MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Święty Mikołaj i wikingowie. Ze Skandynawią łączą go nie tylko renifery! Co ma wspólnego ze światem normańskich wojowników? Ho! Ho! Ho!

Tomasz Borówka
Tomasz Borówka
Św. Mikołaj zawdzięcza imię legendarnemu biskupowi i zajmuje się obecnie roznoszeniem prezentów. Ale nim zasiadł w saniach, jeździł rydwanem zaprzężonym w kozły jako bóg Thor.
Św. Mikołaj zawdzięcza imię legendarnemu biskupowi i zajmuje się obecnie roznoszeniem prezentów. Ale nim zasiadł w saniach, jeździł rydwanem zaprzężonym w kozły jako bóg Thor. Wikipedia (fragment obrazu „Thor walczy z gigantami”, mal. Mårten Eskil Winge)
HO! HO! HO! Nasz sympatyczny święty Mikołaj, przemierzający mroźną zimową noc w pobrzękujących dzwoneczkami saniach zaprzężonych w renifery i przynoszący prezenty, ma wiele wspólnego z dawną Skandynawią.

Ho, ho, ho! Znacie mnie? Na pewno, każde z was zna mnie od dziecka. Chociaż przez wiele, wiele lat mało kto wiedział, że pochodzę ze Skandynawii. Teraz wszyscy wiedzą, no w każdym razie tak się im wydaje, ho, ho, ho. Laponia, Rovaniemi i renifery. Jasne. Tyle że to niezupełnie tak. Ja w tej Finlandii pracuję od całkiem niedawna. Zresztą…

Mikołaj, biskup Myry, żył w Licji, jak pewnie słyszeliście. Dobrym człowiekiem był. Ale mimo tego, w XX wieku Kościół uznał, że to wcale nie święty. Albo że nawet w ogóle nie istniał. Święty Mikołaj! Powiadam wam, to może samego diabła doprowadzić do obłędu, gdy ktoś mu dowodzi, że nie istnieje. Zatem zapamiętajcie sobie raz na zawsze: święty Mikołaj istnieje, ho, ho ho!

A czyim jest patronem? Tak, dzieci też. Ale czyim jeszcze? Rusi. Wiedzcie, że paru innych krajów również, w tym Grecji, a do tego pojednania Wschodu z Zachodem. No, czyim jeszcze? Zdziwicie się: kupców i podróżników, żeglarzy i marynarzy, rybaków i flisaków. A także jeńców i więźniów.

Tegoroczny Dzień Świętego Mikołaja będzie szczególny. Co zatem kupić dziecku, by sprawić mu radość? Na serwisie Allegro można zaopatrzyć się w proponowane upominki. Kliknij w prawo, by poznać propozycje prezentów >>>

TOP 15 prezentów na Mikołaja 2021. Co kupić dziecku, by speł...

No to teraz inne pytanie: kim byli wikingowie? Odpowiedź na pewno znacie. W końcu są dziś ikoną popkultury, występują w serialach, filmach, książkach, komiksach... Wszyscy wiedzą, że wikingowie, nazywani też Normanami, to przerażający rozbójnicy morscy ze Skandynawii, którzy dawno temu byli postrachem Europy. Łupili, palili, mordowali, porywali w niewolę. Ich okręty pływały po wszystkich morzach okalających kontynent. Jednak byli nie tylko rabusiami i wojownikami, ale też kupcami (którzy nie gardzili handlem żywym towarem) i podróżnikami. Odkryli Islandię, Grenlandię, a nawet Amerykę. Ich łodzie zapuszczały się na rzeki Europy Wschodniej.

Waregowie (jak zwano wikingów na Rusi) przeciągali je lądem przez działy wodne między rzekami dzisiejszej Rosji i Ukrainy, osiągając nimi aż wybrzeża Morza Czarnego.

Powiadają, że to nie kto inny, a oni właśnie założyli pierwsze ruskie państwa, zasiadając na tronie Nowogrodu, a potem Kijowa. Docierali nawet do cieśniny Bosfor, nad którą wznosił się Konstantynopol, najwspanialsza wtedy metropolia Europy i stolica cesarstwa bizantyjskiego, zwanego greckim. W jego granicach znajdowała się także Myra, miasto świętego Mikołaja. Tak oto Normanowie odkryli na Wschodzie świętego, który bardzo przypadł im do gustu. Patrona żeglarzy, kupców, podróżników i flisaków, Rusi i Grecji, a do tego niewolników. I utożsamili go z kimś doskonale im znanym. No to jak, poznajecie mnie?

Ale zapytacie pewno, gdzie sanie. Ano znali je wikingowie, znali. A myślicie, że jakim środkiem lokomocji najszybciej gnać po zamarzniętym fiordzie? Tylko saniami (uprzedzając pytania: tak, z dzwoneczkami!). Niejedne odnaleźli archeologowie w grobowcach wikingów. Swoją drogą, to wikingom zawdzięczacie też sporty narciarskie oraz same narty. Może i wymyślono je gdzieś w Azji, może do Skandynawii przywędrowały z Lapończykami, ale to w norweskim Rødøy odnaleziono najstarsze rysunki nart na świecie. Sądzicie, że nazwa telemark z sufitu się wzięła, co? Wcale nie! Tak nazywa się kraina w Norwegii. Podczas polowań w zaśnieżonych górach i lasach nart używali już odlegli przodkowie wikingów. Aż wreszcie któryś z nich wpadł na pomysł, by wykorzystać narty do zabawy, tak dla zabicia nudy podczas długotrwałej zimy. Przyjęło się. Nieprzypadkowo norweskie dziewczyny były największymi rywalkami Justyny Kowalczyk. Kiedy naród jeździ na nartach od tysięcy lat, to już same geny robią swoje.

Nie przeocz

A co z reniferami? No proszę was, toć one aż w lapońskiej czy fińskiej tundrze mieszkają. Owszem, w Skandynawii, ale daleko na północy. Nim ktoś nie tak dawno temu wykombinował, by zaprząc w nie mój pojazd, musiałem radzić sobie inaczej. Ciągnęły go kozły. Tak, kozły, czego się śmiejecie? Zresztą, śmiejcie się na zdrowie. Ale wiedzcie, że kozy to bardzo mądre i pożyteczne zwierzaki. Na Śląsku i w pobliżu powinniście coś o tym wiedzieć. No właśnie, czy to przypadek, że Koziegłowy pod Częstochową (trzy kozie łby w herbie, a jakże) słyną z wyrobu pięknych choinkowych ozdób? Koziegłowy, ho, ho, ho. W Laponii byłyby Reniferowe. Aha, czy wiecie, że są też Koziegłowy pod Poznaniem? Nie? Ale o poznańskich koziołkach to już na pewno słyszeliście. Kto zbudował Poznań? Pierwsi Piastowie. A nietrudno znaleźć takich, co powiedzą, że Mieszko I i spółka byli wikingami.

Jakkolwiek było, ja bardzo dawno temu zaprzęgałem do pojazdu właśnie kozły. Wprawdzie nie zajmowałem się jeszcze wtedy roznoszeniem świątecznych prezentów, ale wikingowie znali już ten zwyczaj. Czymże się obdarowywali w Jul, święto zimowego przesilenia, którego pierwszy, najważniejszy dzień przypada 24 grudnia? No cóż - żyli w biednym, surowym kraju, toteż prezenty nie musiały być wymyślne, by sprawiać radość.

Dla dzieci były zabawki. Skromne, lecz ileż dawały szczęścia! Dajmy na to, modele łodzi z drewna. Czy wiecie, że wiele takich drewnianych stateczków odkryto podczas wykopalisk na Górnym Śląsku, w Opolu? Albo cudowne baranki czy koziołki ze słomy. Tak w ogóle, to koza Jul była nieodłącznym symbolem tego święta, a prezenty w dawnej Szwecji rozdawał kozioł Julbock. Jego tradycja wciąż jest żywa, np. w szwedzkim mieście Gävle (trzy kozie łby w herbie, mówi wam to coś?) stawiają corocznie takiego ogromnego słomianego kozła. No ale wróćmy do prezentów... Jeśli komuś poszczęściło się na wyprawie, żonę czy ukochaną uradować mógł kosztowną biżuterią albo suknią z drogiej tkaniny. Domownik, który litery łacińskie znał, czasami nawet na mądrą księgę chrześcijańską w prezencie mógł liczyć - bywało że kupioną, a nie zrabowaną, krwią splamioną. Ta święta noc to dla wszystkich także w bród jedzenia i picia na suto zastawionych, białym płótnem nakrytych stołach (chyba wiecie, co to szwedzki stół?). To ciepło bijące od uroczyście rozpalonego ognia w palenisku. To zapach świeżo ściętych iglastych gałęzi i jodłowych szyszek, miodowych placków, piernika oraz innych świątecznych specjałów.

I za rozmaite dziwne stwory przebierano się też w Jul, ku udawanemu przerażeniu dzieci. Milusińscy brali jednak rewanż już w następnych dniach, też w przebraniach nachodząc sąsiadów, by domagać się słodyczy. Nie wydaje wam się, że to także skądś znacie? A i moje dawne imię po wielekroć słyszeć musieliście, jakem Tho-ho-hor...

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Eurowybory 2024. Najważniejsze "jedynki" na listach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera