Ten post rozpoczął na Facebooku ogromną dyskusję, a wszystko przez to, że internauci nie zauważyli jednego szczegółu we wpisie. Jakiego? Przekonajcie się sami i zobaczcie, czy i wy dacie się nabrać.

Post z kobietą karmiącą dziecko wywołał lawinę komentarzy

Internauci po raz kolejny dali się nabrać. Tym razem za sprawą posta Jonasa Tuasona ze zdjęciem kobiety karmiącej piersią dziecko. Wpis od razu wywołał reakcję. Choć był w języku angielskim, przetłumaczono go na język polski.

Jak można przeczytać na początku:

Drogie kobiety - nie róbcie tak! W domu, gdzie nikt was nie widzi jest ok, ale nie w restauracji. To miejsce publiczne przeznaczone do spożywania pokarmów.

Już sam wstęp posta w połączeniu ze zdjęciem karmiącej kobiety sprawiał, że mało komu chciało się czytać dalej. Sprawa stała się jasna. Albo jesteś za karmieniem w miejscu publicznym, albo przeciw. Właśnie według tej osi pod postami rozpoczęła się dyskusja, niekiedy przypominająca kłótnię. Mało kto przeczytał cały wpis do końca, a właśnie w ostatnim zdaniu znajduje się to, co najważniejsze. Podobnie zresztą na zdjęciu, na które większość tylko powierzchownie zerknęła.

POST W POLSKIM TŁUMACZENIU

Jeśli ktoś nie zauważył - autor odnosi się nie do karmienia piersią w restauracji, tylko... klapek leżących na stole. Choć zabieg autora można rozumieć jako zwykły pstryczek w stronę internautów nieczytających postów do końca, to niewątpliwie może być on okazją do spojrzenia na temat karmienia piersią w miejscach publicznych w nieco mniej emocjonalny sposób.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień

Piknik w Parku Śląskim pod hasłem "Łączymy pokolenia"