Trwa gaszenie pożaru składowiska w Żorach. WIOŚ przeprowadza...

    Trwa gaszenie pożaru składowiska w Żorach. WIOŚ przeprowadza kontrolę

    ml, AREK

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Gaszenie pożaru, który wybuchł w nocy ze wtorku na środę na składowisku odpadów sztucznych w Żorach nadal trwa. Dopiero po zakończeniu akcji będzie można zbadać miejsce zdarzenia. Tymczasem Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska sprawdza, jak groźne jest zanieczyszczenie i przeprowadza kontrolę interwencyjną.
    Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Katowicach dziś przeprowadzi kontrolę interwencyjną na składowisku odpadów w Żorach.
    1/7

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©WIOŚ Katowice

    Składowisko nadal płonie



    Pożar składowiska opon i innych odpadów sztucznych w Żorach przy ul. Kleszczowskiej trwa. Ogień pojawił się około 1.30 w środę, 28 listopada. Na miejscu w tej chwili znajduje się 25 wozów strażackich i 52 strażaków, którzy zajmują się dogaszaniem pożaru.

    St. kpt. Krzysztof Kuś, dowódca żorskiej jednostki Ratowniczo-Gaśniczej informuje, że do całkowitego ugaszenia pożaru jeszcze daleko. - Akcja potrwa jeszcze prawdopodobnie kolejne kilkanaście godzin - mówi.

    Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska na miejscu



    Katowicki WIOŚ dowiedział się o pożarze w środę rano.

    - O godz. 9.30 podjęto decyzję o natychmiastowym wysłaniu zespołu dyżurnego WIOŚ oraz ambulansu do szybkiej oceny poziomu zanieczyszczenia powietrza. Inspektorzy dyżurni dokonali oględzin terenu objętego pożarem z terenu sąsiadującego oraz sporządzili dokumentację fotograficzną. Dalsze czynności będą podjęte dzisiaj, pod warunkiem, że akcja gaśnicza zostanie zakończona - słyszymy.

    ZOBACZ ZDJĘCIA WYKONANE PRZEZ WIOŚ KATOWICE:
    Zobacz galerię

    Pożar objął teren dwóch zakładów działających na terenie składowiska, głównie otwarte magazyny odpadów z tworzyw sztucznych i gumy. Większą część zabudowań zakładowych i część odpadów udało się uratować przed spaleniem. Ze wstępnych ustaleń wynika, że PSP we własnym zakresie prowadzi badania stanu jakości powietrza, nie zarządzono akcji ewakuacyjnej mieszkańców.

    Równolegle do czynności prowadzonych na miejscu zdarzenia, ambulans WIOŚ Katowice do szybkiej oceny poziomu zanieczyszczenia powietrza prowadzi badania powietrza na terenach w bezpośrednim sąsiedztwie zdarzenia, oraz na terenach na które kierowała się chmura dymu. - Wstępne wyniki badań oraz protokół pomiaru będzie sporządzony w terminie późniejszym - informują urzędnicy.

    Kontrola interwencyjna w jednej ze spółek działających na terenie pożaru trwa od 26 października ubiegłego roku. Na razie udało się przeprowadzić szczegółowe oględziny terenu, trwa zbieranie dokumentacji.

    - Z uwagi na zaistniałe zdarzenie kontrola w jednej ze spółek zostanie rozpoczęta w dniu dzisiejszym, w trybie interwencyjnym - dodają urzędnicy WIOŚ.

    WIOŚ dziennikarze DZ zapytali również, czy w związku z zastrzeżeniami mieszkańców były wcześniej prowadzone kontrole w zakładach gromadzących odpady przy ul. Kleszczowskiej w Żorach i jakie były ich wyniki. WIOŚ do chwili obecnej nie ustosunkował się do tych pytań.

    Nieprawidłowe składowanie odpadów



    Okazuje się, że kontrole urzędników przeprowadzone w 2017 i 2018 roku wykazały nieprawidłowości w zakresie magazynowania odpadów na terenie zakładu.

    - Prezydent Miasta Żory w październiku br. wszczął z urzędu postępowanie w sprawie cofnięcia zezwolenia na prowadzenie zbierania odpadów. Obecnie prowadzone jest postępowanie dowodowe w tej sprawie - słyszymy w Urzędzie Miasta w Żorach.

    Ponadto magistrat zwrócił się do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska o podjęcie działań będących w jego kompetencji, w tym o kontrolę firmy i zastosowanie przepisów o wymierzeniu kary pieniężnej za naruszenia.

    Pożar składowiska w Żorach. Mieszkańcy obawiają się o swoje zdrowie

    Do tej pory nie udało nam się porozmawiać z dyrektorem generalnym żorskiej firmy.

    Strażakom udało już się zlokalizować konkretne miejsce w którym doszło do wybuchu pożaru, dzięki czemu ogień nie rozprzestrzenia się. Mimo takich postępów w akcji, strażacy dalecy są od szacowania jak długo potrwa jeszcze akcja gaśnicza. - Na pewno gasić będziemy jeszcze bardzo długo – tłumaczyli.

    Teraz przed strażakami żmudna praca polegająca na ugaszaniu pryzm tworzyw sztucznych.

    - Obecnie trwa dogaszanie pogorzeliska, które polega na przegrzebywaniu pryzm z tworzyw sztucznych oraz przelewaniu ich wodą. Jest to jedyny pewny sposób, żeby ugasić pożar – mówi kpt. Andrzej Pilny z żorskiej straży pożarnej. W akcji bierze udział kilkadziesiąt jednostek straży pożarnej z regionu.

    Śledztwo będzie mogło rozpocząć się dopiero wówczas, gdy pożar zostanie całkowicie ugaszony.

    - Na razie nie możemy przeprowadzić żadnych czynności ani oględzin na miejscu. Wykonujemy czynności poboczne - przesłuchujemy świadków. Sprawę nadzoruje prokurator w Żorach i decyduje, jakie o osoby powinny być przesłuchane i jak ukierunkować działania - wyjaśnia st.asp. Łukasz Chmielecki z żorskiej komendy policji.

    Pożar składowiska opon w Żorach. Mieszkańcy obawiają się o swoje zdrowie


    W pobliżu składowiska odpadów przy ul. Kleszczowskiej w Żorach znajduje się osiedle domów jednorodzinnych. Od kilkunastu godzin spowija je gęsty, czarny dym z płonących śmieci oraz opon składowanych na terenie pobliskiej firmy. To tam dociera najwięcej dymu, choć doskonale widoczny jest również z innych zakątków miasta.

    Pożar składowiska opon w Żorach. Kłęby dymu nad miastem. Na miejscu 30 zastępów straży pożarnej WIDEO + ZDJĘCIA


    Nie dziwne, że mieszkańcy obawiają się o swoje zdrowie.

    - To bardzo blisko. Widzę z mojego okna - napisała pod naszym postem na Facebooku pani Monika z Żor.

    - Żory - najsłynniejsze miasto w Polsce na kilka dni przed szczytem klimatycznym. Teraz jeszcze Greenpeace przyjedzie się podpalić. A tak serio (...) właściciele takich składowisk jak i innych wysypisk ustawowo winni być zobligowani do zabezpieczenia przed "samozapłonem", a w przypadku takich pogorzelisk odpowiadać karnie za zanieczyszczanie środowiska - dodaje internauta Grzegorz.

    Smród w okolicy, bijący od składowiska, był trudny do zniesienia także i na co dzień. W trakcie pożaru stał się o wiele gorszy i spowił większy teren. Nasi dziennikarze odwiedzili miejsce zdarzenia i rozmawiali z mieszkańcami:

    - Nie da się ukryć, że to zagadkowe zdarzenie - powiedział jeden z nich. - Codziennie widzimy, jak do firmy dociera wiele transportów, a od trzech dni nie było ani jednego...

    Inny mieszkaniec dodał, że w pobliżu rozchodził się zapach denaturatu. Zarówno żorzanie jak i internauci snują przypuszczenia:

    - Jak można być takim sk*rwysynem, żeby nas tu wszystkich potruć dla własnych zysków. Miliony za utylizacje zgarnięte. Koszt utylizacji = 1 zapałki +5 litrów benzyny - napisał internauta Zbyszek.

    Nie brakuje również głosów przypuszczających, że pożar na składowisku mógł wywołać ktoś, kto chciałby zaszkodzić firmie - w końcu sprawiającej kłopoty w okolicy już od jakiegoś czasu.

    Sprawą pożaru zajmuje się policja. Trwają działania. Śledztwo będzie mogło rozpocząć się dopiero wówczas, gdy pogorzelisko zostanie całkowicie ugaszone.

    Przypomnijmy: to nie pierwsze zarzuty kierowane w stronę firm, które są właścicielem składowiska. Na szkodliwość takiego sąsiedztwa w ubiegłym miesiącu skarżyli się okoliczni mieszkańcy w wywiadzie przeprowadzonym przez telewizję Polsat.

    - To jest tak naprawdę fermentujący śmieć komunalny, taki sam jak na śmietniku przy osiedlu - mówił Tomasz Krakowczyk, który mieszka niedaleko składowiska. - Były wizyty, także z urzędu miasta. Każdy zatykał nos i dziwił się, jak tu można wytrzymać, ale nic się nie dzieje. A my musimy tutaj mieszkać.

    Urzędnicy przyznali wówczas, że zdają sobie sprawę ze szkodliwej działalności firmy, co zostało wytknięte jej właścicielom już w ubiegłym roku. Zastanawiano się nad wdrożeniem kroków, które mogłyby doprowadzić do cofnięcia pozwolenia na zbieranie odpadów.

    Sprawie przyglądała się także policja. Zajmowała się dochodzeniem związanym z próbą nielegalnego wywozu w ubiegłym roku do Polski śmieci z Niemiec, które docelowo miały trafić właśnie do żorskiego przedsiębiorstwa.




    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Około 1000 stanowisk do objęcia przez PiS w województwie śląskim


    PiS przejął władzę na Śląsku, gdy Wojciech Kałuża zmienił partyjne barwy



    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Przekopiowane z portalu żorskiego

    Niko (gość)

    Zgłoś naruszenie treści


    ~Tomasz Krakowczyk 2018-11-29 00:08:55
    Szanowny ~Treku, ~Bishu. Pozwólcie, że sprostuję to co piszecie. W całej sprawie narosło wiele mitów i pomówień, a tylko merytoryczna, oparta na faktach...rozwiń całość


    ~Tomasz Krakowczyk 2018-11-29 00:08:55
    Szanowny ~Treku, ~Bishu. Pozwólcie, że sprostuję to co piszecie. W całej sprawie narosło wiele mitów i pomówień, a tylko merytoryczna, oparta na faktach dyskusja stanowi podstawę do polemiki. Taką też dyskusję opartą na faktach i dokumentach od lat prowadzimy z właścicielami zakładów Kapadora i Gum Recycling, które działają na terenie płonącej obecnie działki. Wiele razy również od sąsiadów słyszałem różne sensacyjne informacje o zakładzie, ale jestem daleki od stosowania w takich sprawach niesprawdzonych faktów, ponieważ mogą one więcej sprawie zaszkodzić niż pomóc. Panu ~Trek polecam takie samo podejście.
    Przede wszystkim nikt nie neguje istotnego wkładu zakładów przetwarzających odpady w nasz rozwój cywilizacyjny i konieczności ich istnienia. Każdy z nas odpady generuje, segreguje. Sprawa jest chyba jasna. Recycling być musi i chwała tym, którzy te masy plastiku potrafią przetworzyć na coś pożytecznego. Inną sprawą jest jak ten recycling przebiega. Recycling jest drogi, wręcz nie przynosi zysków, niewielu chce się nim zajmować, sprawę załatwiają dopłaty rządowe, których celem jest to by Ci którzy chcą zajmować się recyclingiem robili to tak, by poza chwalebnym przysparzaniem ulgi środowisku naturalnemu nie przysparzać trosk i chorób sąsiadującym z ich zakładamii mieszkańcom. Prawda jest taka, że w przypadku Gum Recyclingu i Kapadory tego drugiego wymogu nie dochowano, a skupiono się jedynie na dopłatach i przetwarzaniu odpadów z nic mając okolicznych mieszkańców.

    Sprawą zajmuję się od kilku lat, znam właścicieli zakładu KAPADORA, rozmawiałem z nimi i z właścicielem zakładu Gum Recycling nie raz. Jestem sąsiadem zakładu i wielu osób, którym ten zakład zaczął dosłownie zatruwać życie. Jak widzicie z mojego nicka nie ukrywam tożsamości, występowałem w telewizji udzielając wywiadu na temat naszych problemów i wyraźnie przedstawiłem nasze stanowisko, że nam nie zależy by ten zakład zamknąć, że zdajemy sobie sprawę, że tam są miejsca pracy i ktoś prowadzi biznes, ale na tym, by poczyniono odpowiednie inwestycje i zabezpieczenia, które usuną uciążliwość tego zakładu dla otoczenia. Sugerowanie, że ktokolwiek z nas, których wielu występowało w urzędach, mediach z imienia i nazwiska byłby skłonny się narażać na podejrzenia podpalenia jest co najmniej czystym draństwem. Bardzo mnie zastanawia ta pewność wypowiedzi pracownika firmy, nie dopuszcza wręcz żadnego innego scenariusza pomimo, że tam już wybuchały wcześniej pożary. Od razu mówi o podpaleniu przez sąsiadów. Przygotowana strategia obronna? Jeżeli tak to Chybiona...

    Wracając do faktów. Otóż po pierwsze nieprawdą jest, że zakład w tej formie istnieje kilkanaście lat i że wcześniej nie było tu budynków mieszkalnych. Ja byłem pierwszym nowym mieszkańcem, który wybudował dom przy ulicy Baraniok. Był to rok 2006. Wtedy to też Gmina Suszec opublikowała nowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla tego rejonu Rudziczki lokalizując w nim tereny przy ulicy Baraniok, aż do ulicy Kleszczowskiej jako tereny zabudowy jednorodzinnej i mieszkaniowej. W momencie przygotowania do budowy w odległości do 500 m od ówczesnego zakładu przetwarzania elektroodpadów istniały już dwa przedwojenne gospodarstwa rolne z budynkami mieszkalnymi oraz tuż przy zakładzie działka rekreacyjna z budynkiem bytowym, na terenie której właściciele działki niedawno wybudowali nowy dom mieszkalny. Przy ulicy Kleszczowskiej w Żorach i po stronie Rudziczki istniało wtedy już dużo więcej zabudowań. Dodam, że nie tylko mieszkańcy ulicy Baraniok odczuwali negatywny wpływ działalności zakładu. W naszej grupie, nie żadnych komitetach tylko w jednej grupie znajdują się również uskarżający się na smród i śmieci mieszkańcy ulic Kleszczowskiej (nie Kleszczewskiej p. redaktor), Kresowej i sąsiednich, a także mieszkańcy ulic Barwnej, Tęczowej w Rudziczce. Przygotowując się do inwestycji życia jaką jest budowa domu dokładnie przeanalizowałem teren zgodnie z zaleceniami Muratora i między izwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ciekawe dlaczego???

    ptaszek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    "Do tej pory nie udało nam się porozmawiać z dyrektorem generalnym żorskiej firmy. "

    Gdyby to płąnął normalny zakład to chyba właściciel powinien być na miejscu, udzielać informacji, a nie ukrywać...rozwiń całość

    "Do tej pory nie udało nam się porozmawiać z dyrektorem generalnym żorskiej firmy. "

    Gdyby to płąnął normalny zakład to chyba właściciel powinien być na miejscu, udzielać informacji, a nie ukrywać się jak przestępca, co?
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kałużą go

    kuba (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    zalać.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    DZ poleca

    Węgiel w życiorys wpisany ZOBACZ KONIECZNIE

    Węgiel w życiorys wpisany ZOBACZ KONIECZNIE

    Horoskop miesięczny na grudzień 2018 wróżki z Katowic

    Horoskop miesięczny na grudzień 2018 wróżki z Katowic

    Najpopularniejsze imiona dzieci 2018 w woj. śląskim

    Najpopularniejsze imiona dzieci 2018 w woj. śląskim