Stowarzyszenie Pro Fortalicium chce uratować polski bunkier...

    Stowarzyszenie Pro Fortalicium chce uratować polski bunkier z 1936 roku

    Anna Zielonka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Schron przeciwbombowy czy budowa drogi do lotniska? Przed trudnym wyborem stanęli budowniczy autostrady A1, której odcinek powstaje w Bobrownikach pomiędzy Pyrzowicami i Piekarami Śląskimi.
    Na trasie budowy stoją zabytkowe przedwojenne schrony, które drogowcom z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad krzyżują plany budowlane. Jeden z nich prawdopodobnie zostanie wysadzony, bo akurat w tym miejscu będzie biegła autostrada. Na wyburzenie schronu nie zgadzają się miłośnicy fortyfikacji ze stowarzyszenia Pro Fortalicium. Twierdzą, że wszystko przez pomyłkę projektantów drogi, którzy nie zauważyli kilku polskich zabytków.

    GDDKiA zaprzecza jednak informacjom o pomyłce w projektowaniu przebiegu trasy.

    - Droga została wytyczona zgodnie ze wskazaniami lokalizacyjnymi i decyzją lokalizacyjną i nie ma mowy o jakiejkolwiek pomyłce. Również zmiana jej przebiegu nie jest możliwa do wykonania. Dla trasy autostrady A-1 zostały wydane prawomocne decyzje - informuje Dorota Marzyńska, rzeczniczka katowickiego oddziału GDDKiA.

    Początkowo autostrada miała biec kilkanaście metrów w lewo od aktualnego projektu. Wtedy do rozbiórki został przeznaczony inny mniej ważny, ale również polski bunkier.

    - Tamten schron miał zostać przeniesiony w inne miejsce - tłumaczy Dariusz Pietrucha, prezes zagłębiowskiego oddziału stowarzyszenia Pro Fortalicium.

    - Później okazało się, że projektanci pomylili miejscowości. Schrony, o które nam chodziło, znajdują się na wzgórzu Namiarki w Bobrownikach. Dwa niemieckie schrony leżą o trzy km dalej w Siemoni - tłumaczy Szymon Hrebenda ze stowarzyszenia Pro Fortalicium.

    Gdy w końcu udało się ustalić, które schrony przeszkadzają w budowie autostrady, okazało się, że do rozbiórki pójdzie jednak inny polski obiekt. Właśnie o ten schron walczą teraz miłośnicy zabytków.
    - Obiekt pochodzi z 1936 roku i jest jednym z niewielu polskich schronów, które można znaleźć w Zagłębiu. W przeciwieństwie do bunkrów niemieckich, polskie są unikatowe, bo każdy jest inaczej zbudowany - tłumaczy Szymon Hrebenda.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nonsens

    Alfons v. Possipka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 35

    "w Zaglebiu" --> "trafią do śląskich muzeów" ???????

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    co to za konserwator zabytków ?

    skandal (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 54 / 55

    Która tak lekko godzi się na ich niszczenie ?
    Pewnie, jakby to był bunkier na Śląsku to ta Klajmon by dmuchała i chuchała.
    W Zagłębiu można natomiast bezkarnie burzyć.
    Klajmon pseudo...rozwiń całość

    Która tak lekko godzi się na ich niszczenie ?
    Pewnie, jakby to był bunkier na Śląsku to ta Klajmon by dmuchała i chuchała.
    W Zagłębiu można natomiast bezkarnie burzyć.
    Klajmon pseudo konserwator powinna już dawno stracić posadę, strętny babsztyl !zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Następne hieny

    ~mw (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 35

    Ratować betonowe rupiecie. Niedługo nie będzie można fisli zburzyć.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo