"Spidergedon": Pająki ze wszystkich światów łączą siły, ale czy każdy z nich gra do tej samej bramki? RECENZJA

Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek
Egmont
Udostępnij:
Chyba każdy z nas zastanawiał się, jak mógłby wyglądać Spider-Man w innym świecie. Czy byłby nim Peter Parker, jakie miałby moce, jakby wyglądał? Na szczęście scenarzyści superbohaterskich komiksów wpadli na genialny pomysł (chociaż to był chyba wcześniej pomysł naukowców). Idea równoległych, niezależnych światów, w których wydarzenia dzieją się w odmienny sposób. To umożliwia powstanie takich komiksów, jak "Spidergedon", który w istocie jest wariacją na temat Spider-Mana. Wariacją niezwykle efektowną.

Nie będę Was okłamywał. "Spidergedon" nie jest specjalnie odkrywczym komiksem. Jego fabuła nie jest przesadnie skomplikowana, co akurat jest atutem dla tych, którzy cenią dobrą, niezobowiązującą rozrywkę.

Spider-Punk. Spider-Gwen. Miles Morales. Web-Slinger, Spidey z Dzikiego Zachodu to bohaterowie, którzy wraz z innymi istotami obdarzonymi pajęczymi mocami raz jeszcze stawią czoło rodowi Dziedziczących. Te okrutne wampiry, karmiące się esencją Spider-Ludzi, uciekły z radioaktywnej planety i nie cofną się przed niczym, by się pożywić… oraz odzyskać nieśmiertelność.

Wszystkie wydarzenia "Spidergedonie" są związane z walką między Pająkami a Dziedziczącymi. Najpierw mamy wprowadzenie w postaci mobilizacji wszystkich dostępnych sił ze znanych nauce światów. Później mamy logiczne wytłumaczenie, jak do możliwe, że Dziedziczący odrodzili się i błyskawicznie urośli w siłę. Na koniec autorzy serwują nam deser w postaci rozstrzygającej potyczki.

Przepis na efektowną historię jest więc prosty. Potrawa jest doprawiona pewnymi wątkami fabuły, które z pewnością zaskoczą Czytelników. Nie wszystkie Pająki wybierają bowiem ten sam sposób walki. Ich metody są najdelikatniej mówiąc, kontrowersyjne. To też dodatkowy smaczek, bo pokazuje, że nie każdy Spider-Man musi być szlachetny, bo w każdym świecie ten bohater może mieć inny charakter. Nie zawsze jest to superbohater w czystej postaci.

Już dwukrotnie wspomniałem, że "Spidergedon" to komiks efektowny. Rysunki stworzyli m.in. Carlo Barberi („Thunderbolts”) oraz Jorge Molina („A-Force”, „X-Men”). To główni rysownicy, ale artystów jest znacznie więcej. Warto wyróżnić zwłaszcza Claytona Craina, którego ultrarealistyczne obrazki mógłbym oglądać wiecznie. Pod względem graficznym "Spidergedon" stoi na bardzo wysokim poziomie.

"Spidergedon" nie jest może komiksem przełomowym, ani nie zaliczy się do najwybitniejszych dzieł o "Pajączku", ale to na pewno dobra rozrywka na długie zimowe wieczory, a że tom jest dość gruby, to zabawa wcale szybko się nie skończy.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pamiątki po rotmistrzu Pileckim

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie