Stan kryzysu w górnictwie pogarsza się z tygodnia na tydzień - mówi prof. Andrzej Karbownik, współautor jedynej dotąd reformy branży

Agata Pustułka
Agata Pustułka
- Jestem zdumiony, że zarządy spółek nie podjęły odpowiednich działań dotyczących testowania górników, gdy pojawiły się pierwsze zachorowania. Przecież na tyle mają chyba pojęcie o pracy na dole, że mogli spodziewać się rozprzestrzeniania się koronawirusa wśród górników. Jednak zarządy są obecnie tak ubezwłasnowolnione, że czekały na sygnał z centrali, z Warszawy. Kto teraz odpowie i zapłaci za straty jakie niewątpliwie pojawią się po tym trzytygodniowym postoju kopalń - mówi prof. Andrzej Karbownik, współautor reformy górnictwa w rządzie Jerzego Buzka

Czy przy okazji "zaduszania", jak mówi rząd, ognisk koronawirusa w górnictwie rząd nie wykończy tej branży?
Sytuacja górnictwa już przed koronawirusem była bardzo trudna, wręcz tragiczna, a epidemia tylko ją pogorszyła. Stan kryzysu z tygodnia na tydzień się pogłębia. Jestem zdumiony, że decyzję o wstrzymaniu wydobycia w 12 kopalniach na trzy tygodnie podejmuje minister, a nie zarządy spółek, bo to ich kompetencja i ich odpowiedzialność. Poza tym kto zapłaci górnikom za postojowe, bo przecież nie budżet państwa, gdyż byłoby to niezgodne z prawem.

Koronawirus w kopalniach: 12 kopalni, które na trzy tygodnie...

Nikt tego nie wie, kto zapłaci. Może spółki. Choć dla PGG byłaby to katastrofa...
Jestem zdumiony, że zarządy spółek nie podjęły odpowiednich działań dotyczących testowania górników, gdy pojawiły się pierwsze zachorowania. Przecież na tyle mają chyba pojęcie o pracy na dole, że mogli spodziewać się rozprzestrzeniania się koronawirusa wśród górników. Jednak zarządy są obecnie tak ubezwłasnowolnione, że czekały na sygnał z centrali, z Warszawy. Kto teraz odpowie i zapłaci za straty jakie niewątpliwie pojawią się po tym trzytygodniowym postoju kopalń.

Od kilku tygodni do opinii publicznej przeciekają różne informacje dotyczące kolejnej reformy górnictwa. Wszystkie zmierzają ku jego centralizacji. Ostatnia mówi o tym, że to Węglokoks miałby wchłonąć Tauron Wydobycie, kopalnie PGG, a także sprzedawać węgiel JSW i Bogdanki.
Katastrofa organizacyjna - tak można ten pomysł określić jednym słowem. Od zmian organizacyjnych nic dobrego z polskim górnictwem się nie stanie. To zmiana szyldu i centralizacja, bo rządzący mają nadzieję, że tak łatwiej będzie kierować branżą. Nic bardziej mylnego. Zmiany muszą być strukturalne. Można napisać dobry program reformy górnictwa, ale trzeba mieć odwagę go zrealizować. Ten rząd nie ma ani programu, ani odwagi. Koncepcja, o której pani wspomniała, to kolejne nieporozumienie, zmiana dla zmiany, która doprowadzi do ostatecznej katastrofy górnictwa.

Rząd Jerzego Buzka miał odwagę i program, a potem stracił władzę.
To był dobry program i został skutecznie, czyli z sukcesem, zrealizowany. Janusz Steinhoff wicepremier w tym rządzie, mój były szef, współautor programu reformy zawsze powtarzał, że nie patrzymy na słupki wyborczego poparcia, tylko próbujemy zrobić coś dobrego dla kraju, regionu, by rozwiązać problem górnictwa. Zresztą sytuacja ówczesna była nieporównywalnie trudniejsza.

Czy reforma górnictwa może być elementem ponadpartyjnego consensusu?
Moim zdaniem to niemożliwie. Każdy rząd bierze na siebie odpowiedzialność i jest potem z tego rozliczany. To kwestia woli politycznej, że rząd chce wprowadzenia pozytywnych zmian. Poważna reforma górnictwa jest problemem politycznym i społecznym, w rozwiązanie którego powinien być zaangażowany cały rząd. Trzeba ją rzetelnie i profesjonalnie przygotować, uczciwie górnikom o niej opowiedzieć i skutecznie zrealizować.

Musisz to wiedzieć

Jest ktoś w tej ekipie tak mocny merytorycznie, by stworzyć taki program?
Za dużo pani ode mnie wymaga.

Czy teraz są potrzebne nowe kopalnie? Co jakiś czas wyskakują politycy z takimi pomysłami...
Absolutnie nie. Są kompletnie nieopłacalne. Inwestycja czeskiego koncernu w kop. Silesia też się kończy, bo inwestor stwierdził, że w dzisiejszych warunkach rynkowych kopalnia nie będzie rentowna. Kto będzie inwestował własne środki w nierentowne przedsięwzięcia.

Szef śląsko-dabrowskiej "S" Dominik Kolorz mówi, że po trzech tygodniach górnicy wrócą do zrujnowanych kopalń
Racja. Całkowicie się z tym zgadzam. Nie ma takiej potrzeby, by zamykać kopalnie. To zła decyzja. Częściowe wydobycie musi być utrzymane, jest to kwestia organizacyjna. Poza tym jestem pełen obaw dotyczących przyszłości górnictwa. Jego katastrofa to katastrofa regionu.

Zobacz i zapamiętaj

Bądź na bieżąco i obserwuj

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

jaka katastrofa regionu??? Chyba katastrof dla ludzi z Kieleckiego spod Grójca itp wiosek bo skończy im się kopalniane eldorado i będą musieli wracać w swoje sady zbierać jabłka haha

Dodaj ogłoszenie