Studenci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wytoczyli ciężkie działa. Nie podoba im się sytuacja na uczelni

RED
Studenci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wytoczyli ciężkie działa. Nie podoba im się sytuacja na uczelni
Studenci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wytoczyli ciężkie działa. Nie podoba im się sytuacja na uczelni arc
Udostępnij:
Części studentom Śląskiego Uniwersytetu Medycznego nie podoba się sytuacja na uczelni. Swoje żale wylewają w internecie. Opowieści niektórych z nich są przerażające. Uczelnia odpowiedziała już na tę falę wynurzeń w komunikacie.

Na profilu społecznościowym „ŚUMemes” na Facebooku rozgorzała dyskusja między studentami na temat tego, jak wygląda studiowanie na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Administratorzy strony po wielu niepokojących sygnałach od studentów zachęcali do publicznego informowania o nieprawidłowościach, do których miałoby dochodzić na uczelni. Nikt chyba nie spodziewał się jednak, że dyskusja osiągnie taką skalę. Do wieczora 10 czerwca, w ciągu niecałych 24 godzin na post zareagowało ponad 2,5 tysiąca osób, a udostępniono go prawie 600 razy. Zostawiono też pod nim niemal 600 komentarzy, w których to studenci głównie krytykowali sytuację na uczelni. Wśród przytłaczającej większości negatywnych komentarzy pojawiły się też pozytywne lub neutralne.

Jednym z głównych zarzutów, który pojawia się wśród setek komentarzy jest sposób traktowania studentów przez kadrę nauczycielską. - Przez wszystkie lata. Ludzie, to nie rok 1965, tylko 2020. Trochę się pozmieniało. Nauczyciel akademicki jest od wskazywania drogi nauki oraz egzekwowania wiedzy - nie od uwalania - napisali administratorzy „ŚUMemes”.

Zarzuty studentów wobec kadry i uczelni trafiły do internetu

Wśród setek negatywnych opinii część nie nadaje się do zacytowania. Przez wiele z nich wyziera ogromny żal do uczelni i jej kadry. Część z przekazywanych przez studentów informacji to sprawy ocierające się ich zdaniem nawet o mobbing.

Studenci boją się iść na zajęcia, coś co powinno być przyjemne, inspirujące, staje się przykrym obowiązkiem. Niektóre prowadzące zachowują się jakby pozjadały wszystkie rozumy, jakby chciały zniechęcić studentów do kierunku, z jednej strony wszyscy narzekają na brak opieki medycznej a z drugiej jak osoba która pragnie stać się członkiem zespołu terapeutycznego ma się czuć kiedy notorycznie jest zrównywana z podłogą... - napisała jedna z osób.

Musisz to wiedzieć

Uczelnia odpowiada studentom

Do gorącej dyskusji, która rozlała się na studenckim profilu społecznościowym odniosła się sama uczelnia, która we wpisie na oficjalnym koncie na Facebooku zapewniła, że podejmie kroki w celu wyjaśnienia sytuacji. - Nawiązując do licznych komentarzy zamieszczonych na fanpagu „ŚUMemes”, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach wywołany do odpowiedzi stanowczo podkreśla, że nie popiera zachowań nagannych i nieetycznych nauczycieli akademickich - zapewnia uczelnia.

Uczelnia stwierdza w komunikacie, że wnioski płynące z komentarzy mogą jedynie stanowić źródło informacji o charakterze opiniodawczym i będą one podlegały omówieniu na poszczególnych Wydziałach z udziałem Przedstawicieli Samorządu Studenckiego.

Uczelnia poinformowała też, że do Rektora nie wpłynęła indywidualna skarga jak i inne niepokojące sygnały, w tym od przedstawicieli Samorządu Studenckiego w zakresie organizowanych do 2016 i w latach wcześniejszych obozów, przewidzianych standardami na kierunku ratownictwa medycznego.

- Niezależnie od zapewnienia poufności w toku prowadzonych postępowań wyjaśniających proponujemy, niezgodne z normami społecznymi zachowania w SUM w Katowicach zgłaszać bezpośrednio do pracownika Rektoratu dostępnego pod numerem telefonu 32/208 36 32 lub 514-954-145 lub pod adres [email protected] a ponadto poprzez uruchomiony od dnia 15.06.2020 r. formularz zgłoszeniowy - czytamy w komunikacie SUM.

Uczelnia odniosła się też do zarzutów, które wysuwali studenci dotyczących wycieku danych osobowych z uniwersytetu. - Odnosząc się natomiast do poruszanych kwestii „rzekomego wycieku danych osobowych studentów” informujemy, że Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach na bieżąco monitoruje bezpieczeństwo systemów informatycznych, w wyniku czego nie stwierdzono dotychczas takiego zdarzenia - zapewnił SUM.

Zobacz i zapamiętaj

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prezydent Duda w ukraińskim parlamencie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

p
prawie emeryt

BRAWO mlodzi koledzy.Ukonczyłem ŚlAM w 1984.Juz wtedy (nie nazywano tego mobbingiem)chamskie odnoszenie sie do studentow szczególnie pierwszego roku było reguła.Pewien docent mowil zastnówcie sie po co tu jestescie. Nie tylko doktora nosi biała fartucha, rzeznika tez, fryzjerka też .Deptanie studentow bylo reguła na anatomii.Do tego dochodziła nienawisc mieszkanców robotniczej Rokitnicy i Helenki do sztudentów co nic nie robiom.....Potem na latach klinicznych bylo nieco lepiej , ale jak studiowac chirurgie w grupie 30 osobowej. Najlepiej wspominam zajecia z gin-pol , bo byly skoszarowane w klinice w Tychach (obecnie szpital Megrez) w trybie 24 godzinnym. Tylko tak mozna studiowac nauki kliniczne . Walczcie o swoje, bo niestety ta paskudna tradycja prztrwala na uczelni

G
Gość

W liceum byłam na biol-chemie (matura 2005), sporo znajomych z klasy jest po ŚUM-ie... Jedna koleżanka była w stanie studiować jedynie faszerując się psychotropami. Koledze dosłownie odbiło i czuł się jak bóg już na 5. roku. Jednej parce również odbiło, zerwali kontakt z osobami, które na ŚUM-ie nie studiowali. Koleżanka z pielęgniarskiego odebrała dyplom z nerwicą. Dodam, że mobbing jest nie tylko na linii wykładowca-student, ale i między studentami-wydziałami, stąd kolega-bóg jest po lekarskim i za nic miał tych z farmacji i pielęgniarskiego. Jako tako trzymała ze sobą biotechnologia i farmacja, ale jednak bio trochę tych farmaceutów kopała (pielęgniarski dla nich nie istniał). Miałam też nianię-pielęgniarkę, która wraz z informacją o zdaniu egzaminu zawodowego na bdb, usłyszała od oddziałowej, że i tak ma się nie cieszyć, bo nigdy jeszcze tak kiepska grupa jej się nie trafiła (to skąd to bdb?). PODZIWIAM studentów, którzy ten problem nagłośnili. To wszystko JEST nienormalne, jako pracownik naukowo-dydaktyczny wiem, że w większości przypadków im wyższy tytuł naukowy, tym większe deficyty emocjonalne i problemy osobowościowe. Ale wiele można zmienić, od czegoś trzeba zacząć, oby przetoczyła się przez ŚUM wielka kula śnieżna - powodzenia!

Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie