Także tajni agenci SB chcą pieniędzy za represje

Tomasz Szymborski
fot. arc
Do sądów wciąż wpływają pozwy o odszkodowania i zadośćuczynienia za prześladowania przez władze PRL. Czasem zdarza się, że rekompensaty chcą także osoby jej niegodne - tajni współpracownicy SB. Do tej pory tylko na Śląsku wykryto ponad dziesięć takich przypadków.

Do sądów pozwy wpływają nie tylko od osób, które były więzione i represjonowane w czasach PRL. Zgodnie z przepisami sąd w przypadku wpłynięcia pozwu, zwraca się do IPN o przesłanie dokumentów. Archiwiści Instytutu Pamięci Narodowej sprawdzają, czy zachowały się dokumenty świadczące o tym, że domagający się odszkodowania lub zadośćuczynienia był faktycznie represjonowany. Sprawdzane są rejestry i wykazy. Czasem ustalenia takiej kwerendy są szokujące.

- W ubiegłym roku na wniosek sądów okręgowych z naszego województwa sprawdziliśmy akta ponad 800 osób ubiegających się o odszkodowanie lub zadośćuczynienie. W co najmniej dziesięciu przypadkach okazało się, że pozwy składały osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy PRL-owskich służb specjalnych lub np. świadomie wynajmowały swoje mieszkania na lokale kontaktowe SB - wyjaśnia dr Renata Dziechciarz, naczelnik Oddziałowego Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów w Katowicach, czyli archiwum IPN.

W każdym przypadku do sądu trafia informacja o tym, czy osoba składająca pozew (czyli powód) została zarejestrowana przez SB i w jakim charakterze.

Co w przypadku, kiedy okazuje się, że to były współpracownik bezpieki żąda odszkodowania? - Ostateczna decyzja należy do sądu - stwierdza dr Dziechciarz.

Ustawa, która po zmianach obowiązuje od 2007 roku mówi, że osobom, wobec których stwierdzono nieważność orzeczeń sądów z lat 1944-1989, "przysługuje od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę spowodowane wykonaniem orzeczeń". Nowelizacja z 2007 roku przyznała to uprawnienie również osobom internowanym na podstawie decyzji władz w związku z wprowadzeniem stanu wojennego. W razie śmierci osoby represjonowanej pieniędzy może domagać się rodzina. Osoba represjonowana może dostać do 25 tysięcy złotych.

Limit ten nie obowiązuje w stosunku do osób represjonowanych z powodu działalności sprzed 31 grudnia 1956 roku oraz w przypadkach, gdy w wyniku orzeczeń lub decyzji osoba poszkodowana poniosła śmierć. Takie przypadki występują nie tylko w Polsce. Niedawno "Der Spiegiel" doniósł, że w Niemczech kwitnie proceder wyłudzania rent przez dawnych agentów Stasi. Współpracownik Stasi krył się za co 55. wnioskiem o pieniądze. W większości to szpicle, których Stasi mogła mieć w celach.

- Ich liczba była spora. Było wiele przypadków, że bezpieka zmuszała więźniów, by podpisali oświadczenie o współpracy. Nie każdy zwerbowany więzień był ofiarnym współpracownikiem. Trzeba osobno zbadać każdy przypadek - mówi "Spieglowi" dr Hubertus Knabe, szef Muzeum Stasi w Berlinie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie