Szczepański: Sexy centra i śródmieścia

Marek S. Szczepański
W pierwszej dekadzie września odbył się w Łodzi V Kongres Urbanistyki Polskiej, w całości poświęcony centrom polskich miast, jakości i urodzie ich przestrzeni, warunkom życia ulokowanych tam mieszkańców. To ważne spotkanie ludzi projektujących rodzime miasta, odnawiających zniszczone i upadłe dzielnice Katowic, Warszawy czy Wrocławia, zorganizowano w uzdrowionej Elektrociepłowni Miejskiej, przez lata nieczynnej i opuszczonej. Obiekt zbudowany z cegły olśniewa dzisiaj pięknem, podobnie jak usytuowane tuż obok planetarium gotowe do przyjęcia publiczności.

Zupełnie nieprzypadkowo wybrano na miejsce spotkania Łódź. To miasto, unieśmiertelnione w filmie Andrzeja Wajdy "Ziemia obiecana", przeżywa od lat poważny kryzys. Już na początku transformacji, w początku lat 90. minionego wieku, doszło do upadku wszystkich niemal zakładów włókienniczych, a zatrudnionych w nim robotników, głównie kobiety, zwolniono bez żadnych odpraw i wsparcia.

W ślad za rozpadem przemysłu nastąpił prawdziwy exodus mieszkańców w poszukiwaniu pracy i lepszych waru-nków życia. Główny kierunek migracji to oczywiście nieodległa Warszawa, miejsce skupienia łódzkich, i nie tylko, "słoików"- jak nazywa się przybyszów do stolicy w ostatnich latach. To niewyrafinowane określenie wzięło się stąd, że mieszkający od niedawna w Warszawie ludzie wracali na weekendy do dawnych ojczyzn prywatnych, w tym i Łodzi, skąd zabierali przygotowany, najczęściej przez mamy, babcie oraz ciotki, wiktuały zapakowane w słoiki, po prostu.

Od kilku lat władze Łodzi postanowiły odnowić najpiękniejsze, choć do tej pory zrujnowane tereny przemysłowe, i zaprosić do ulokowanych w nich restauracji, barów, galerii, punktów usługowych zarówno łodzian, jak i turystów. Dobry początek został zrobiony, choć kolejne władze miejskie czeka nie lada wysiłek na rzecz stworzenia atrakcyjnej oferty dla obu kategorii osób. O wielkich pieniądzach nawet nie wspominając. Szczególny nacisk kładzie się na odbudowę centralnych i śródmiejskich obszarów miasta. Centrum jest bowiem albo przedmiotem dumy, albo - wręcz przeciwnie - zawstydzenia mieszkańców. Jest punktem ciążenia i najcenniejszym miejscem w wymiarze prestiżowym oraz najdroższym w rachunku ekonomicznym, licząc ceny za jeden metr kwadratowy pod inwestycje.

Dlatego każda jego przebudowa wyzwala wielkie emocje mieszkańców, architektów, urbanistów, samorządowców czy w końcu polityków. Tak między innymi dzieje się w Katowicach, w których jesteśmy świadkami nieskończonej - na szczęście - debaty o przebudowie centrum miasta, jego dzielnic śródmiejskich i tworzenia atrakcyjnych - sexy publicznych - przestrzeni. Wiadomo bowiem, że jeśli socjolog napisze złą książkę lub przygotuje beznadziejny raport z badań, to dzieła te można odłożyć na półkę i kompletnie o nich zapomnieć. Ale jeśli urbanista źle zaprojektuje przestrzeń centralną miasta i zrealizuje własne wizje, to skazuje na dziesiątki lat utrapienia mieszkańców i wszystkich, którzy do takich wadliwych miejsc trafią.

W łódzkim spotkaniu o działaniach na rzecz centrów ważnych miast europejskich, Lyonu, Stuttgartu, Tampere czy węgierskim Szeged - które jest pierwszym miejscem unijnym dla imigrantów z Syrii, Afganistanu, Iraku czy Jemenu w drodze do Niemiec - mówili ich burmistrzowie, merowie czy ważni samorządowcy. Mówili o rzeczach prostych i trudnych zarazem.

Przede wszystkim o konie-cznych ograniczeniach w ruchu samochodów prywatnych w centrach miast na rzecz alternatywnych sposobów poruszania się mieszkańców. Przyszłość widzą głównie w transporcie publicznym, takim jak metro, ekonomiczne tramwaje, ekologiczne autobusy, rowery, samochody napędzane elektrycznie. Tradycją staje się podwożenie sąsiadów i członków rodziny samochodem prywatnym, tak, aby był w pełni wykorzystany, a nie zasiedlony jedynie przez zadowolonego właściciela wehikułu. Bardzo istotną rolę w przemieszczaniu mieszkańców odgrywać mają trasy piesze, bezpieczne dla zdeklarowanych miłośników marszów miejskich, bo wyłączone z ruchu kołowego. W wielu miastach europejskich wprowadzono restrykcyjne strefy powolnego ruchu pojazdów, które wywołały tak wiele polemik w Katowicach.

Jestem jednak przekonany, że każde miasto poszukiwać winno własnego pomysłu na jego centrum i śródmiejskie kwartały. Ważne, aby tę debatę maksymalnie uspołecznić i aby uczestniczyła w niej jak największa liczba obywateli. Prawo do centrum przypisane jest wszystkim mieszkańcom, zarówno tym najbardziej zamożnym, jak i ubogim czy zupełnie zmarginalizowanym. Aktywnym i zdystansowanym, "bezczelnie" młodym, jak i wiekowo zaawansowanym.


*Pod Wałbrzychem odkryto podziemne miasto. Złoty pociąg będzie wydobyty ZDJĘCIA
*Nowy Supersam w Katowicach zaprasza na wielkie otwarcie
*Uchodźcy z Syrii już na Śląsku. Rodziny mieszkają w Chorzowie
*Tak się okrada w sklepie. Uważajcie na zakupach WIDEO Z MONITORINGU

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie