Spis Powszechny na Śląsku jest jak plebiscyt

Michał Smolorz
Michał Smolorz
Michał Smolorz Arkadiusz Ławrywianiec
No to mieliśmy magiczną datę 1 kwietnia. Magiczną nie z powodu primaaprilisu, ale za sprawą rozpoczęcia Narodowego Spisu Powszechnego, który na Śląsku jest traktowany jako plebiscyt na rzecz regionalnej odrębności.

Niektóre sondaże wskazują, że deklarację śląskiej narodowości może tym razem złożyć nawet 400 tysięcy osób, co dodatkowo wzmocni polityczną pozycję Ruchu Autonomii Śląska (po spektakularnym sukcesie w jesiennych wyborach samorządowych).

Trudno się dziwić, że w różnych regionach Polski brzmią już dzwonki alarmowe. Śląski regionalizm budzi niepokój, to zrozumiałe, bo inność zawsze wywołuje podskórny lęk. Protesty kanapowych organizacji odwołujących się do tradycji narodowych są zrozumiałe i naturalne, jednak i w poważnej publicystyce coraz więcej głosów szafuje utartymi stereotypami.

Nawet nobliwy Tygodnik Powszechny wpisał się w tę litanię (zob. Madlena Szeliga i Jakub Sokołowski Śląsk się spisuje, TP nr 10/2011) operując wyświechtaną argumentacją. Na przykładzie tej publikacji prześledźmy, jak bardzo pisanie o śląskiej odrębności grzeszy niewiedzą, jak bardzo kalekie i fałszywe wnioski są z tej niewiedzy wyciągane.

Liczby i wątpliwości

Najprościej manipulować statystyką. W Tygodniku czytamy, że: W 2002 r. w Polsce według danych spisowych, mieszkało 173 tys. Ślązaków. To zaledwie 3 proc. mieszkańców województwa śląskiego oraz 2,3 proc. sąsiedniego, opolskiego.

Tymczasem owe 173 tysiące z poprzedniego spisu, to nie ogólna liczba Ślązaków, ale osób które przed rachmistrzem zadeklarowały narodowość śląską, a to nie jest to samo. Ogółem na terenie polskiego Górnego Śląska mieszka łącznie 1,2-1,5 mln autochtonicznych Ślązaków (ok. 24 proc. mieszkańców śląskiego i 45 proc. opolskiego), a to przydaje ich aspiracjom, postulatom i historycznym doświadczeniom zupełnie innej wagi.

W tej liczbie są osoby deklarujące narodowość polską, niemiecką, śląską a także unikające narodowej identyfikacji (indyferentne), przy czym ta ostatnia grupa (określająca się jako ludzie stąd) zawsze była dominująca i jest to jeden z głównych wyróżników śląskiej odrębności. Jest to zjawisko właściwe Górnemu Śląskowi odkąd przeprowadza się na jego terenie powszechne spisy i tym bardziej zrozumiałe, że wichry polityczne wielekroć przesuwały tutejsze granice ; żyją jeszcze Ślązacy, którzy w XX wieku byli kolejno obywatelami 7 państw.
Kolejna Tygodnikowa manipulacja polega na fabrykowaniu tezy, że przeciwko aspiracjom Ślązaków działa jakaś twarda, zorganizowana opozycja. Z artykułu wynika, że najważniejszą organizacją kontestującą Ruch Autonomii Śląska jest... bydgoskie stowarzyszenie Unum Principum.

Gdzie Rzym, gdzie Krym? Oczywiście i w Katowicach i w Opolu trwa normalny polityczny spór w sejmikach i na łamach regionalnej prasy, w który wpisuje się i PiS i SLD, jest wreszcie Ruch Obywatelski Polski Śląsk. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale organizacje te reprezentują przynajmniej jakąś grupę mieszkańców regionu, co daje im mandat. Ale co ma do tego sporu kanapowe stowarzyszenie spod Bydgoszczy, o którym na Śląsku nikt nie słyszał ? Czy to jakaś nowa forma misjonarstwa? Trudno zgadnąć.

Trochę historii

Zawstydzająco stereotypowi są autorzy Tygodnika, kiedy sprowadzają sens śląskiej inności do regionalnego dialektu. Najbardziej bawi fragment, w którym - w ślad za rachmistrzami poprzedniego spisu - wątpią w autentyzm śląskich deklaracji "bo przewodniczący RAŚ mówi bez śladu gwary".

Najwyraźniej są przekonani, że Ślązak tylko wówczas jest prawdziwy, kiedy wzorem Kabaretu Młodych Panów rzuci na powitanie "zaroz ci ciulna", ewentualnie mówi jak poseł Tomczykiewicz.

Podobnie "fachowe" są obszerne wywody o domkach czerwonej cegły jako najważniejszym symbolu śląskości. Do kompletu brakuje górnika z pióropuszem, hałdę i krupnioki. Ta banalizacja wiedzy o Śląsku prezentowana nawet w poważnej publicystyce jest zatrważająca.

Tymczasem obserwowane dziś rozbudzenie aspiracji śląskich autochtonów ma swoje głębokie, sięgające setek lat wstecz korzenie historyczne. Na tyle trwałe i ugruntowane, że nie zdołała ich zglajchszaltować ani polityka sanacji, ani lata zunifikowanego PRL-u. Spróbujmy prześledzić katalog najważniejszych doświadczeń, z których wyrasta dziś śląski ruch regionalistyczny.

Po pierwsze: odmienne doświadczenia historyczne, inaczej lokujące poczucie patriotyzmu i wrażliwość obywatelską. Wynika to z oczywistego a przecież ciągle niezrozumianego faktu, że Śląsk był poza Polską przez sześć stuleci, więc nie zaznał całego katalogu doświadczeń, do których odwołuje się dziś polska polityka historyczna, począwszy od bitwy pod Grunwaldem.

Śląsk nigdy nie był pod zaborami, nie przeżył utraty państwowości, nie uczestniczył w ruchu narodowowyzwoleńczym. W przeważającej masie nie czytał literatury ku pokrzepieniu serc, nie znał narodowych wieszczów, nie celebrował przegranych powstań (powstania śląskie to zupełnie inna sprawa, wymagająca odrębnego potraktowania).

Z tych doświadczeń wynika wolność od polskich strachów narodowych, zwłaszcza germano- i rusofobii, równie egzotyczny dla Ślązaków był antysemityzm. Nie znali kultury jidysz, małych stettl, ani chasydzkich chałatów. Tutejsi Żydzi byli przede wszystkim mieszczanami zasymilowanymi w kulturze niemieckiej, różnili się jedynie wyznaniem (i to w jego liberalnej wersji), co w wielokonfesyjnym świecie było normalne.

No i rzecz podstawowa: 200 lat w państwie pruskim - przy wszystkich jego grzechach i niedoskonałościach - dało Śląskowi doświadczenie nowoczesnego państwa prawa, rozwiniętej samorządności i obywatelskiej podmiotowości.

Po drugie: wielojęzyczność, mylnie utożsamiana z wielokulturowością. Stosowane na co dzień trzy języki (polski z jego dialektową odmianą, niemiecki z jego dialektem i czeski wymiennie z morawskim) nie pokrywały się z wyborami narodowymi. Fakt, że któryś z języków był językiem serca, nie pociągał automatycznych deklaracji narodowych ani tym bardziej państwowych.

W spisie powszechnym z 1910 roku 55 proc. mieszkańców późniejszego obszaru plebiscytowego wskazywało polski, a niespełna 35 proc. niemiecki jako język serca. Wybór państwa w plebiscycie był odmienny: 60 proc. za Niemcami, 40 proc. za Polską, przy czym granice językowe przechodziły w poprzek wyborów politycznych.

Po trzecie : przywołana już wielowyznaniowość. Mimo, że po okresie wojen religijnych na Górnym Śląsku utrwaliła się dominacja religii katolickiej, jednak etos luterański został Śląskowi trwale zaszczepiony, tworząc do dziś odczuwalną odrębność. Przypisywane Ślązakom cechy kulturowe (kult pracy, rzetelność i praworządność, dyscyplina społeczna), to w istocie głęboko zakorzenione dziedzictwo luteranizmu.

Po czwarte wreszcie: syndrom śląskiej krzywdy - bardzo subiektywna i intymna cecha Ślązaków, która wciąż wpływa na dzisiejsze wybory. Jest to głęboko zakorzenione przekonanie o społecznym i kulturowym upośledzeniu na własnej ziemi, na której "zawsze nami pomiatano", zawsze "ci oni" byli u władzy i spychali rdzenną ludność do getta, wykorzystywali i eksploatowali. Poczucie to pielęgnowano przez stulecia i żywe jest do dziś. Choć trudno rozgraniczyć krzywdy rzeczywiste od urojonych, trudno oddzielić upośledzenie niezawinione od zawinionego - jednak wciąż jest to głęboka i trwała zadra. W przeszłości spowodowała kilka fal masowej emigracji (w XX wieku 2 miliony Ślązaków wyjechało do Niemiec), współcześnie pobudza ruchy autonomiczne.

Ile wolno Ślązakowi?

Dzisiejsze sprzeciwy i odruchy obronne wobec dążeń emancypacyjnych Ślązaków wynikają też z przyzwyczajeń, z utrwalonego katalogu koncesjonowanych zachowań. Jakże typowa była reakcja poważnej katowickiej dziennikarki na wieść, że RAŚ zamierza startować w wyborach samorządowych: "Kocham Ślązaków, kiedy pielęgnują swoje ogródki i troszczą się o swoich starzyków, ale trudno się zgodzić, by sięgali po władzę".

Wedle takiego rozumowania, dopuszczalne jest świętowanie Barbórki, hodowla gołębi i składanie wieńców pod pomnikiem powstańców, ale na tym katalog praw obywatelskich się wyczerpuje. Jakby nie było oczywistym, że w demokratycznym państwie każdy obywatel ma prawo stowarzyszać się, prowadzić legalną działalność polityczną, manifestować, a nawet dążyć legalnymi metodami do... zmiany konstytucji.

Jest swoistym znakiem czasu, że postulaty autonomii kulturowej i politycznej formułują przede wszystkim młodzi Ślązacy, wykształceni i obeznani z własną historią. Choć żyją jeszcze roczniki przedwojenne, które zakosztowały czasów przed PRL-owskich, są one jedynie depozytariuszami historii. Ton nadaje pokolenie z większymi aspiracjami, które od ojców i dziadków przejęło tożsamość i bagaż historyczny, ale w przeciwieństwie do przodków nie chce poddawać się tradycyjnej śląskiej dupowatości (wg Kazimierza Kutza) i bez zahamowań korzysta ze zdobyczy demokracji. Polskim elitom politycznym powinno dać do myślenia, że idea śląskiej autonomii pojawiła się wraz z epoką szybkiego internetu, który napędza wszystkie współczesne rewolucje. Mieliśmy tego przykład w świecie arabskim.

Na Górnym Śląsku postępuje rewolucja mentalna, ale - co najważniejsze - przy poszanowaniu prawa i reguł uprawiania polityki, co trzeba zauważyć i docenić. Ślązacy sięgają do pokładów swoich najlepszych doświadczeń historycznych. Tego procesu nie da się zatrzymać, więc współczesna Polska musi znaleźć dobrą receptę na Śląsk, także ustrojową.

Nie zatrzymają tego zaklęcia groteskowe protesty, nie pomogą kierowane do GUS żądania, aby w zaczynającym się spisie powszechnym wyłączyć możliwość deklarowania śląskiej odrębności. Wiara w to, że można zlikwidować gorączkę przez stłuczenie termometru, najwyraźniej wciąż jest żywa.

Wideo

Komentarze 48

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
heimatschutz

Zagadnienie regionalnej czy nawet narodowej identyfikacji nie dotyczy tylko Śląska. Jest On przykładem jak się ma lekceważenie odrębności kulturowej wielu regionów przez centralę. Wszystko na jedno kopyto. Wyzyskać, zeszmacić, a na koniec wyzwać od ciemniaków. Takie traktowanie jest rodem z XIX wieku, gdy mocarstwa kolonialne narzucały swój styl życia i ekonomii wielu podbitym krajom. Ludzi przedsiębiorczych nazywano "przebiegłymi tubylcami", którzy się nie zgadzali na importowany wzorzec życia. Ot choćby Mahatma Ghandi w Indiach Brytyjskich. Po sukciesie Śląska przyjdzie czas na inne regiony. Choćby Pomorze i Wielkopolskę. One również nie miały udziału w "narodowych klęskach" czy pogromach ludności żydowskiej. Zawzięto się na Nie już od 1919 roku nie realizując obietnicy rządu warszawskiego w sprawie analogicznej do śląskiej autonomii. Jako listek figowy zostawiono im "Starostwa Krajowe", które też krótko przed II wojną zlikwidowano. Po wojnie, za komuny "przywożono w teczkach" różnych sekretarzy, wojewodów czy starostów. Wychodzono z założenia, że te regiony "nie potrafią się rządzić same" i portzebny jest im "człowiek z centrali" jako nadzorca. Przyszedł najwyższy czas na przebudzenie regionów i uwolnienie ich od centrali. Niech się Warszawka "sama wyżywi" jak mówił znany Rzecznik Rządu. Nam też jest niepotrzebna i stanowi dla nas obciązenie i hamulec w rozwoju.

a
asd

Hanys1 Warszawiak ma racje , niech przeciwnicy narodowości śląskiej lub Ślązaków nie biorą przykładu z postępowania wobec POLAKÓW przez Białoruś , Litwę czy Rosję ! . Jak jesteśmy oburzeni , że pogwałcane są ich prawa do mowy w języku przodków , szkolnictwa w języku "narodowego pochodzenia" itp. KAŻDEMU należy się szacunek , bo tego wymaga nie tylko kultura osobista ale GODNOŚĆ LUDZKA , choć nie wszyscy na "homo" zasługują!.

r
rozsadny poglad

[cyt]@ warszawiak. Dla mnie polski jest drugim językiem, dodatkowo z wykształcenia jestem matematykiem, więc niby nic nie predestynuje mnie do poprawnego pisania, a zauważyłem, że moja gramatyka, nie mówiąc o ortografii, jest daleko lepsza, niż wielu ludzi, określających się jako prawdziwych Polaków. Natomiast Pan pisze bardzo poprawnie. Jednocześnie treść Pana wypowiedzi mądra i empatyczna. Tacy jak Pan powodują, że mimo różnych JK lubię Polaków i zachowuję równowagę emocjonalną czytając uwagi nam Ślązakom nienawistne lub pełne złości na "goroli". [/cyt]

A
AndrzejQQ

@ warszawiak. Dla mnie polski jest drugim językiem, dodatkowo z wykształcenia jestem matematykiem, więc niby nic nie predestynuje mnie do poprawnego pisania, a zauważyłem, że moja gramatyka, nie mówiąc o ortografii, jest daleko lepsza, niż wielu ludzi, określających się jako prawdziwych Polaków. Natomiast Pan pisze bardzo poprawnie. Jednocześnie treść Pana wypowiedzi mądra i empatyczna. Tacy jak Pan powodują, że mimo różnych JK lubię Polaków i zachowuję równowagę emocjonalną czytając uwagi nam Ślązakom nienawistne lub pełne złości na "goroli".

z
zofi2

Polacy zostaną jak żydzi nielubiani.

s
silesius

Panie Smolorz, z serca dziekuje za ten felieton. Uzywa pan mocnych, prawdziwych historycznie argumentow. My o tym wiemy, ale czy przekona to tych, ktorych powinno? Mam watpliwosci, wszak sa oni "wiecznie wczorajsi" i niereformowalni. Trzeba jednak ciagle o tym mowic i pisac - kropla drazy skale.

W
Warszawiak

A ja uważam, że jest Narodowość Śląska. Skoro tak się czują, to czemu nie? Czemu My Polacy wszystkim narzucamy swój pogląd. Spolonizowaliśmy Ukrainę, Litwę, Białoruś, wszędzie Nas nienawidzą. Może po prostu dajmy innym możliwość uprawiania demokracji, nie bądźmy ciemniakami. A może po prostu złodzieje się boją utraty koryta, na to wygląda.

h
hanys1

to i tak Narodowości Śląskej nie ma.Ale są ludzie Ślązacy związnni z tą ziemią i tradycją,a nie z RAŚ-em.

s
silus

to nie tak calkiem do konca prawda, zeby byc co wochende w domu trzeba zarabiac a w Niemczech! jezeli wogule ktos prace znajdzie za 4 euro na godzine to nie beda Slazacy (bo ci juz byli na saksach jak byly lepsze stawki albo juz tam som na stale) a wlasnie Polacy poejmuja prace za te stawki, ktozy to bardz czesto wyruzniaja sie swoim zapachem alkocholu,wygladem i zachowaniem jak i waskim zakresem slownictwa,nie bede przytaczal wiecej przykladow.

S
Schlesier

To już drugi artykuł na ten temat za który b.dziękuję.Jestem z pokolenia z przed wojny,moj nick wskazuje
narodowośc.Losy tego regionu nie są mi obojętne.Dlatego życze z całego serca powodzenia w dążeniu
do samostanowienia.Najważniejszym Waszym zadaniem jest kształcenie młodzieży,by miał kto rządzic
Śląskiem.A co do polskich niemców,takich jest tu(w Niemczech)wielu,wyróżniają się mową i zachowaniem,
dla nich Niemcy to goebelsy,niemry i różne inne szwaby.Dlatego to określenie jest słusznie uważane za
pogardliwe.Pozdrowienia do Śląska

s
slusznie

[cyt]A politycy niech się lepiej martwią jak zatrzymać ludzi w kraju przed wyjazdem do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Skandynawii, niż tłumieniem ich przywiązania do własnej ziemi. Według mnie politycy powinni się cieszyć że jacyś ludzie w tym kraju są do swojej ziemi przywiązani, chcą jej dobra i rozwoju. Jest demokracja, Polska się tym szczyci, więc tylko się cieszyć gdy jacyś obywatele skrzykują się razem i działają.[/cyt]

Przywiazanie do swojej ziemi.

S
Szlunsok

Uwaga! Drogi Narodzie Szlunski, polscy nacjonaliści oraz niektórzy publicyści próbują obecnie zbudować pewien wizerunek PR niekorzystny dla Narodu Śląskiego i Górnego Śląska.

Wizerunek ten i czarny pijar ma polegać na tym, że skrajna nacjonalistyczna prawica w najbliższej dekadzie będzie próbowała obciążyć TYLKO rząd D. Tuska - oraz Ruch Autonomii Śląska i Ślązaków za katastrofalne błędy popełnione przez ostatnie 20-lecie przez WSZYSTKIE ekipy rządzące krajem.

Próbują oczyścić i wybielić prawicowe rządy AWS, pominąć katastrofalne rządy SLD i innych post-komunistów - a nową historię upadku polskiej ekonomii, na którą "pracowali" sami Polacy wybierając takich a nie innych rządzących zwalić tylko na Platformę Obywatelską.

Polska już dawno ekonomicznie upadła - jednak Polacy mają narodową tendencję do obwiniania za swoje błędy, niechlujstwo i złodziejstwo narodowe obarczaniem swoich przeciwników politycznych.

Środowisko Radia Maryja i innych prawicowych mediów, tworzą obecnie marketing, który ma im posłużyć na długie lata i ma być budowany począwszy od katastrofy smoleńskiej. Ma być oparty na silnych emocjach i uczuciach tej tragedii, do której mają zostać podpięte:
- totalna katastrofa finansów publicznych, długu i biedniejącego społeczeństwa
- niesprawiedliwość społeczna i administracyjna

Winą za ten stan Polacy chcą obarczyć nowo tworzący się ruch obywatelski Ruchu Autonomii Śląska oraz rząd Donalda Tuska. Polacy niestety narodowo mają bardzo krótką pamięć i pod koniec dekady już nikt nie będzie pamiętał o tragicznych ekonomicznie i przejedzonych latach 90-tych - zaś podsycany będzie nieustannie strach przed separatyzmem.

Dzisiaj to zagrożenie dopiero się rodzi i musimy je zwalczyć u samego źródła. Zwalczyć, czyli mówić prawdę: że zły stan państwa polskiego jest WYNIKIEM działalności wszystkich rządów po 89 roku, wyprzedawanie majątku narodowego - zaś rządy D. Tuska ponoszą taką oto winę, że nie próbowały odwrócić tego stanu pogłębiającego się upadku - ale W ŻADNYM WYPADKU nie mogą być obarczone jednostronną winą. Winny jest CAŁY NARÓD POLSKI - ponieważ to od ich wyboru przy urnie zależały rządy, ministrowie finansów i gospodarki.

Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się faktem. Śląsk i Ślązacy nieustannie są obrażani w Radiu Maryja, nasza historia fałszowana i za kilka lat może zaistnieć w świadomości tej grupy społecznej skupionej wokół PiS i Radia Maryja, jakoby tylko ich wrogowie polityczni, który oni naznaczyli w swoich mediach są odpowiedzialni za stan państwa.

Przeciwstawić się możemy temu w ten sposób, że na forach dyskusyjnych i w felietonach publicystycznych już teraz musimy mówić prawdę - że RAŚ i Ślązacy oraz nasze ambicje nie przeczą integralności Polski, że Nasze dążenia nie tylko są wynikiem zbrodniczej działalności Polski na Ślązakach przez ostatnie 90 lat, ale są wynikiem fatalnej w skutkach ekonomii i zarządzaniu państwem - a także chęci podtrzymania umierającej kultury Ślązaków.

Publicyści, felietoniści, politycy, działacze na rzecz Śląska oraz zwykli Ślązacy muszą już od dzisiaj tamować czarną propagandę, która uskuteczniana jest w mediach stricte prawicowych.

Odmawia się Nam narodowości i poczucia przynależności etniczno-narodowej, ośmiesza się Śląskość, nie dając takiej samej możliwości propagowania Górnego Śląska, traktując Nas jak kolonię, gdzie Murzyni odrabiają pańszczyznę na wielkopańską, bandycką warszawską szlachtę. Ślązacy mogą tylko mówić i robić to, co polskie Pany im pozwolą.

Jeśli Naród Śląski i Ślązacy dadzą się wrzucić do jednego worka z PO, przylgniemy do zła które będzie nam imputowane.

Polacy muszą wreszcie chcieć zrozumieć, że może oni byli przyzwyczajeni do życia w państwie złodziejskim, w bałaganie i nieustannym podjudzaniu. Ślązacy od zawsze byli ludem spokojnym, nie drążącym się w konfliktach (chyba, że przymuszano do wzięcia udziału).

Ruch Autonomii Śląska powinien poważnie pomyśleć o zatrudnieniu agencji PR, która zajmie się zwalczaniem łatek przylepianych Ślązakom ze względu na sytuację w kraju, której winowajcami są Polacy - oraz ci, których Polacy wybrali na swoich rządzących po 1989 roku.

l
luk

A politycy niech się lepiej martwią jak zatrzymać ludzi w kraju przed wyjazdem do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Skandynawii, niż tłumieniem ich przywiązania do własnej ziemi. Według mnie politycy powinni się cieszyć że jacyś ludzie w tym kraju są do swojej ziemi przywiązani, chcą jej dobra i rozwoju. Jest demokracja, Polska się tym szczyci, więc tylko się cieszyć gdy jacyś obywatele skrzykują się razem i działają.

G
Gość

[cyt]Gratuluję świetnego artykułu! Aby tak pisać, trzeba być ze Śląska. W publikacjach nawet bardzo życzliwych, ale pisanych przez ludzi spoza Śląska, zawsze wyłażą te wszystkie polskie fobie i mitologie o których Pan wspomina w swoim artykule. Powiem tak: kto na Górnym Śląsku chciał wyjechać do Niemiec, to już chyba wyjechał. Ci co mogli wyjechać a tego nie zrobili, tak jak ja, już nie wyjadą! Określenie "polski-niemiec" w stosunku do wielu, którzy wjechali a teraz przyjeżdżają przy każdej okazji, jest na Śląsku pogardliwe! [/cyt]

Szykuje sie jednak potezna emigracja do Niemiec.
Ci co mieli obywatelstwo niemieckie podjedi decyzje wczesniej: G.Slask, albo Niemcy,
ale teraz szykuje sie fala wyjazdow tych co obywatelstwa niemieckiego nie maja.
Niemcy sa tak blisko, ze na kazde Wochenende mozna byc u rodziny na Slasku.
To nie wyjazd za morze, to przeprowadzka blisko stron rodzinnych.
Niemcy lubia tez, jesli ktos przyjezdza ze Slaska.
Wyjazdy beda glownie z terenow zachodniej Polski i z G.Slaska wlasnie.
Prawie kazdy ze Slaska ma juz kogos w Niemczech, a to pomaga czuc sie tam jak u siebie.

L
Lama

Myśle ze to co "chlapnął" J. Kaczyński o nas w swoim partyjnym raporcie, tak naprawdę nie jest obce warszawskim politykom "od lewa do prawa". Ponieważ wszyscy oni w kwestii państwa są ksenofobami.
A nam zależy tylko aby nas szanowali i traktowali poważnie. Nie możemy dawać sie traktować jak "ciulikow od roboty".
Dlatego wiecej takich głosów jak red. Smolorza. Wiecej przykładów i historycznych faktów.
Wierza ze Poradzymy !!!

Dodaj ogłoszenie