Taktyka Górnika: 1- Rzucić się, 2 - Potem się zobaczy

Rafał Musioł
Piłkarze Górnika Zabrze schodząc do szatni po wygranym meczu z Lechem Poznań byli nieprawdopodobnie zmęczeni, ale jednocześnie tryskali humorem.

- Nasza taktyka była prosta. Po pierwsze mamy się na Lecha rzucić i siedzieć na nim jak najdłużej, a po drugie... zobaczy się co z tego wyniknie i co się będzie działo jak już braknie nam sił - śmiał się jeden z zawodników, ale kątem oka obserwował czy nie zbliża się trener Adam Nawałka, który pewnie narysował na tablicy w szatni nieco bardziej skomplikowane założenia.

Bez względu na te niuanse zabrzanie rozegrali w piątek naprawdę znakomite spotkanie. W upale przekraczającym 30 stopni Celsjusza gospodarze biegali i walczyli we wszystkich strefach boiska, imponując przygotowaniem kondycyjnym i fizycznym. Nie najgorzej było także z odpornością na stres, skoro Adam Banaś wykonał rzut karny spokojnie i pewnie, chociaż była to pierwsza jedenastka podyktowana dla Górnika od... dwóch lat. Co więcej, dwa ostatnie rzuty karne - Grzegorza Bonina w I lidze i Dariusza Kołodzieja w Pucharze Ekstraklasy zostały zmarnowane, a ostatnim skutecznym wykonawcą był Tomasz Hajto, który 17 sierpnia 2007 roku pokonał bramkarza Ruchu.

- Nie miałem żadnych problemów z tak długim oczekiwaniem, aż któryś sędzia podyktuje dla nas jedenastkę, zresztą nawet się nie zastanawiałem, jak długo ta przerwa trwa - przyznał Nawałka. - Po prostu trenujemy te strzały, tak jak inne elementy gry, a przed meczem wyznaczam trzech potencjalnych wykonawców.

- Wiedzałem, jak chcę uderzyć, nie miałem wątpliwości - stwierdził krótko Banaś.

Najbardziej efektowną bramkę mógł jednak zdobyć Michał Bemben, który kopnął piłkę ponad dach stadionu, a ta nieoczekiwania spadła tuż pod poprzeczką rywali i Krzysztof Kotorowski z trudem ją odbił.
- Jasne, że tak mierzyłem - z poważną miną oświadczył obrońca Górnika, po czym się roześmiał. - Tak na serio, to piłka podskoczyła tuż przed tym, jak w nią trafiłem i przez chwilę się bałem, że rozwalę kilka żarówek w jupiterach...

Sporo wskazuje na to, że zwycięstwem z Lechem z zespołem Górnika pożegnał się Michał Pazdan, który ma trafić do Śląska Wrocław.

- Wszystko rozstrzygnie się w najbliższych dniach - dyplomatycznie mówił prezes Tomasz Młynarczyk.
Jeśli Pazdan rzeczywiście zmieni barwy wówczas wzrosną szanse na zatrudnienie Prejuce Nakouklmy z Bogdanki Łęczna. Górnikowi na pewno przydałby się rasowy napastnik, ale, jak podkreślił prezes, priorytetem jest bilans klubowych finansów.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie