MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szczur i filozof, felieton Marka Szołtyska, historyka i znawcy Śląska

Marek Szołtysek
Czasami wielka filozofia pomoże rozwiązać nawet problem szczura na gałęzi.
Czasami wielka filozofia pomoże rozwiązać nawet problem szczura na gałęzi.
Ekologia podpowiada, by ptaki dokarmiać naturalnymi ziarnami a nie solonym chlebem – bo od tej soli wykrzywiają im się skrzydła i chorują.

Teraz jesienią lepiej zagrabionych liści nie wyrzucać do brązowych kubłów, tylko formować z nich kopczyki na skraju parków i ogrodów – bo to idealne miejsce by bezpiecznie przezimowały tam jeże i inne zwierzątka. Ja zaś w tym roku poszedłem jeszcze krok dalej.

Zbierając przydomowe winogrona, celowo zostawiłem niektóre na krzakach. One z czasem się wysuszają, czyli zamieniają się w tzw. mumie i zimową porą są pokarmem dla ptaków. W życiu jednak nie zawsze jest tak, jak zaplanujemy. Otóż w ubiegłą niedzielę cała moja rodzina je obiad. Wtedy tuż za oknem, na pędy winogron, na których wiszą już tylko nieliczne zasuszone liście i winogronowe mumie – wdrapał się szczur. Szybko pobiegłem po aparat fotograficzny, bo to rzadki widok. Jednak moja żona wpadła w panikę. Oberwało mi się za ekologiczne pomysły bez wyobraźni i musiałem następnego dnia zadzwonić do firmy deratyzacyjnej, która ustawiła w ogrodzie kilka pułapek na szczura-winojada. Zostałem uznany za winnego.

Wtedy całe zdarzenie rozważyłem z filozoficznego punktu widzenia. Przypomniała mi się bowiem postać św. Tomasza z Akwinu, słynnego filozofa, który około osiemset lat temu stworzył podwaliny pod zasadę podwójnego skutku. W moim przypadku chodziło o to, że zostawiając na krzaku winogrona dla ptaków – uznałem, że dobrym skutkiem będzie dokarmianie „skrzydlatych braci”. I w tym przypadku nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za skutek drugi – czyli dokarmianie szczurów. Bo kto mógł przewidzieć, że jakiś szczur-akrobata wdrapie się po cieniutkich gałązkach winnego krzewu na wysokość trzech metrów i wystraszy moją żonę. A zatem dzięki wielkiemu filozofowi – jego zasada podwójnego skutku całkowicie mnie rozgrzeszyła z winy, choć żona potrzebuje jeszcze czasu, by to rozum zaakceptował a emocje opadły. Moja przygoda ze szczurem i filozofem – bynajmniej nie została wymyślona, na co dowodem jest zamieszczone obok zdjęcie. Dodatkowo wydarzenie uwrażliwiło mnie na wiele innych podwójnych skutków, jakie w życiu są konsekwencją naszego działania.

Przykładowo napominamy dzieci, znajomych czy sąsiadów dla ich dobra – a drugim skutkiem może być ich złośliwa reakcja. Albo - głosujemy na konkretnego polityka, bo chcemy by uskutecznił jakąś swoją obietnicę, natomiast nie jesteśmy winni za inne rzeczy, które są skutkiem jego późniejszych działań. Zasada podwójnego skutku stosuje się jednak nie tylko do szczurów, sąsiadów i polityków. To ważna myśl, pozwalająca ocenić życiowe zawiłości. Bo przecież lekarz zaleca nam tabletki ratujące życie, które mogą zaszkodzić wątrobie albo wypadną nam włosy. Ale ten drugi skutek nie jest winą lekarza, bo celem pierwszym było ratowanie życia.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni