Tour de Pologne 2019: W Zakopanem zmienił się lider, a Majka ma problem [ZDJĘCIA]

Rafał Musioł
Szósty przedostatni etap Tour de Pologne 2019 przyniósł duże zmiany w układzie sił. W finałowym dniu wyścigu w żółtej koszulce lidera pojedzie Duńczyk Jonas Vingegaard.

Lider Tour de Pologne zmienił się już po 15 kilometrach szóstego etapu Kościelisko - Zakopane. Wtedy bowiem wycofał się jadący w żółtej koszulce Niemiec Pascal Ackermann, dla którego zakopiańskie góry były zbyt wysokie. Gdy do mety pozostawało jeszcze 68 z roweru zsiadł także Charles Planet, co oznaczało, że zmieni się również właściciel niebieskiej koszulki najaktywniejszego zawodnika.

Grupa była nieustannie szarpana, mocny atak przeprowadzili Petr Vakoc (Deceuninck-Quickstep), Tomasz Marczyński (Lotto-Soudal), Simon Geschke (CCC Team) i Geoffrey Bouchard (AG2R La Mondiale). Premie górskie bez walki zgarniał Polak. Tak umówiła się cała czwórka - Marczyński miał przejąć zieloną koszulkę najlepszego górala i zadedykować ją zmarłemu Bjorgowi Lambrechtowi z jego grupy. Niebieską koszulkę przejmował tymczasem wirtualnie inny Polak - Paweł Franczak.

W peletonie mocno pracowała grupa Ineos, blisko czuba trzymał się też Rafał Majka, chociaż Polak z Bora-Hansgrohe mówił przed startem, że przejęcie pozycji lidera już w czwartek może oznaczać kłopoty z kontrolowaniem walki na ostatnim piątkowym etapie. 50 km przed metą przewaga ucieczki zmalała już poniżej minuty i było jasne, że wkrótce zostanie zlikwidowana.

Zasadnicza grupa w coraz mocniejszym tempie, głównie za sprawą Jumbo-Visma goniła harcowników, przy okazji testując siłę faworytów. Kłopoty zaczęli mieć pomocnicy Majki stopniowo "znikający" z czołówki i zostawiający osamotnionego swojego lidera.

Ostatnim celem ucieczki była kolejna premia górska na Pitoniówce, na którą polował Marczyński. Polak z Lotto Soudal do kreski dojechał tylko w towarzystwie Geschkego, a wkrótce potem wchłonął go peleton. Geschke postanowił nie odpuszczać, a do niego doskoczył Bouchard, mający szansę, by na kolejnych szczytach odebrać Marczyńskiemu zielony trykot.

Bardzo szybko uformowała się trzynastoosobowa grupa w bardzo mocnym składzie, za którą w pogoń rzuciła się czwórka z Rafałem Majką w składzie. W czubie miał do pomocy Davide Formolo, a aż trzech kolarzy miała Astana, co pozwalało jej na dyktowanie warunków gry taktycznej.

Szybka kontra kolejnej grupy rozbudowała czołówkę, z której jednocześnie uciekli Ben Swift (Ineos) i Tsgabu Grmay (Mitchelton-Scott). Ostatnią premię na Pitoniówce zgarnął już samotnie Swift, dzięki czemu Miarczyński utrzymywał się na górskim prowadzeniu. Swift nie zamierzał jednak na tym poprzestać, zwłaszcza, że w wirtualnej klasyfikacji generalnej awansował już na drugie miejsce.

Siedem kilometrów przed metą, na podjeździe na Gubałówkę, dołączyło do niego czterech rywali, a cztery kilometry dalej na szczyt wjechała trójka w kolejności Jai Hindley, Paweł Siwakow, Jonas Vingegaard. I w takim składzie dojechali do mety - Zwycięzcą został Jonas Vingegaard i on został nowym liderem wyścigu. Za nim finiszowali Siwakow i Hindley.

Grupa z Rafałem Majką wjechała na metę ze stratą 10 sekund, Polak, piąty na kresce, z niedowierzaniem kręcił głową.

W klasyfikacji generalnej Majka jest 9., ze stratą 20 sekund do lidera Vindegaarda. To duża strata przed ostatnim dniem wyścigu. Polak będzie musiał podjąć próbę ucieczki.

W piątek ostatni etap Bukovina Resort - Bukowina Tatrzańska o długości 153 km.

Nie przegapcie

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie