MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Spór o budowę nowej siedziby Teatru Lalek Banialuka w Bielsku-Białej. Dla części mieszkańców to katastrofa. Targowisko czeka przeprowadzka?

Kamil Lorańczyk
Kamil Lorańczyk
Wizualizacja zwycięskiego projektu, który przygotował zespół projektowy P2PA z Wrocławia.
Wizualizacja zwycięskiego projektu, który przygotował zespół projektowy P2PA z Wrocławia. Biuro Rozwoju Miasta
Powstanie nowej siedziby Teatru Lalek Banialuka w Bielsku-Białej część mieszkańców miasta ocenia jako katastrofę. Największe kontrowersje wzbudza wybrana dla tej inwestycji lokalizacja i planowane w tym miejscu połączenie kilku funkcji. Nowoczesny obiekt teatru z Książnicą Beskidzką ma stanąć przy ulicy Broniewskiego, tam gdzie jest obecnie parking i działa targowisko.

Gorąca dyskusja wokół nowej siedziby Banialuki. Mieszkańcy zabrali głos

„Nie dla budowy Banialuki w tym miejscu” – takie hasło znalazło się na kilku tekturach, które na spotkanie w Bielskim Centrum Kultury w poniedziałek, 24 czerwca, przynieśli przeciwnicy inwestycji. W wydarzeniu, które podzielone zostało na kilka części, uczestniczyli od początku. Obejrzeli filmy promujące miasto, wysłuchali przemówienia prezydenta Bielska-Białej Jarosława Klimaszewskiego, a także przyglądali się wręczeniu nagród dla laureatów i zwycięzców konkursu na opracowanie koncepcji architektonicznej. Zapoznali się także z nagrodzonym projektem, który omówili jego twórcy, architekci – Jakub Podgórski i Maciej Popławski z wrocławskiej pracowni P2PA.

Kolejna część, wzbudzająca zdecydowanie największe emocje, poświęcona została swobodnej dyskusji na temat inwestycji. Każdy uczestnik spotkania mógł poprosić o mikrofon, tym samym wyrazić swoje wątpliwości czy skierować pytanie do gości zasiadających na scenie. Przewidziano 2 minuty na zadanie pytania.

Jako pierwszy z tej możliwości skorzystał pan Piotr, mieszkaniec osiedla Grunwaldzkiego, który wyraził swoje zaniepokojenie wybraną lokalizacją inwestycji. Na terenie przy ul. Broniewskiego i PCK mieści się bowiem parking i działa targowisko. - Aktualnie podczas dni targowych (w czwartki i soboty – red.) z parkingu korzystają zarówno sprzedawcy, jak i kupujący. W dni meczowe na Stadionie Miejskim, parking służy kibicom, którzy na miejsce są dowożeni autokarami lub przyjeżdżają prywatnymi samochodami. Niektórzy mieszkańcy korzystają z parkingu na co dzień. Wy chcecie tę liczbę miejsc parkingowych ograniczyć. Mieszkańcy, którzy muszą tam parkować nie będą mieli miejsca, bo zostaną one przypisane jako miejsca służbowe dla pracowników – mówił.

- Ten budynek, który chcecie nam postawić będzie miał 16 m, czyli przysłonicie nasze osiedle. Ładnie powiedziano, że będzie można wyjść na dach i popatrzeć na Szyndzielnię. Ja teraz z mojego okna widzę Szyndzielnię, a jak to postawimy, to będę widział 16 m budynek – dodał.

Sytuację uspokajał jeden z projektantów. Jak podkreślił, zakończył się dopiero etap konkursowy. Prace nad koncepcją są w fazie początkowej, a kolejne dziewięć miesięcy poświęcone zostanie na projektowanie.

- Gdybyśmy mieli zapchać ten parking samochodami pracowników, to każdy z nich musiałby przyjechać dwoma pojazdami. (…) W warunkach konkursu nie było wytycznych, że ma to być parking służbowy. Parking będzie ogólnodostępny – zaznaczył prowadzący spotkanie Przemysław Smyczek, naczelnik Wydziału Kultury i Promocji Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

Mimo wcześniejszych wyjaśnień, kolejna osoba, mieszkanka tego samego osiedla, zwróciła uwagę na funkcję przesiadkową, jaką parking przy ulicy Broniewskiego świadczy m.in. dla pasażerów kolei.

- Na tym parkingu znajduje się 160 zwykłych miejsc postojowych, 14 miejsc dla osób niepełnosprawnych, 4 stanowiska dla samochodów elektrycznych i 5 stanowisk dla autobusów. Te ostatnie są istotne w czasie wakacji i podczas remontów. W trakcie prac przy kolei, na parkingu zatrzymywały się autobusy, zabierały pasażerów i woziły na przykład w kierunku Żywca. (…) W tej chwili kolej znowu przymierza się do prac remontowych – mówiła.

W odpowiedzi zastępca prezydenta Bielska-Białej Przemysław Kamiński stwierdził, że poruszana kwestia miejsc parkingowych jest „próbą ekwilibrystyki słownej”. - Okazuje się, że jest to jedyny i najważniejszy parking w całej okolicy. (…) Zgodzę się, że służy on też stadionowi, ale pamiętajmy, że z dwóch stron stadionu znajdują się dwa niezależne parkingi. (…) Na spotkanie, na które umówiliście się państwo z prezydentem na 6 czerwca, byliśmy gotowi, z przygotowaną analizą, ile jest miejsc parkingowych na tym obszarze – dodał.

Targowisko czeka przeprowadzka? Na czas budowy niezbędne będzie jego przeniesienie

Kolejnym punktem zapalnym sporu jest targowisko. Jeden ze sprzedawców spodziewa się uszczuplenia obszaru przewidzianego na ustawienie stoisk i straganów. Zapytał więc, czy w przyszłości wszyscy sprzedawcy znajdą tam miejsce dla siebie. - Obecnie jest nas ponad 100. Targowisko ma 3 tys. m kw. Taka przestrzeń jest nam potrzebna – mówił.

Na uwagi te uzyskał odpowiedź od projektantów, którzy odparli, że swoją koncepcję stworzyli w oparciu o materiały konkursowe, starając się maksymalnie zachować funkcję targową. - Do tego przewidziany został plac parkingowy za książnicą, plac główny jako część targowiska i szeroki pas między koleją a budynkiem teatru – zaznaczyli. Zadeklarowali też, że w kolejnych etapach projektu zamierzają rozmawiać z miastem o jego szczegółach.

Bielski magistrat nie ukrywa, że na czas budowy niezbędne będzie przeniesienie targowiska. Prezydent rozważa dwie lokalizacje. Pierwsza to teren naprzeciwko elektrociepłowni, z wjazdem od strony kliniki Galenda za stacją benzynową MOL. Jest to duży teren w bezpośrednim sąsiedztwie osiedla Złote Łany. Potencjalne drugie miejsce to parking przy stadionie, ze zjazdem od ulicy Żywieckiej.

Brak empatii i szacunku do podstawowej potrzeby. "Katastrofa z perspektywy wegetarian"

Kolejne płynące z sali zastrzeżenia wobec projektu budowy były udziałem pani Adrianny. W jej przekonaniu budowa zaprzecza postulatom zawartym w dokumencie „Strategia Rozwoju Bielska-Białej do 2030 roku”.

- Wdrożenie projektu spowoduje zmianę warunków życia mieszkańców osiedla Grunwaldzkiego na gorsze, ponieważ wywróci je do góry nogami na czas trwającej minimum 5 lat lub więcej budowy. Jest to czas wystarczająco długi, aby ludzie zapomnieli o idei targowiska. Ponadto projekt na czas jego realizacji będzie uniemożliwiał dojazd do posesji oraz zlikwiduje miejsce zaopatrzenia w żywność dla 25 tys. mieszkańców – stwierdziła, dodając, że jest to projekt, który za wszelką cenę ma być wtłoczony w przestrzeń centrum miasta, naruszając dobrostan jego mieszkańców. Mimo że na peryferiach miasta nie brakuje terenów niezagospodarowanych. Zaprzecza to – jej zdaniem – koncepcji powrotu do natury opisywanej w bielskiej strategii.

Zdumiony tymi słowami Przemysław Smyczek odniósł się do stawianych zarzutów. - Dostrzegam wiele sprzeczności w pani podejściu do dokumentu, o którym mówimy. Zadziwia mnie chęć wyniesienia ważnej funkcji kulturowej, rozwojowej miasta w tereny zielone w celu ich ratowania. (…) Czyli nie wnosimy tej funkcji w przestrzeń zurbanizowaną, tylko chcemy zwiększać ślad węglowy poprzez to, że wyprowadzimy to na peryferie, wycinając drzewa i doprowadzając tam drogę i infrastrukturę. (…) Jest mi trudno przyjąć zasadność, że lepiej budować w lesie niż w centrum miasta instytucje, które mają być dostępne dla ludzi – odpowiedział.

Z kolei jeden z jurorów konkursu zaprzeczył, by prace budowlane miały trwać minimum 5 lat. Jego zdaniem realizacja powinna przebiegać zdecydowanie krócej, a jako przykład podał NOSPR w Katowicach, który powstał w 22 miesiące.

W reakcji na tę poprawkę pani Adrianna odparła, że nie utrzymanie obecnego kształtu targowiska jest niedopuszczalne. - Świadczy to o braku empatii i szacunku dla tej podstawowej potrzeby, jaką jest żywność. Nie mamy nic przeciwko tej wzniosłej idei. Ale nie kosztem tego, że zostaniemy pozbawieni żywności najwyższej jakości nawet przez tylko 22 miesiące. Z perspektywy wegetarian jest to po prostu katastrofa. Już nie mówiąc o katastrofie komunikacyjnej na czas budowy – dodała.

Wypowiedzi te wywołały także reakcje przedstawicieli książnicy i teatru. Łucja Ruchała, dyrektorka Książnicy Beskidzkiej, była szczególnie zaskoczona pomysłem, by działalność biblioteki, którą jest szerzenie kultury i kształcenie u podstaw, wyprowadzić poza miasto. - Jesteśmy przede wszystkim dla mieszkańców tego miasta, dla rodzin. Biblioteka jest jedyną instytucją kultury demokratyczną, która świadczy usługi absolutnie bezpłatnie dla wszystkich, niezależnie od koloru skóry, wykształcenia, posiadania majątkowego. (…) Dla mnie jest to kompletnie niezrozumiałe – przyznała.

Na ważną rolę kultury w edukacji zwrócił uwagę też Jacek Popławski, dyrektor bielskiego Teatru Lalek Banialuka. - Praktyka uczy, że miejsca kultury powinny być w centrach. Na uboczach daje się duże centra handlowe. Chcemy, żeby ludzie mogli po południu czy w weekend przyjść na kawę, posłuchać muzyki, pójść do teatru. I żeby była przestrzeń dostępna dla wszystkich, budująca miasto i przyciągająca w to miejsce zarówno mieszkańców, jak i turystów. (…) Spoza tych wszystkich aspektów ekologicznych, dojazd na obrzeża spowodowałby zmniejszenie tej funkcji, niepraktyczność. Ludzie nie chcieliby tam jeździć, wybraliby siedzenie w domach, bo mają wszystko pod zasięgiem kciuka – mówił.

Jak dodał, Banialuka jest teatrem miejskim, więc jeśli szkoły i przedszkola musiałyby specjalnie wynajmować busy, żeby gdzieś pod las podjechać do teatru, to by z tego zrezygnowały.

Tutaj natomiast pojawił się kolejny temat do dyskusji, który wywołał pan Piotr, ponownie zabierając głos.

- Z jednej strony chcecie budować coś nowego, a z drugiej będziemy burzyć Apenę i Befamę. Dlaczego nie można tych miejsc rozruszać poprzez funkcję teatralną? Dlaczego to musi być na naszym osiedlu? – pytał. I dodał: Będziemy mieć „piękny trójkąt”; futurystyczny stadion, bardzo nowoczesną Banialukę i prawie nowoczesną elektrownię, a w środku staroć pod nazwą osiedle Grunwaldzkie. I niewykluczone, że za parę lat ktoś stwierdzi, że tu musi coś powstać i wyburzy osiedle. Nie możecie swoimi działaniami doprowadzić do zniszczenia naszego osiedla.

W odpowiedzi wiceprezydent Kamiński odniósł się do własności terenu. - Słyszałem już o Befamie i Apenie – nie będziemy tam budować, dlatego że nie jesteśmy właścicielem. A właściciele mają co do tych terenów inne plany, nikt ich do tego nie zmusi, aby wybudowali tam teatr. Dysponujemy wiedzą dotyczącą terenów, wiedzieliśmy, jaki mniej więcej potrzebujemy areał i to miejsce zostało wybrane jako najbardziej optymalne do tego typu inwestycji – dodał.

Z drugą częścią wypowiedzi pana Piotra nie zgodził się natomiast dyrektor Banialuki, który przyznał, że wychowywał się na osiedlu Grunwaldzkim. - Uważam, że teatr nie zakłóci spokoju mieszkańców. Spektakle odbywają się o godz. 9 i 11, więc państwo są w pracy. Po południu jest cisza, w weekend spektakl jest o 11. Autokar podwozi dzieci i odjeżdża – mówił, dodając, że jako mieszkaniec os. Grunwaldzkiego chciałby mieć budynek, który osłoni go przed dźwiękiem kolei, gdy szybkie pociągi towarowe zaczną jeździć, bo PKP zamierza rozbudować linię. Wolałby mieć też parking podziemny, który osłoni samochód od warunków atmosferycznych. - Nie zgodzę się z założeniem i obroną osiedla Grunwaldzkiego jako żywego reliktu czasów przeszłych – stwierdził.

Warto dodać, że prezydent Klimaszewski w swojej wypowiedzi na początku spotkania podkreślił, że realizacja budowy jest niezależna od wyniku konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2029 roku. - Głównym powodem jest konieczność nowego obiektu dla teatru. To jest kierunek, od którego nie ma odwrotu. Oczywiście jest to kierunek pełen przeszkód, ale mieszkańcy Bielska-Białej przeżyli pandemię, niedawno powódź, więc myślę, że budowa teatru nie powinna być nieosiągalnym wyzwaniem. Zawsze będę próbował do końca z mieszkańcami rozmawiać – powiedział.

Projekt nowej siedziby teatru. Projektanci zostali nagrodzeni

Zgodnie z wytycznymi organizatorów – miasto oraz bielski oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich – koncepcja miała obejmować sąsiadujący z teatrem oddział Książnicy Beskidzkiej oraz budowę garażu podziemnego na około 100 samochodów osobowych i takie zagospodarowanie terenu w otoczeniu obiektów, aby zachować jego dotychczasową funkcję targową.

Na konkurs wpłynęły 33 prace. Jego rozstrzygnięcie odbyło się 27 maja i było transmitowane na kanale Youtube SARP Bielsko-Biała. Jury uznało za najlepszą propozycję zespołu projektowego P2PA z Wrocławia. Zespół ten otrzymał 50 tysięcy złotych nagrody oraz zaproszenie do negocjacji w trybie zamówienia z wolnej ręki.

- W efekcie dwudniowych analiz i dyskusji, jednogłośnie wybrano pracę, która na pierwszy rzut oka nie będzie postrzegana jako fajerwerkowa czy pocztówkowa, ale jest to bezpieczna, ponadczasowa i odporna na krytykę architektura, której ukrytą, a najważniejszą zaletą, jest czytelność układu powiązań i wewnętrzna funkcjonalność dostosowana do specyfiki instytucji, które będą użytkowały przestrzeń – Teatru Lalek Banialuka oraz Książnicy Beskidzkiej – napisano w werdykcie jury.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni