Strajk w psychiatryku. Grozi ewakuacja

Barbara Musiałek
Okupacja klubu pacjenta rozpoczęła się wczoraj o godz. 11
Okupacja klubu pacjenta rozpoczęła się wczoraj o godz. 11 Agnieszka Materna
Udostępnij:
Blisko 60 pielęgniarek i pielęgniarzy z Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku rozpoczęło strajk generalny.

Pielęgniarki odeszły od łóżek pacjentów i rozpoczęły okupację klubu pacjenta. Mimo że do strajku nie przystąpiła większość z 760 pracowników, nad szpitalem zawisła groźba ewakuacji. Nie wiadomo, jak długo dyrekcja lecznicy zdoła zabezpieczyć normalną pracę oddziałów, mając do dyspozycji mniejszą liczbę personelu. Decyzja o ewentualnej ewakuacji pacjentów ma zapaść w poniedziałek. - Do tego czasu pracujemy normalnie - zapowiada dyrekcja. W szpitalu psychiatrycznym przebywa obecnie prawie tysiąc pacjentów.

Okupacja klubu pacjenta rozpoczęła się punktualnie o godzinie 11. - Domagamy się wypłaty podwyżek, jakie wynegocjowaliśmy podczas strajku w 2007 roku. Strajkujemy, bo dyrektor postanowił zabrać nam 57 procent z tej kwoty, która dwa lata temu wywalczyliśmy - mówi Michał Stawowski ze związku zawodowego pielęgniarek i położnych.

Oprócz postulatów płacowych, związkowcy domagają się także odwołania ze stanowiska urzędującego dyrektora lecznicy, Andrzeja Krawczyka i gwarancji zatrudnienia dla wszystkich pracowników.

Przypomnijmy, że w myśl porozumień zawartych między dyrekcją placówki a związkowcami dwa lata temu, płace średniego i niższego personelu medycznego miały wzrosnąć od początku roku o 50 złotych w przypadku salowych po nawet 600 złotych w przypadku pielęgniarek oddziałowych.

- Dyrektor nie wypłacił tych podwyżek nie w styczniu ani w lutym. W marcu wypłacił nam natomiast 43 procent tej kwoty i zaznaczył, że na kolejne podwyżki nie mamy co liczyć. My natomiast uważamy, że szpital stać na realizację tamtego porozumienia strajkowego i nie spowoduje to wzrostu długu placówki - mówi Stawowski. - Jesteśmy gotowi do rozmów i chcemy pójść na pewne ustępstwa, ale dyrektor nawet nie szuka kompromisu - dodaje.

A dodajmy, że zadłużenie szpitala sięga obecnie 15 milionów złotych. Dlatego dyrektor lecznicy Andrzej Krawczyk nie chce nawet słyszeć o podwyżkach.
- Średnie wynagrodzenie pielęgniarki brutto wynosi ponad 3700 złotych. Szpital jest zadłużony i nie stać nas na większe podwyżki. A żądania wynagrodzenia w kwocie 7 tysięcy brutto dla pielęgniarek to jest chyba lekka przesada - mówi Krawczyk.

Jak zorganizował pracę szpitala na czas strajku? - Ograniczyliśmy przyjęcia. Obecnie sytuacja w szpitalu jest pod kontrolą, nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowa i życia pacjentów. Powiadomiliśmy już okoliczne szpitale, że muszą zabezpieczyć dodatkowe miejsca dla pacjentów. Na tę chwilę nie przewidujemy ewakuacji oddziałów, choć jesteśmy na nią przygotowani - zaznacza szef lecznicy.

Nad przebiegiem sytuacji czuwa także Centrum Zarządzania Kryzysowego wojewody Śląskiego. - Na miejscu jest nasz koordynator. Na chwilę obecną mamy informację, że szpital jest w stanie zapewnić normalną opiekę pacjentom przez trzy najbliższe dni. Liczymy się jednak z tym, że szpital lub jego część trzeba będzie ewakuować, jeśli strajk się przedłuży. Mamy już informacje z innych lecznic, ilu pacjentów z Rybnika są w stanie przyjąć w razie potrzeby - podkreśla Andrzej Szczeponek, zastępca dyrektora wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach.

W referendum strajk poparło 400 spośród 760 pracowników.

Podzieleni

Decyzja o strajku, którą podjęli pielęgniarze i pielęgniarki, podzieliła załogę szpitala. Z postulatami związkowców nie zgadzają się między innymi lekarze i terapeuci. Także nie wszystkie pielęgniarki zdecydowały się na opuszczenie swoich miejsc pracy.

Nie zgadzają się ze stanowiskiem związkowców, bo w ich opinii strajk jest prowadzony w taki sposób, że uderza przede wszystkim w pacjentów. Jest prowadzony w formie okupacji klubu pacjenta, gdzie są oni poddawani terapii.

- Okupacja przeszkadza w leczeniu pacjentów. Ja kieruję oddziałem, na którym przebywają bardzo niebezpieczni ludzie, niepoczytalni zabójcy, gwałciciele, pedofile. Sytuacja, gdy pielęgniarze opuszczają oddział to przejaw skrajnie nieodpowiedzialnej działalności - mówi Piotr Dragon, ordynator oddziału sądowo-psychiatrycznego o wzmocnionym stopniu zabezpieczenia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

431
Po przeczytanu tych tanich wypocin zaczynam rozumiec co znaczy siła mediów pisza co chcą kręcą co chcą 3700 kto temu pismakowi to powiedział
A
Annn
nie wszystkie strajkują ,to prawda.Są zastraszone i boją się zwolnień.Wydzwania sie do nich do domu i straszy.Ale są odważne pielegniarki,które są w stanie zrobić bardzo wiele.Dziewczyny trzymajcie sie i nie dajcie zastraszyć !!!!
p
pigula z psychiatryka
polecam kazdemy dyzur z 30 pacj. psychicznymi i jedna pilegniarka w budynku ?????
p
piguła
my pracujemy za 2000 netto z różnej maści chorymi zbójami a pan doktor siedzi sobie w gabinecie za ponad 10000netto i wielce się wypowiada do gazet jekie jesteśmy nieodpowiedzialne może by pan doktor posiedział na oddziele tak jak powinien ŻENUA
M
Maksio
Nie wiem skąd media biorą kwoty brutto naszych stawek? To chyba średnia razem ze stawką dyrektora!
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie