reklama

Tomasz Ossoliński: Szycia na Łuczniku uczyła go babcia. Absolwent odzieżówki w Katowicach

Ola SzatanZaktualizowano 
Tomasz Ossoliński zaprezentuje nową linię ready-to-wear (gotowe do noszenia) 12.10 po 22.30
Tomasz Ossoliński zaprezentuje nową linię ready-to-wear (gotowe do noszenia) 12.10 po 22.30 materiały prasowe KTW FW
Moje miejsce, dom i praca są w Warszawie, co nie znaczy, że zapomniałem o korzeniach - mówi Tomasz Ossoliński, projektant, który 12 października zaprezentuje nową kolekcję w Katowicach na KTW Fashion Week.

Babcia wprowadziła pana w tajniki obsługi maszyny do szycia Łucznik, jedną z pana muz jest Grażyna Szapołowska, zaś na ostatni festiwal filmowy w Wenecji przygotował pan zjawiskową kreację dla Aleksandry Koniecznej, aktorki grającej w filmie „Boże Ciało”. Rzadko bierze pan udział w specjalnych pokazach mody, a tymczasem dał się namówić Annie Puśleckiej, dyrektor kreatywnej KTW Fashion Week, na premierowy pokaz kolekcji w Katowicach.

Z Anną Puślecką znamy się już wiele lat… nawet nie pamiętam ile. Ania od zawsze jest w branży modowej. Ja jestem osobą bardzo ostrożną i kiedy pojawił się temat Katowic i KTW Fashion Week, pomyślałem sobie: „Odważnie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie?”. Wyszło im to znakomicie. Prawdą jest też, że te podchody w moją stronę były robione co sezon. Jakimś sposobem udało się Ance i Rafałowi Wyszyńskiemu (Anna Puślecka i Rafał Wyszyński to pomysłodawcy KTW Fashion Week - przyp. red.) namówić mnie, bym wziął udział w tym wydarzeniu. Cieszę się bardzo. Z jednej strony, ruszam z nową kolekcją rzeczy gotowych, nie tylko takich szytych na miarę. Z drugiej strony, pokazuję to w Katowicach. Historia zatacza pewne koło, jest to w pewien sposób symboliczne. Ania jest fantastyczna. Ogromnie podziwiam to, że ma siłę i ochotę rozkręcać taką imprezę. Osoby, które nigdy w czymś takim nie brały udziału, nie mają pojęcia, jak jest to karkołomne i gigantyczne przedsięwzięcie. To jednak sztab wielu ludzi, ale też kalendarz, pomysły, a wszystko trzeba jakoś ogarnąć. To czasami ponadludzki wysiłek.

Całe lata spotykaliśmy się ze stereotypem, że Katowice to miasto, gdzie jest szaro, ponuro, nic się nie dzieje...

Rzadziej teraz bywam na Śląsku, ale jeśli kiedykolwiek udaje mi się zaprosić tu kogoś, to wszyscy są w szoku, że w Katowicach jest zielono, ładnie. Podczas ostatniego KTW Fashion Week narodził się w mojej głowie dość spontaniczny pomysł. Skrzyknęliśmy grupę ludzi, dziennikarzy z „Vogue”, gości zagranicznych, poprosiłem też o pomoc Krzysia Kuca, bratanka świętej pamięci Kazimierza Kutza, i przez 3-4 godziny przejechaliśmy kawałek Śląska, opowiadaliśmy naszym gościom o tym regionie, pokazaliśmy im architekturę i miejsca. Wszyscy byli totalnie zauroczeni. I to jest dowód na to, że naprawdę mamy się czym pochwalić. Celowo mówię: „mamy”, mimo że od wielu lat na Śląsku nie mieszkam. Ale moje serce zawsze mocniej bije, gdy myślę o Katowicach i o Śląsku.

Nie myślał pan o powrocie?

Tak się życie poukładało, że moje miejsce, dom i praca są już w Warszawie, co jednak nie znaczy, że zapomniałem o korzeniach. Kiedy tylko mogę, a niestety dość rzadko to się zdarza, to staram się bywać na Śląsku. Dzień musiałby mieć 48 godzin, aby był czas na wszystko.

Co zobaczymy 12 października podczas specjalnego pokazu pańskiej kolekcji w ramach KTW Fashion Week?

Będzie to pierwsza odsłona mojej najnowszej linii ready-to-wear. To temat, który od dawna chodził mi po głowie. To bardzo mała, kapsułowa kolekcja, składająca się z kilkunastu projektów. Będzie równie wygodna, stworzona z dbałością o najdrobniejsze detale i jakość, co projekty szyte indywidualnie. Uszyte z wełny, kaszmiru i dzianiny - wszystkie tkaniny pochodzą z Włoch, z fabryk, z którymi współpracuję od lat. Cała linia ready-to-wear została jednak uszyta w Polsce.

Swego czasu modowe wydarzenia były kojarzone głównie z Warszawą czy Łodzią. KTW Fashion Week udowodniło, że wielka moda może z powodzeniem gościć także w Katowicach.

Osoby, które przyjeżdżają na taki Fashion Week, na przykład z Warszawy, są skupione na tym wydarzeniu, przez to, że są na wyjeździe. Nie wpadają tu na chwilę. To też jest bardzo dobre. Fashion Week w Łodzi początki miał świetne, ale organizatorzy skutecznie go „zajechali”. Natomiast to, co zrobili Ania Puślecka i Rafał Wyszyński, jest bardzo chwalebne. Proszę mi wierzyć, rozmawiam z wieloma ludźmi, którzy byli na pierwszej i drugiej edycji KTW Fashion Week. I wszyscy są oczarowani miejscem, towarzystwem i sytuacją. Ta impreza w Katowicach naprawdę ma bardzo duży sens. Ja jestem w ogóle przeciwnikiem schematów. Irytuje mnie to. Znam mnóstwo fantastycznych ludzi na Śląsku. Nie potrzeba mieć żadnych kompleksów. Warszawa jest już tak naprawdę miastem „słoików” - jak się na nią mówi. W zasadzie więcej jest już „przyjezdnych” niż ludzi stąd.

Pan jest przykładem, że można być ze Śląska i można osiągnąć wiele, jeśli tylko ma się na siebie pomysł. Po maturze dostał pan propozycję objęcia stanowiska głównego projektanta w Zakładach Odzieżowych „Bytom”. Wtedy jednej z największych tego typu fabryk w Polsce.

Szycie, konstrukcja to był fascynujący, tajemniczy świat, który chciałem z pasją odkrywać. Ale to jest też ciężka praca. Człowiek, niestety, musi mocno zasuwać, bo inaczej nic by się nie udało. Sam też miewałem momenty zwątpienia.

Na tyle, by zastanawiać się, czy obrana droga zawodowa jest tą właściwą?

Jeżeli coś się robi od 26 lat, bo tyle mija od mojego pierwszego pokazu, to chyba trochę jest za późno na zmiany (śmiech). Zresztą moda też bardzo się zmienia. Nawet wielkie domy mody pokazują teraz bardziej uliczną modę, streetwear. To jest znak czasów. Projektant dzisiaj nie powinien myśleć tylko o tym, by tworzyć długie, czerwone suknie. Ale przede wszystkim kreować ubrania, które ludzie będą nosili i czuli się w nich komfortowo.

Pan jest bardziej rozważny czy romantyczny w podejściu do mody?

Jestem romantyczny, rozważny i szalony. Przede wszystkim trzeba mieć marzenia. Kiedy nie ma marzeń, to przestaje się mieć sens działania. W ubiegłym roku zrealizowałem wystawę o Jerzym Antkowiaku, tylko dlatego, że miałem pomysł i wielką ochotę, by to zrobić. W życiu trzeba szeroko otwierać skrzydła, lecieć bardzo wysoko i budować te marzenia w trakcie lotu.

Jerzy Antkowiak był mentorem i lokomotywą pana kariery zawodowej?

Teraz bardziej jest przyjacielem. Natomiast z pewnością był tą osobą, dzięki której podjąłem decyzję o wyborze życiowej drogi. Chodziłem do technikum odzieżowego w Dąbrówce Małej w Katowicach, które w tym roku ma 90 lat. To szkoła z wieloletnią tradycją. Po raz pierwszy mieliśmy okazję spotkać się właśnie w szkole, to był 1993 rok. Jurek wtedy odwiedzał naszą szkołę, a okazją były eliminacje do konkursu, takiego krawieckiego talent show. Zasiadał wtedy w jury. Ta atmosfera i tamten czas były dla mnie wyjątkowe. Później spotykaliśmy się wielokrotnie.

Projektuje pan głównie dla mężczyzn, ale nakreślił pan swoją ręką też wiele wyjątkowych kreacji dla kobiet.

Mam wspólniczkę, która dba, aby wszystko było w porządku. Zresztą jest to dziewczyna z Katowic, znamy się już od 20 lat. Pracuję z kobietami, ubieram kobiety. Są najważniejsze, bez dwóch zdań. Najzabawniejsze, że wielu mężczyzn uważa, iż garnitury szyją tylko mężczyźni. Prawda jest taka, że w wielkich fabrykach, na całym świecie - tam, gdzie szyją się męskie spodnie - czynią to kobiety. To cała przewrotność losu.

Czego pan życzy imprezie KTW Fashion Week?
Aby to przetrwało i na stałe zagościło na mapie modowych wydarzeń. Jeżeli Ani Puśleckiej udaje się ściągnąć ludzi ze świata, przyjeżdżają na Śląsk, widzą piękne miasto, świetne Muzeum Śląskie, doskonały budynek NOSPR w Katowicach, to jest bardzo dobrze. Młodzi ludzie już inaczej patrzą na Nikiszowiec. Ci, którzy odkrywają go po raz pierwszy, doceniają znakomitą architekturę. Uważam, że Katowice i Śląsk zaczynają mieć taki młody fajny bit, który daje dobrą energię. Gdybym mógł pracować w Warszawie, mieszkać na Śląsku - a nie znoszę już podróżować - to pewnie dużo częściej byłbym w Katowicach. Zazdroszczę Arturowi Rojkowi, że może mieszkać tam, gdzie mieszka.

Mężczyźni w konkursach piękności - czy to niemęskie?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3