Szołtysek: Śląskie przeklinanie

Marek Szołtysek
Mój syn kończy szóstą klasę i szkoła zorganizowała wycieczkę do Warszawy. Tak, szkoła zorganizowała, ale ja za nią zapłaciłem. I jestem z tego średnio szczęśliwy, że moje dziecko zamiast pojechać na tańszą i regionalną wycieczkę do Beskidu Śląskiego albo do Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach - zwiedzało m.in. „Pałac Kultury” czy Muzeum Powstania Warszawskiego.

A jak to zestawimy z informacją, że władze Sejmu potrzebowały kilku tygodni nacisków polityczno-medialnych, by łaskawie zgodzić się na pokazanie tam wystawy o powstaniach śląskich - to już moje regionalne emocje zaczynają dochodzić do temperatury wrzenia, a na usta cisną się słowa powszechnie uważane za niecenzuralne. Chodzi o przekleństwa. A używanie przekleństw również podlega zjawisku regionalnej odmienności. Sam bowiem z dzieciństwa pamiętam, że jeszcze około 1970 roku Ślązoki pieroniyły, czyli przeklinały wyłącznie przy użyciu słowa - pieron, pieronie, pieroństwo. Niektórzy zaś, by nie ranić uszu, zmiękczali okrutnie brzmiące - pieronie i używali łagodniejszych form typu - jeronie, jedronie, jezderkusie, jezderyny…

Co zaś działo się z mocniejszymi polskimi przekleństwami czy wulgaryzmami, używanymi powszechnie dzisiaj na Śląsku, a zaczynającymi się na literę: ch, k, p, s, j… Badacze sądzą, że przybycie tych polskich przekleństw nastąpiło po 1945 roku wraz ze zmasowanym migrowaniem na Śląsk mieszkańców z innych części Polski za pracą w przemyśle. Nowi przybysze przynieśli i rozpowszechnili wśród Ślązoków owe przekleństwa rozpoczynające się na wspomniane już litery. Ja też tak kiedyś myślałem, aż do czasu, gdy zapoznałem się z aktami miejskimi z Tarnowskich Gór z XVI-XVIII wieku, gdzie wyczytałem następujące zapisy kłótni górników z zastosowaniem wulgarnych słów. UWAGA (!), oto niektóre z nich, ale przeznaczone dla ludzi o zmniejszonej wrażliwości na wulgaryzmy: Sameś skur…syn, ty wyjb…ny sku…synu! (cytat z 7 sierpnia 1597 roku) albo: Ty kur…o kulawa! (cytat z 6 maja 1597 roku). I takie są źródłowe fakty i ogólnodostępne informacje, które można wyczytać m.in. w „Aktach miejskich Tarnowskich Gór”, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1993, s.168-181.

Zatem odrzucić trzeba opinię, że Ślązoki nauczyły się kląć na ch, k, p, s, j… dopiero po 1945 roku. Ślązoki używały już tych wulgaryzmów przynajmniej w XVI wieku. Nauczono się ich najprawdopodobniej też od przybyszów z Polski, którzy już wtedy zatrudniali się w tarnogórskich kopalniach. Wtedy jednak przybyszów było stosunkowo mało i wulgaryzmy się powszechnie nie przyjęły. Zrobiła to dopiero wielka fala migracji na Śląsk po 1945 roku. Taka jest moja opinia.

*Sklepy czynne w Boże Ciało WYKAZ + Godziny otwarcia sklepów
*Sensacyjne odkrycie w Muzeum Auschwitz. Tajemnica złotego pierścionka
*Nowy abonament RTV, czyli opłata audiowizualna z rachunkiem za prąd ZASADY, KWOTY, ZWOLNIENIA!
*Tak wyglądają nowe biurowce KTW przy rondzie w Katowicach
*WNIOSKI I DOKUMENTY na 500 zł na dziecko w ramach Programu Rodzina 500 PLUS
*Nowe Tipo. Fiat wyprzedał większość egzemplarzy

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
cirano

... je jako hehe, przerywniki!
Wpływy "kulturowe" z polskij zagranicy dało sie jusz zawsze u nos odczuć. Stond te klniyncie naszych (do '45) ino soroni

m
mara ślonsko

trefjoł żeś juzaś we sama mita

f
filatelista

Wietrzę jak szlezjeriśtapowcy spisek i to wszechswiatowogorolski, hehehehe.

D
DM

................ ;

M
Marek

Gorole są pojętne, ja po 28 latach na dole klne niekiedy ostro ale nie przy wnuczkach,posłuchac młodych na ulicy to włosy stają dęba i co tu gadać?

Dodaj ogłoszenie