MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Tramwaje Śląskie chcą motorniczych w mundurach

Michał Wroński
Schludne uniformy obsługi Flirtów mogą stanowić wzór do naśladowania dla tramwajarzy
Schludne uniformy obsługi Flirtów mogą stanowić wzór do naśladowania dla tramwajarzy fot. Mikołaj Suchan
Tramwajarze zmieniają swój image. Koniec z odzieżową samowolką.

Koszula, krawat, kamizelka - tak już niebawem powinien wyglądać motorniczy, czy kontroler ruchu.

Spółka ogłosiła konkurs na zaprojektowanie jednolitego uniformu dla swych pracowników. Wymóg taki postawił spółce zlecający jej usługi Komunalny Związek Komunikacyjny GOP.

Jak tłumaczy Jakub Jackiewicz z Klubu Miłośników Transportu Miejskiego tramwaje wywodzą się z transportu kolejowego i stąd też pracownicy tej branży od początku jej istnienia wyróżniali się swym umundurowaniem (mieli nawet służbowe kożuchy). - Tak ubrana osoba wzbudzała szacunek, ale taki strój też kosztował - mówi.

Dlatego właśnie jednolite stroje zaczęły znikać z wyposażenia motorniczych w latach 80. ubiegłego stulecia, choć formalnie nadal obowiązuje zapis, który nakazuje ich stosowanie.

- Od kilku lat z uwagi na trudności finansowe taka praktyka została jednak zawieszona- przyznaje Teresa Jarczyk z Tramwajów Śląskich.

Teraz spółka chce zamówić blisko osiemset kompletów ubrań. Dla kierujących tramwajami, kontrolerów i regulatorów ruchu. Wszystkich łączy to, że pracują poza bramą zakładu, a zatem w pewnym sensie są wizytówką firmy. Takie zasady obowiązują tramwajarzy w Warszawie. Jednolite ubrania wyróżniają także kierowców komunikacji miejskiej w Rzeszowie. W naszym regionie kierowcy wciąż jeszcze mają sporą dowolność jeśli idzie o zakładany do pracy strój, choć niektórym przewoźnikom udało się przekonać swych pracowników do służbowego uniformu.

- To krok w dobrym kierunku. Kiedy pasażer myśli o firmie, to nie kojarzy jej z często anonimowym zarządem, ale właśnie z kierowcą, bo jego widzi - podkreśla Michał Drymajło, właściciel Akademii Stylistów - firmy prowadzącej szkolenia dla osób, które chcą poznać "zasady dobrego i dobrze dopasowanego ubioru".

W skład tramwajarskiego uniformu mają wchodzić buty, spodnie, koszula, krawat (spódnica i apaszka dla pań), kurtka z odpinanymi rękawami i ocieplana kamizelka. Wszystko to rzecz jasna opatrzone logo Tramwajów Śląskich.

- Całość ma się odpowiednio prezentować, ale jednocześnie być funkcjonalna i nie przeszkadzać w pracy. Dlatego właśnie nie wymagamy garnituru. Jeśli idzie o szczegółowe rozwiązania to dajemy pole do popisu projektantom. Mamy nadzieję, że wymyślą coś godnego uwagi - wyjaśnia Teresa Jarczyk.

- Takie wymogi dają projektantom duże pole do popisu. Myślę, że powinni przede wszystkim postawić na wygodę. Jeśli idzie o kolorystykę, to granatowe spodnie i marynarka plus kremowa koszula i krawat byłyby całkiem niezłym pomysłem - podpowiada Michał Drymajło. Jak przekonuje, przy obecnie dostępnych materiałach i technologiach połączenie elegancji z funkcjonalnością nie stanowi żadnego problemu.

- Przykładem mogą być chociażby pracownicy stacji benzynowych. Niektórzy pracują nawet w krawatach - podkreśla.

Rozpoczynającym dopiero karierę, młodym projektantom nie będzie dane spróbować swych sił w ogłoszonym przez Tramwaje Śląskie konkursie. Jednym z formalnych warunków, dopuszczających do uczestnictwa w tej rywalizacji jest bowiem zrealizowanie już co najmniej jednej dostawy minimum pięciuset sztuk odzieży roboczej i minimum trzystu par butów. A zatem w grze tak naprawdę udział mogą wziąć producenci.

Kto wygra konkurs, okaże się 6 kwietnia. Nagrodą dla autora najlepszego projektu będzie zaproszenie do negocjacji o realizację trzyletniego kontraktu na dostawę samych mundurów. Gwarancji, że dostanie to zlecenie jednak nie ma. Jeśli tramwajarze uznają, iż żądana cena jest zbyt wysoka poszukają innego wykonawcy. Zachowają jednak prawa autorskie do zwycięskiego projektu - tak stanowi bowiem regulamin konkursu (w takim przypadku autor otrzyma wyłącznie zwrot kosztów poniesionych w związku z przygotowaniem projektu). Ile Tramwaje Śląskie gotowe są wydać na uniformy dla swych pracowników, tego przedstawiciele spółki jeszcze nie chcą powiedzieć (nieoficjalnie można jednak usłyszeć o kwocie nawet miliona złotych). Przyznają natomiast, że zajezdnie już niebawem zamienią się w... przymierzalnie.

- Pracownicy z dłuższym stażem mają kartoteki odzieżowe, więc ich rozmiary będzie można stamtąd pobrać. Tych młodszych trzeba będzie dopiero pomierzyć - wyjaśnia Teresa Jarczyk.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni