Soczi 2014: Udział ważniejszy niż zwycięstwo. Tak też już bywało na igrzyskach

Sławomir Cichy
Udostępnij:
Idea olimpijska w swoich oryginalnych założeniach, które sformułował baron Pierre de Coubertin głosi, że udział jest ważniejszy niż zwycięstwo.

Pojutrze, 59 reprezentantów Polski rozpocznie swoją przygodę na zimowych igrzyskach olimpijskich w Soczi. Dziennikarze i komentatorzy sportowych kanałów jednak już od dawna prześcigają się w ocenie szans medalowych biało-czerwonych. Trwa w najlepsze pompowanie balonu z nadziejami. Taka nasza tradycja. Czy słusznie?

Idea olimpijska w swoich oryginalnych założeniach, które sformułował baron Pierre de Coubertin głosi, że to udział jest ważniejszy niż zwycięstwo. Jeśli w taki sposób będziemy podchodzić do startu "naszych" w Soczi, to porażki nie będą nam psuć wielkiego święta sportu, choćby nawet okazało się, że nasi reprezentanci pojechali tam tylko na wycieczkę.

Grunt, to zauważony udział i dobra zabawa

Wczoraj przedstawiliśmy sylwetkę księcia Hubertusa von Hohenlohe, jedynego reprezentanta Meksyku na rosyjskiej zimowej olimpiadzie, potomka rodu, którego majątek ulokowany był w dużej części na Śląsku. Podobnie jak na poprzednich pięciu olimpiadach walczy, by w slalomie gigancie zająć miejsce lepsze niż... ostatnie.

Podobnych przykładów w historii igrzysk nie brakuje i to właśnie tacy zawodnicy najlepiej bronią idei Pierre de Coubertina. Warto więc również przypomnieć Brytyjczyka Michaela "Eddie The Eagle" Edwardsa, chyba najgorszego w historii skoczka narciarskiego.

Ostatnio znów było o nim głośno, gdy w grudniu ubiegłego roku oświadczył, że zamierza wystartować w Turnieju Czterech Skoczni jako przedskoczek. Zgody nie otrzymał i to nie ze względu na wiek (skończył 50 lat), ale raczej z racji jego występu na olimpiadzie w Calgary. To właśnie od igrzysk w 1988 r. zna go każdy kibic skoków narciarskich.

Patrząc wtedy na Brytyjczyka na rozbiegu skoczni, odnosiło się wrażenie, że próbuje on popełnić samobójstwo. Dodając do tego krótkowzroczność i lęk wysokości, otrzymujemy obraz wielkiej determinacji, a zdaniem niektórych - szaleństwa Eddiego.

Upór brytyjskiego "Orła" dostrzegł m.in. prezydent kanadyjskiego komitetu olimpijskiego, który w trakcie ceremonii zamknięcia igrzysk poświęcił mu fragment swojego przemówienia. A trybuny skandowały wtedy: Eddie, Eddie, Eddie...

Ale to nie wszystko. Michael "Orzeł" Edwards był inspiracją dla wprowadzenia systemu kwalifikacji do konkursów skoków. Można więc powiedzieć, że ma ważny wkład w rozwój tej dyscypliny.

Jamajscy bobsleiści, to klasa sama w sobie

Wyobraźcie sobie dwóch amerykańskich biznesmenów, którzy bawiąc na Jamajce wpadają na żartobliwy, by nie powiedzieć komiczny pomysł: złożyć bobslejową czwórkę z chłopaków uczestniczących w ulicznych zawodach w zjeździe pojazdami na kółkach. Dziś takie zawody można w uproszczeniu nazwać zjazdem na "bele czym". O dziwo pomysł udało się zrealizować. Jamajska czwórka zasiadła w bobie na olimpiadzie w Calgary. Tej samej na której wystąpił "Eddie The Eagle".

Podczas przejazdu bobslej Jamajczyków odwrócił się do góry nogami, ale ukończyli oni zjazd donosząc go na nogach do mety.
John Turtletaub zainspirowany tymi wydarzeniami nakręcił w 1993 r. film "Reggae na lodzie", który bił rekordy wypożyczeń w Polsce. Jamajka wystawiała potem regularnie bobsleistów na kolejnych zimowych olimpiadach aż do 2002 r. Będą też w Soczi.

Kenijczyk biegał na nartach a skrzypaczka... zjedzie

Wśród kolorowych ptaków poprzednich olimpiad trudno też nie zauważyć Philipa Boita. Kenijczyka, który wystąpił w Nagano (1998 r.) w biegu narciarskim na 10 kilometrów i zajął ostatnie 92. miejsce. Dokonał tego w takim stylu, że na pewno długo nie zapomniał tego dnia... złoty medalista na tym dystansie, Norweg Bjoern Daehlie. Boit był tak wolny, że trzeba było znacznie opóźnić ceremonię dekoracji najlepszych. Rozbawiony Bjoern Daehlie uściskał Boita i gratulował mu ambitnej walki o ukończenie biegu. Kenijczyk wystąpił jeszcze w kolejnych dwóch olimpiadach zimowych poprawiając swoje czasy na tyle, że już nie był ostatni na mecie.

Po tych przykładach nie powinna więc dziwić informacja, że na olimpiadzie w Soczi wystąpi... skrzypaczka Vanessa Mae. I nie chodzi wcale o występ podczas ceremonii otwarcia. Bry-tyjka zdobyła bowiem minimum olimpijskie i będzie reprezentować w slalomie gigancie Tajlandię - kraju, z którego pochodzi jej ojciec.


*Najlepsze prezenty na Walentynki DLA NIEGO I DLA NIEJ
*Rodzice małej Lilki mówią o błędach lekarskich [WIDEO + KOMENTARZE]
*Jaki akumulator wybrać? Który najlepszy i najtańszy? ZOBACZ TUTAJ
*Urlop macierzyński i urlop rodzicielski 2014 [ZASADY I TERMINY]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie