Szkoły wstydzą się wyników?

Katarzyna Piotrowiak
Wczorajsza matura w Śląskich Technicznych Zakładach Naukowych w Katowicach
Wczorajsza matura w Śląskich Technicznych Zakładach Naukowych w Katowicach Marzena Bugała
Serwis www.wynikiegzaminów.pl został zawieszony tuż przed rozpoczynającą się rekrutacją do szkół.

- To skandal - uważają rodzice dyskutujący o decyzji Centralnej Komisji Egzaminacyjnej na Forum Rodziców.

- Nie można zamykać jedynego serwisu, który pomagał rodzicom w wyborze szkoły podstawowej i gimnazjum. To cenzura - oburza się Maja Majewska-Kokoszka.

Uczniom i rodzicom pozostają więc teraz tylko obiegowe informacje na temat szkoły, do której zamierzają posłać swoje dziecko. Rezygnacja z dotychczasowego sposobu informowania o wynikach placówek oznacza odcięcie rodziców od danych przedstawiających oficjalnie osiągnięcia szkół. Nie wiedzą już, które z nich są w czołówce, a które w ogonie. Nie od dziś wiadomo zaś, że poziom nauczania w poszczególnych placówkach jest zróżnicowany.

- To nie jest to zdrowa sytuacja, kiedy rodzice nie mają pełnych informacji o szkole - uważa Mirosław Frączek, dyrektor V Liceum Ogólnokształcącego w Bielsku-Białej. Jego liceum bierze udział w rankingach organizowanych przez media i zajmuje wysokie miejsca. Nie ma innego wyjścia, ponieważ informacje o wynikach matur też nie są upubliczniane.

- Korzystałam z tego serwisu przy wyborze szkoły dla dziecka. To była dla mnie kopalnia wiedzy o oświacie. Zresztą informację w nim zawarte mogły być także doskonałym materiałem dla radnych i urzędników - dodaje Majewska-Kokoszka.

Ministerstwo edukacji nie chce komentować decyzji o zawieszeniu serwisu. Decyzję CKE tłumaczy natomiast Roman Dziedzic, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej.

- Szkoły są różne. Są i takie, do których uczęszczają słabsi uczniowie i wyniki nie odzwierciedlają wysiłku włożonego w pracę z trudnym uczniem. Wyniki egzaminów jeszcze o niczym nie świadczą - twierdzi Dziedzic.

Coraz więcej osób burzy się przeciwko zawieszeniu serwisu, który przez lata informował o wynikach egzaminów w szkołach podstawowych i gimnazjach.

- Od miesięcy tłumaczyło się rodzicowi sześciolatka, że w przypadku, gdy szkoła jest nieprzygotowana na przyjęcie dzieci, czyli nie ma specjalnej klasy, zabawek i dywanów, to należy kierować się jej osiągnięciami. Tymczasem zamyka się rodzicom jedyny rzetelny dostęp do informacji o tym, jak szkoły wypadły na egzaminach - mówi Maja Majewska-Kokoszka z Forum Rodziców.
Do niedawna rodzice mogli łatwo sprawdzić, czy szkoła, do której zamierzają posłać dziecko, ma odpowiedni poziom. Pomagał im w tym specjalny serwis internetowy. Na stronie www.wynikiegzaminow.pl, który był uznawany za wiarygodny, ponieważ był pod stałą kontrolą Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Na stronie umieszczane były bardzo szczegółowe informacje o wynikach sprawdzianów po szkole podstawowej oraz egzaminów gimnazjalnych, w dziewięciostopniowej skali, czyli od oceny najwyższej do najniższej. O tym, jak poszło uczniom, informował kolorowy pasek. Dodatkowo osiągnięcia szkoły można było porównać ze średnią krajową. Dostęp do serwisu był m.in. na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Niedawno logo znajdujące się na pasku bocznym zniknęło, zaś po wprowadzeniu adresu pojawia się napis: Projekt został zawieszony.

Nie od dzisiaj wiadomo, że przeciwko temu serwisowi protestowało wiele szkół, głównie tych, które nie brylowały na egzaminach. Stronie internetowej zarzucano przede wszystkim, że pozwalała nie tylko sprawdzić wyniki, ale też po żmudnej pracy sporządzić ranking, który porównywał szkoły. Niedawno CKE zdecydowała, że serwis należy zawiesić, ale pracuje nad nowym sposobem informowania o wynikach.

Prawdopodobnie komisje egzaminacyjne będą podawać tzw. edukacyjną wartość dodaną. Ma ona zmierzyć przyrost wiedzy i umiejętności ucznia np. z chwilą pojawienia się dziecka w gimnazjum, a potem ukończenia przez nie szkoły po trzech latach.

Dyrektorzy szkół uważają, że to jest bardzo dobry pomysł.

- Średnia wyników szkoły wcale nie świadczy o jej poziomie. Uważam, że powinno się brać pod uwagę inne informacje. Na przykład liczbę nauczycieli dyplomowanych, osiągnięcia uczniów w konkursach, działalność pozalekcyjną, pomoc udzielaną uczniom, a nawet fakt posiadania przez szkoły monitoringu. Niech to będą w końcu rzetelne dane - mówi Mirosława Bukowy, dyrektorka Gimnazjum nr 1 w Sosnowcu.
Podobnego zdania są w Gimnazjum nr 3 w Katowicach.

- Egzamin gimnazjalny to wypadkowa wielu czynników. Zależy nawet od złego samopoczucia ucznia. Poza tym każdy rocznik jest inny. Na jakiej podstawie więc robić ich oceny? Szkoła to przecież nie tylko wynik w dorocznym rankingu - uważa Katarzyna Wichary, dyrektorka katowickiego gimnazjum.

W przypadku matur sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Ich wyniki są przekazywane kuratorium oświaty, szkołom i samorządom. W sumie na każdą szkołę przypada sto liczb opisujących ten wynik. Są tam między innymi wszystkie poziomy, przedmioty, zdawalność, liczba uczniów zdających oraz szczegółowa analiza wyników egzaminacyjnych. Szkoły średnie skarżą się jednak, że tak wnikliwa analiza nie odpowiada na podstawowe pytanie, czyli "jak wypadły w porównaniu z innymi szkołami".

Wiele szkół średnich, żeby pochwalić się osiągnięciami, musi więc uczestniczyć w rozmaitych rankingach organizowanych przez media. Licea ogólnokształcące bardzo chętnie promują w ten sposób szkołę, co często daje im szansę na przyciągnięcie najlepszych uczniów z gimnazjów. Bielskie LO nr 5 zajęło np. 9. miejsce w kraju w ostatnim rankingu zorganizowanym przez gazety Rzeczpospolita i Perspektywy.

- To najwyższe miejsce w historii naszej szkoły i jestem z tego bardzo dumny, dlatego ubolewam, że nie publikuje się wyników matur poszczególnych szkół. Zależy nam na marce szkoły - mówi Mirosław Frączek, dyrektor bielskiego V Liceum Ogólnokształcącego. - Sądzę, że obecnych czasach nie powinno to stanowić aż takiej trudności, zwłaszcza że w całym kraju obowiązuje jeden standard matur, a my nie mamy się czego wstydzić - dodaje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
g. wnorowski
Dyrektorzy szkół i rady pedagogiczne, które są wrogo nastawione do obecności rodziców w życiu szkół nie lubia byc oceniani. Zwłaszcza przez rodziców. Brak systemu oceniania pracy nauczycieli, częsiowo był rekompencowany dzięki wiadomościam dostępnym na stronie wynikiegzaminow .pl. Teraz i to narzędzie mogące posłużyć prawdziwemu uspołecznieniu szkół publicznych - dostało się pod but, tylko czyj?
Lobby nauczycielskiego? Związków zawodowych? Ci ludzie, którym nie na ręke jest obiektywne ocenianie ich zaangażowania w budowanie wykształconego społeczeństwa sami nie wiedzą po co są w zawodzie nauczyciela.

Takie nastawienie jest skrajnie szkodliwe dla rozwoju społeczeństwa. To, że Polska ma, jak pisze prof Czapiński najniższy w Europie kapitał społeczny - to 'zasługa' tych dyrektorów i nauczycieli, którzy, zjak za poprzedniej epoki, lepiej niż rodzice, wiedzą co młodzieży potrzebne.

Tymczasem, Szkoła podstawowa, gimnazjum, bez rodziców bez ich aktywności oczekiwanej i wspieranej przez kadrę i dyrekcję - potwornieje.

Nauczyciele tkwią w kółkach wzajemnej adoracji, utwierdzając się w swoim samozadowoleniu, Pokazując jednoczesnie dziecim, jak mało ważni są ich rodzice.

Upadek autorytetu dorosłych to ewidentny skutek takich postaw.

Bierność i niewiara we własne możliwości, w możliwość skutecznych działań społecznych, trwanie rodziców w odosobnieniu, zamiast budowania wspólnot lokalnych wokół szkół - to są szkody społeczne!

To trzeba uświadomić nawet rządowi.

Nie wydobędziemy się z mentalnej komuny jeżeli nie zacznie się od szkół i ich stosunku do rodziców.

Tylko, kiedy Rodzice stana się niezbędnymi partnerami dla szkół i tylko jeżeli wykorzysta sie możliwości jakie stwarza ta relacja staniemy sie być może za kilka lat zintegrowanym społeczeństwem potrafiącym ze soba rozmawiać, działać i załatwiać spokojnie codzienne problemy, wdrażać niecodzienne pomysły, a nie tylko narzekać, oczekiwać załatwienia przez innych naszych spraw, czy wreszcie - działac wspólnie tylko w obliczu poważnych zagrożeń.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie