Szaleni dowódcy, mali bojownicy... Najmocniej utrwalone mity...

    Szaleni dowódcy, mali bojownicy... Najmocniej utrwalone mity o Powstaniu Warszawskim [GALERIA]

    Witold Głowacki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Kompletne zaskoczenie?
    Powstańcy całkowicie zaskoczyli Niemców, którzy absolutnie nie spodziewali się tego, co stanie się w godzinie W? Do dziś chętnie tak myślimy - tyle że
    1/6

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Fot. Wikimedia Commons

    Długo się spieramy o Powstanie Warszawskie i pewnie długo jeszcze będziemy się o nie spierać. Ale w tych sporach powinniśmy opierać się na faktach. Właśnie dlatego przedstawiamy przegląd największych mitów o Powstaniu. ZOBACZ GALERIĘ!
    W ciągu dziesięcioleci, które minęły od powstania warszawskiego, zdążyliśmy już wielokrotnie renegocjować jego historię. Te narodowe negocjacje osądu powstania bynajmniej się nie zakończyły - co zresztą jest całkowicie zrozumiałe.

    Komuniści przez lata próbowali wygasić pamięć o zrywie, a gdy to okazało się zadaniem kompletnie ponad ich możliwości, przedstawiać go jako akt kompletnego zatraceńczego szaleństwa. Dość zrozumiałą na to reakcją był milczący, martyrologiczny kult, bynajmniej niegasnący z upływem czasu.

    W ostatnich latach powstanie jawi nam się z kolei coraz częściej jako romantyczny, kolorowy epizod w szarej i mrocznej okupacyjnej rzeczywistości - a w niektórych interpretacjach spod znaku tzw. polityki historycznej wręcz jako przedsięwzięcie niemalże zwycięskie. Widzimy w tym ujęciu piękne łączniczki i przystojnych chłopaków z rozpylaczami odzianych w stylowe stroje i kładących pokotem niemieckie hordy.

    Tej prometejskiej mitologii powstania przeciwstawiana jest inna, czarna legenda, w której na pierwszym planie widzimy zmasakrowane miasto, 150 tys. cywilnych ofiar i rzeź młodej polskiej inteligencji. Zważone tuż po wojnie ze skrupulatną dokładnością tony ludzkich prochów i konkretne liczby trumien, w których prochy te później uroczyście chowano.

    Polski spór o powstanie i jego ocenę nie skończy się zapewne jeszcze przez pokolenia, stosunek do tego, co wydarzyło się w Warszawie 1 sierpnia 1944 r., długo będzie jeszcze należał do znaków rozpoznawczych różnych - wciąż przecież bardzo różnych! - modeli polskiej tożsamości. Osąd powstania długo zaś będzie zawierał w sobie element wyboru - jest tak zawsze, gdy zderzamy ze sobą tragicznie przeciwstawne racje z przeszłości, bo przecież wynik tego zderzenia określa także naszą teraźniejszość.

    Warto więc szukać "własnej" pamięci o powstaniu, własnego jego osądu, własnej interpretacji - nie ma i nie będzie nic w tym zdrożnego. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy starając się wybrać swój pogląd, wybieramy także fakty. Albo - co gorsza - skazani jesteśmy na fakty, które wybrali za nas inni.

    Zobacz galerię

    Tak właśnie bywa z powstaniem. Przedstawiamy więc kilka najmocniej utrwalonych mitów na jego temat - stale obecnych w naszych polskich sporach o ocenę historii. ZOBACZCIE NASZĄ GALERIĘ!

    63 DNI WALCZĄCEJ STOLICY. POWSTANIE DZIEŃ PO DNIU
    ZDJĘCIA ARCHIWALNE | KALENDARIUM

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Zdjęcie autora komentarza
    Pejsatej propagandy ciąg dalszy. Tym razem tytuł głosi "Szaleni dowódcy, mali bojownicy".

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Sugeruje to, że jacyś niespełna rozumu, chorzy psychicznie "szaleńcy" wysłali do boju
    młodych, nieświadomych, nic nie rozumiejących "małych bojowników".
    No cóż.
    Żydobolszewia oraz ich...rozwiń całość

    Sugeruje to, że jacyś niespełna rozumu, chorzy psychicznie "szaleńcy" wysłali do boju
    młodych, nieświadomych, nic nie rozumiejących "małych bojowników".
    No cóż.
    Żydobolszewia oraz ich kolaboranci nie przebierają w środkach by napluć w twarz Polakom.
    zwiń

    Zdjęcie autora komentarza
    A mnie się wydaje,że

    Jan Hudek

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Lepiej by było aby Warszawa w wyniku działań i barbarzyńskiego odwetu Niemców nie została zgruzowana.Lepiej by było gdyby nie zginął wielotysięczny kwiat patriotycznej młodzieży,która po wojnie...rozwiń całość

    Lepiej by było aby Warszawa w wyniku działań i barbarzyńskiego odwetu Niemców nie została zgruzowana.Lepiej by było gdyby nie zginął wielotysięczny kwiat patriotycznej młodzieży,która po wojnie byłaby większym polskim argumentem niż przegrany zryw powstańczy.Lepiej by było aby kadry AK nie znalazły się w niemieckiej niewoli.Lepiej by było aby sowieci nie mieli okazji wymordować niemieckimi łapkami patriotycznej ludności Warszawy.Lepiej by było gdyby dowódcy AK zajmowali się szkoleniem żołnierzy a nie polityką.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    polemika

    Pioter (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Zupełnie jakby oni mieli wybór. Zwłaszcza AK. Po prostu podeszli do sowietów i z nimi spokojnie porozmawiali przy stole o swojej wizji przyszłości i miejscu w nowym państwie.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zgadza się

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Dodam od siebie, że żywię głęboki szacunek dla odwagi i niezłomności Powstańców
    w obliczu miażdżącej przewagi 2 wrogów (hitlerowskiego i sowieckiego - p. np. przebieg Powstania na Pradze) ale...rozwiń całość

    Dodam od siebie, że żywię głęboki szacunek dla odwagi i niezłomności Powstańców
    w obliczu miażdżącej przewagi 2 wrogów (hitlerowskiego i sowieckiego - p. np. przebieg Powstania na Pradze) ale podobnie jak wielu polskich politykow i wojskowych tamtego okresu uważam, że bez porozumienia z naszymi aliantami nie powinno się Powstania rozpoczynać. A takiego porozumienia nie było.

    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo