MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Strażacy nadal walczą z pożarem w Siemianowicach Śląskich. Na miejscu 24 zastępy i 73 strażaków

Magdalena Grabowska
Magdalena Grabowska
Chociaż pożar został opanowany, walka z nim nadal trwa. Na miejscu działania prowadzą 24 zastępy i 73 strażaków.
Chociaż pożar został opanowany, walka z nim nadal trwa. Na miejscu działania prowadzą 24 zastępy i 73 strażaków. Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach/ fot. Tomasz Fiołek, Mateusz Krzystański
Gryzący dym dotarł do wielu miejscowości regionu. Piątkowy pożar w Siemianowicach postawił na nogi służby. W szczycie zdarzenia na miejscu pracowały 84 zastępy i 239 strażaków. Chociaż pożar został opanowany, walka z nim nadal trwa. Bomba ekologiczna udowodniła jak wielkie zagrożenie stanowią nielegalne składowiska odpadów. Zapowiadają się zmiany w polskim prawie.

Spis treści

Pożar składowiska odpadów, który wybuchł 10 maja odbił się echem w całej Polsce. Niemal każdy mieszkaniec województwa śląskiego otrzymał ALERT RCB, nakazujący pozostanie w domu i zamknięcie okien. Chociaż sytuacja jest opanowana, jak zapewniają służby i władze miasta, strażacy nadal dogaszają pożar. W niedzielę, 12 maja na miejscu (na godz. 14.30) znajdowały się 24 zastępy i 73 strażaków.

Jak zapewniał wojewoda śląski Marek Wójcik, podczas briefingu prasowego w sobotę, 11 maja, po Śląsku prewencyjnie jeździła stacja monitorująca, która nie wykryła zagrożeń w przypadku czystości powietrza.

- Przebywanie na świeżym powietrzu nie stanowi żadnych zagrożeń. Działania, które były podjęte przez służby, były działaniami prewencyjnymi - zapewniał Marek Wójcik. - Na szczęście wszystkie badania pokazały, że sytuacja nie stwarzała zagrożenia dla zdrowia mieszkańców aglomeracji górnośląskiej - dodał.

Zanieczyszczony Rów Michałkowicki i Brynica. Zagrożona Przemsza i Wisła. Kraków w stanie gotowości

Kolejnym problemem, z którym muszą zmierzyć się służby nie jest czystość powietrza, lecz zanieczyszczenie cieków wodnych chemikaliami. W wyniku pożaru i akcji substancje gaśnicze oraz wypłukane chemikalia trafiły do pobliskiego Rowu Michałkowickiego. Jak donosili nasi Czytelnicy z Piekar Śląskich, brunatna woda widziana była również w Brynicy, która jest połączona z zanieczyszczoną rzeką. Zagrożona chemikaliami jest analogicznie Przemsza i Wisła.

- Te wody będą spływały do Wisły. Wszystkie samorządy są o tym poinformowane, również w województwie małopolskim. Wszystko monitorujemy - poinformowała wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska. Przypomnijmy, że jeszcze w piątek, Straż Pożarna, chcąc uniknąć zagrożenia, postawiła w Rowie Michałkowickim rękawy sorpcyjne do ściągania zanieczyszczeń i słomiane tamy do ich filtrowania. Niestety, pobrane w piątek próbki, jak przyznał wojewoda śląski, nie były dobre, jednak ilość zanieczyszczonej wody na ten moment jest już mniejsza.

- Zamknięty został dopływ tych zanieczyszczeń do cieków - do Brynicy i później do Przemszy i do Wisły. To jest najważniejsze, że już nie zasilają tego strumienia zanieczyszczeń, jednocześnie następuje naturalny proces, czyli rozcieńczanie zanieczyszczeń - wyjaśniła Agata Bucko-Serafin, wojewódzka inspektor ochrony środowiska, zaznaczając, że w tej chwili nie powinno się wchodzić do zanieczyszczonej wody. Należy także ograniczyć pobyt w jej pobliżu, jeśli wydziela zapach chemikaliów. Nie powinno się także pozwalać jej pić - zarówno ludziom, jak i zwierzętom.

Inspektorzy WIOŚ pobrali kilkukrotnie próby wody w Sosnowcu, Czeladzi i Siemianowicach Śląskich, badane są w laboratorium.

- To są wody, które nie zasilają przynajmniej tutaj, żadnych ujęć wody. W tym największym stężeniu, czyli w miejscu, gdzie to się stało, nie mają wpływu na jakość wody pitnej - zapewniła.

Sytuację monitorują także Wody Polskie. Według szacunków zanieczyszczenie, już w bardzo rozcieńczonej formie, powinno dopłynąć do Krakowa w ciągu dwóch dni. Prezes spółki Wód Polskich Joanna Kopczyńska pytana, jakie mogą być długofalowe skutki skażenia, odpowiedziała, że pod uwagę brane jest śnięcie ryb. Na nogi postawione są także służby w woj. małopolskim. Tutejszy wojewoda, Krzysztof Klęczar zwołał Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego i zlecił w sobotę, 11 maja, komendantowi Państwowej Straży Pożarnej oraz Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska w Krakowie podjęcie natychmiastowych działań i monitorowanie sytuacji. Inspektorzy WIOŚ dokonali podstawowych pomiarów paramentów wody, a także wykonali przelot bezzałogowym statkiem powietrznym. Straż pożarna ustawiła podwójną zaporę sorbcyjną, która ma na celu ograniczenie przepływu zanieczyszczeń. Zwodowana została także łódź.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska: Czas na zmiany w prawie

Siemianowice Śląskie są niestety przysłowiową „kroplą w morzu”. Aktualnie w całej Polsce jest 311 zinwentaryzowanych i opisanych miejsc, które są identyfikowane jako nielegalne składowiska odpadów - poinformowała wiceminister Sowińska.

- Ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska będę podejmowała działania i współpracowała przede wszystkim z Ministerstwem Sprawiedliwości, aby przyspieszyć ściganie tych przestępców - zapowiedziała, dodając, że w tej chwili Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad rozwiązaniami prawnymi, które mają usprawnić ściganie przestępców i zapobiec powstawaniu nowych składowisk. Konkretnych zmian w prawie będzie można spodziewać się jesienią.

Prokuratura bada sprawę nielegalnego składowania odpadów. Ciągnie się już cztery lata

Przypomnijmy, że do pożaru nielegalnego składowiska odpadów w Siemianowicach Śląskich, w piątek 10 maja 2024 r. Ogień objął powierzchnię około 5500 m2. Straż Pożarna zapewnia, że sytuacja jest opanowana, jednak nadal trwa dogaszanie pożaru. Działania strażaków polegają na dogaszaniu, przelewaniu bardziej miejsc, w których jeszcze pojawia się zadymienie. Jak przekazał Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach, st. bryg. Wojciech Kruczek, dwóch ratowników zasłabło, ale na szczęście czują się dobrze.

- Z tym przestępczym procederem ja osobiście walczę od 2019 roku. Takich tykających bomb w Polsce są tysiące. Brak narzędzi i potężne lobby śmieciowe powoduje, że mafie śmieciowe są bezkarne. Te odpady trafiają m.in. z zagranicy w różne miejsca w całej Polsce – twierdzi Rafał Piech, prezydent Siemianowic Śląskich.

Podejrzani o składowanie odpadów w Siemianowicach Śląskich przy ul. Wyzwolenia usłyszały zarzuty i sprawa jest w toku. Inne osoby, które obejmuje śledztwo, usłyszały zarzuty między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

- Cztery lata temu, przez magistrat Siemianowic Śląskich zostało złożone zawiadomienie o przestępstwie odnośnie składowania tych odpadów. Przedmiot tego zawiadomienia został włączony do wątku większej sprawy dotyczącej śmieci oraz nielegalnego składowania odpadów, nie tylko w Siemianowicach Śląskich. Śledztwo jest dużo szersze i obejmuje nie tylko aglomeracje śląską, ale inne miejscowości i dotyczy wielu podmiotów w zakresie składowania różnego rodzaju odpadów. Postępowanie jest dużo bardziej złożone. Mowa jest o zorganizowanej grupie - przekazał prokurator Michał Binkiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Popłoch na hiszpańskich plażach Drony wykryły w wodzie rekiny!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni