18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Tajemnice pałacu w Pszczynie: Operacja Żyrandol i sekret kapci [ZDJĘCIA]

Karol Świerkot
Udostępnij:
Myślicie, że obowiązkowe nakładanie kapci przy wejściu do Muzeum Zamkowego w Pszczynie to zwykła fanaberia, podobnie jak zakaz dotykania eksponatów? Nic bardziej mylnego. Wystarczy zobaczyć, ile pracy wkładają konserwatorzy w ich utrzymanie. Podglądaliśmy ich w czasie przerwy porządkowo-konserwatorskiej. W ciągu dwóch miesięcy setki eksponatów zostało rozebranych i wyczyszczonych. Od jutra znowu będziecie mogli je podziwiać.

Najwięcej pracy zajmuje jednak renowacja parkietu. - Podczas przerwy ekspozycja ulega dekonstrukcji, wszystko jest przesuwane, odsuwane od ścian, abyśmy mogli zakonserwować podłogę, której jest kilkaset metrów kwadratowych - mówi Sylwia Smolarek, historyk sztuki i kurator działu wnętrz w Muzeum Zamkowym w Pszczynie. - Dlatego kapcie dla turystów są i będą, bo u nas jako w jednym z nielicznych tego typu obiektów zachowały się oryginalne podłogi - dodaje. Jak przekonuje, nie wszędzie można położyć dywany, choć czasem jest to konieczne. - Dywany stanowią zabezpieczenie między innymi przed butami na szpilkach - tłumaczy.

Operacja "Żyrandol"

Ale nie tylko podłogi przechodzą konserwację. Jedną z bardziej skomplikowanych operacji jest czyszczenie kryształowych żyrandoli w Sali Lustrzanej. Każdy waży ponad 100 kilogramów. - Żyrandole opuszczane są do poziomu podłogi za pomocą specjalnych kołowrotów, które znajdują się na poddaszu, a pochodzą jeszcze z czasów książęcych - tłumaczy kuratorka. - Najpierw jednak musimy wynieść z sali 150 krzeseł, które służą gościom podczas koncertów.

W opuszczanie i podnoszenie żyrandoli zaangażowanych jest nawet kilka osób razem z głównym konserwatorem muzeum.
- Żyrandole podwieszone są po dwa na jednym kołowrocie, więc muszą być podnoszone delikatnie i równo, jednak osoby na poddaszu nie widzą tego, co się dzieje na sali, pracę trzeba zatem koordynować za pomocą krótkofalówek - wyjaśnia Jan Gałaszek, główny konserwator Muzeum Zamkowego w Pszczynie.

Żyrandole oraz wszystkie inne eksponaty muzealne są przede wszystkim delikatnie odkurzane i przecierane. - Nawet kilkaset poroży, które wiszą na ścianach w zamku - podkreśla Sylwia Smolarek.

Tajne pracownie

Czasem jednak samo czyszczenie nie wystarczy, wówczas eksponaty trafiają do pracowni konserwatorskich, do których zwiedzający wstępu na co dzień nie mają.

Zlokalizowane na trzecim piętrze muzeum, są niemal odizolowane od turystycznej części zamku.

Tutaj spotkaliśmy Paulinę Drobisz, konserwatora zabytków, która właśnie pracuje nad jednym z muzealnych obrazów. - Mamy ciszę i spokój, bo nasza praca wymaga skupienia i precyzji - tłumaczy. A renowacja jednego obrazu może trwać nawet kilka tygodni.
- W pierwszej kolejności obraz jest ściągany z krosna, sprawdzamy, czy nadaje się do ponownego napięcia płótna, czy to nie zniszczy obrazu - opowiada konserwatorka.

Samo płótno jest czyszczone, czasem podklejane drugą warstwą. - Jeśli jest popękane, nie można ryzykować ponownego naciągnięcia na krosno, bo może się rozerwać. W takich przypadkach dublujemy płótno - tłumaczy.

Następnie w obrazie wypełniane są ubytki. - Kiedy jest już wyczyszczony, uzupełniamy miejsca ubytków zaprawy. Po ponownym naciągnięciu na krosno nakładamy werniks retuszerski, uzupełniamy warstwę malarską i kładziemy werniks końcowy - tłumaczy Paulina Drobisz. - Po takich zabiegach obraz może w końcu wrócić na ekspozycję - dodaje konserwatorka.
Jednak każdy obraz czy inny eksponat wymaga indywidualnej konserwacji. - Tutaj nie ma szablonu - zapewnia Jan Gałaszek, który konserwacją eksponatów w Muzeum Zamkowym zajmuje się od 1973 roku. - Czasem ludzie do mnie dzwonią i pytają: mam obraz po babci, czym go wyczyścić? Odpowiadam, że nie wiem. Bo do tego potrzebne są specjalistyczne badania chemiczne, na podczerwień, RTG. To nie jest tak, że bierze się pierwszy lepszy płyn i się czyści - mówi.

Bo jak podkreśla, konserwacja nie polega na odnawianiu zabytków, ale zahamowaniu procesu niszczenia. - My nie chcemy, aby meble w Muzeum Zamkowym wyglądały jak nowe, ma być widać ich wiek - tłumaczy Jan Gałaszek.

Największym wrogiem konserwatorów jest przede wszystkim klimat. - Zimą jest za sucho, a latem zbyt wilgotno. Zmienne warunki najbardziej szkodzą eksponatom. Tym bardziej że my nie trzymamy ich w gablotach - tłumaczy. Dlatego duża liczba turystów to nie tylko powód do radości, ale też zmartwienie dla konserwatorów. - Na przykład Noc Muzeów to jest totalna anomalia, bo w ciągu kilku godzin przewija się tylu turystów, ile normalnie w ciągu całego miesiąca - tłumaczy konserwator.
Jednak bez nich konserwacja zabytków nie miałaby sensu, bo nie miałby kto ich podziwiać.

KLIKNIJ I PRZEJDŹ DO GŁOSOWANIA NA:
WYDARZENIE ROKU 2013 W WOJEWÓDZTWIE ŚLĄSKIM


*Zimy w styczniu nie będzie [PROGNOZA POGODY NA STYCZEŃ 2014]
*Abonament RTV 2014 [OPŁATY, TERMINY, ULGI]
*Urlop macierzyński i urlop rodzicielski 2014 [ZASADY I TERMINY]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie