Spadochron nie wszystkich uratował

Agata Pustułka
Joanna Kluzik-Rostkowska, "jedynka" PO w Rybniku, weszła do Sejmu, ale dostała mniej głosów od drugiego na liście Marka Krząkały.

Nie była rozpędzoną lokomotywą! To ona, decyzją premiera Tuska zepchnęła na 2. miejsce na liście rybniczanina Krząkałę, tyle że on pokonał ją w prestiżowej bitwie o głosy. Wynik Kluzik-Rostkowskiej, choć przyzwoity (22 tys.), pokazuje, jak niepewny jest los spadochroniarzy. W Rybniku przede wszystkim musiała walczyć z kolegami z listy, a w drugiej kolejności z konkurentami.

Pierwsze miejsce zawsze jednak premiuje (chyba że jest się kandydatem SLD z Sosnowca, co jeszcze nie tak dawno zostałoby odebrane w stolicy Czerwonego Zagłębia jako świętokradztwo).

Klasyczną lekcję stosunku wyborców do spadochroniarza przećwiczył Marek Goliszewski, prezes BCC, któremu zamarzył się mandat senacki w Gliwicach. Nie miał prawa wygrać z autochtonką Marią Pańczyk-Pozdziej. Podobny bywa los kandydatów narzuconych na eksponowane miejsca przez partyjne centrale. Np. radny wojewódzki PiS Piotr Pyzik nie wytrzymał konkurencji z Jerzym Polaczkiem, którego prezes Kaczyński zesłał na drugie miejsce w Gliwicach. Gdyby Polaczek, jak niegdyś, startował jako jedynka z katowickiej listy, mógłby zrobić lepszy wynik od Wojciecha Szaramy, szefa PiS w województwie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
szkuner

i co na to byli koledzy z PJN

Dodaj ogłoszenie