Trzeba mieć frajdę ze studiowania – mówi prof. Ryszard Koziołek, rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

Monika Krężel
Monika Krężel
Prof. Ryszard Koziołek, rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Prof. Ryszard Koziołek, rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach Fot. mat. prasowe
O studiowaniu w czasach pandemii, atrakcyjnych kierunkach studiów, ofercie UŚ i o tym, dlaczego warto studiować, rozmawiamy z prof. Ryszardem Koziołkiem, rektorem Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

Już drugi raz rekrutacja na polskie uczelnie odbywa się w cieniu pandemii. Czy można powiedzieć, że w tym czasie wzrosło zainteresowanie studiami, że młodzi ludzie chętnie decydują się na kontynuowanie nauki?

Przyglądamy się wstępnym wynikom rekrutacji i na razie nie widzimy żadnych wahnięć w jedną czy w drugą stronę. Poziom zainteresowania poszczególnymi kierunkami jest mniej więcej podobny jak w ubiegłym roku. Ale ciekawi nas bardzo reakcja młodych ludzi na możliwość tradycyjnego studiowana, bo przecież oni spędzili ponad rok na nauce zdalnej, poza szkolnymi murami.

Jak mogą wyglądać zajęcia w nowym roku akademickim?

Jeśli chodzi o formę kształcenia, to zakładamy, że będzie ona stacjonarna. Gdyby się okazało, że grozi nam jakieś niebezpieczeństwo związane z kolejną falą koronawirusa, to pewnie część zajęć trzeba będzie ograniczyć od formy zdalnej. Mam na myśli przede wszystkim wykłady, które gromadzą największą ilość studentów. Przygotowujemy się jednak do powrotu do kształcenia rzeczywistego, ponieważ jest ono najbardziej efektywne. To jest jedna z lekcji, jaką dało nam nauczanie w epidemii. Dzięki technologii udało się uratować ten rok, zarówno w szkołach, jak i w uczelniach, ale kontynuacja tego typu kształcenia przyniosłaby szkodę i studentom, i uczniom.

Dużo się nauczyliśmy przez ten rok, jeśli chodzi o nowe technologie, ale…

Tak, to są jedne z nielicznych plusów pandemii - wzrost kompetencji cyfrowych wśród pracowników i studentów. Jesteśmy o wiele lepiej przygotowani do kształcenia zdalnego, zmieniła się też nasza świadomość, co do używania tych środków i urządzeń, one w pewnej części pozostaną na uczelniach. Jest to świetny sposób na dodatkowe konsultacje ze studentami, odbywanie spotkań administracyjnych, a także część kontaktów międzynarodowych będzie w ten sposób łatwiejsza. Natomiast istota kształcenia - a to się potwierdziło przez ostatni rok - polega na byciu ze sobą w przestrzeniach uniwersyteckich. Kształcenie na wielu kierunkach wymaga odpowiednich urządzeń, aparatury, laboratoriów, bez których nie da się kształcić dobrze na odległość. Ale wszędzie potrzebna jest interakcja, wspólne rozwiązywanie problemów, dyskusja, reagowanie na pomysły – to działa najlepiej, gdy jesteśmy razem obok siebie, w towarzystwie nauczyciela. Przy nauce na odległość jest o to bardzo trudno.

Brakowało chyba też relacji mistrz – uczeń. Nie tylko studentom, ale i licealistom.

Oczywiście, że brakowało. To jest truizm, ale wielomiesięczna izolacja przypomniała nam, że uczenie się wychodzi nam najlepiej, kiedy jest ktoś, kto wie i potrafi więcej, pokazuje nam jak myśli i działa, dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom; pokazuje nam swoją wiedzę, ale także, jak ją zdobywać i jak jej używać. A my – jako uczniowie lub studenci – następnie robimy to razem z nauczycielem, korygujemy swoje błędy, stawiamy nowe pytania. Tego jesteśmy pozbawieni pozostając przed ekranami komputerów.

Czego się obawiali w tym okresie wykładowcy?

Na początku była obawa, czy te wszystkie cyfrowe narzędzia nie zawiodą podczas wykładów i czy my się dostatecznie szybko nauczymy z nich korzystać. Potem okazało się, że generalnie to zadziałało. Po kilku miesiącach zaczęliśmy zauważać rozmaite zjawiska, które pokazały nam, że jest to zupełnie inna rzeczywistość uczenia i pracy niż ta, do której byliśmy przyzwyczajeni. Choćby banalna kwestia włączania i niewłączania kamer przez studentów. Okazało się, że obcowanie ze sobą poprzez ekrany staje się po kilku godzinach uciążliwe. Studenci porównywali to do spoglądania przez wiele godzin na swoje odbicie w lustrze. Jeszcze nie wiemy całkiem dobrze, jakie są wszystkie negatywne skutki wielu miesięcy zdalnego kształcenia, ale większość moich koleżanek i kolegów jest przekonana, że jeżeli to będzie możliwe, to powinniśmy wrócić do nauczania stacjonarnego.

Nie da się ukryć, że od lat problemem nie tylko szkół wyższych jest niż demograficzny. Uczelnie prześcigają się w konkurowaniu o kandydata, muszą mieć jeszcze ciekawszą ofertę.

Uczelnie zawsze powinny się ścigać w dobrym rozumieniu o kandydatów, bo to dobrze robi jakości kształcenia. Ale na szczęście ścigają się od paru lat inaczej niż robiły to wcześniej. Kilka lat temu funkcjonował sposób finansowania uczelni, który premiował każdego studenta, którzy przyszedł się uczyć, po prostu za studentem szły pieniądze. Od jakiegoś czasu obowiązuje tzw. współczynnik dostępności, który koryguje niepowstrzymane przyjmowanie każdego, bez względu na jego wyniki i zaangażowanie. Współczynnik wskazuje optymalną liczbę studentów przypadającą na jednego pracownika (jest to średnio 13 osób w ramach całej uczelni). Jeśli uczelnia zachowuje taką zdrową proporcję, nie jest karana obniżeniem dotacji na kształcenie. Uczelnie mogą więc podnosić wymagania stawiane studentom, nie obawiając się, że spowodują one utratę części dotacji.

Czego dzisiaj potrzebujemy najbardziej, jeśli chodzi o postawę kandydatów? Nie są to tylko wyniki z matury, ale zaangażowanie w swoją edukację. Tego, żeby student chciał studiować, żeby wiedział, po co przychodzi na uniwersytet. Moim zdaniem to się już zmienia. Przyglądam się nowym studentom, słucham ich, słucham pracodawców i widzę, że już nie sam dokument potwierdzający wykształcenie jest ważny, ale to, czego się nauczyli, co potrafią. I to staje się dla nich wartością.

Jak zachęcić młodzież do studiowania? Może tłumacząc, że warto mieć wyższe wykształcenie, nawet jeśli nie będziemy pracować w zawodzie, bo ono otwiera nam okno na świat, powoduje, że lepiej rozumiemy zachodzące zmiany?

Wiedza powinna im lepiej odnaleźć się w świecie, co do tego nie mam wątpliwości. Uniwersytet ma dla kandydata niesamowitą ofertę. Z jednej strony proponujemy mu wiedzę kierunkową, specjalistyczną, zawodową, która pozwoli odnaleźć się na rynku pracy, uzyskać dyplom. Ale z drugiej student funkcjonuje w uczelni w unikalnym środowisku. Chcemy dać mu możliwość uzupełnienia kształcenia kierunkowego o zagadnienia, które wykraczają poza jego kierunek, ale które otworzą jego umysł na świat, pozwolą zrozumieć rzeczywistość, która jest coraz bardziej skomplikowana. To jest unikalna wartość uniwersytetu i my chcemy ją eksponować w naszej ofercie edukacyjnej.

Uniwersytet Śląski, największa uczelnia w regionie, od lat stawia na nowości. Wśród nich są np. studia w języku angielskim, coraz więcej kierunków UŚ ma ofertę studiów po angielsku. Z czego to wynika?

Zainteresowanie kształceniem w języku angielskim jest inspirowane wieloma czynnikami. Po pierwsze jesteśmy członkiem wspólnoty europejskiej i europejskiego systemu kształcenia, które pozwala studiować we wszystkich krajach europejskich na podobnych warunkach, jak w kraju. Żeby móc to robić, systemy kształcenia trzeba upodobnić, aby kończąc np. licencjat w UŚ można było przejść na podobne studia w Niemczech, Czechach czy we Francji. Takie studia rozwijają biegłość językową, specjalistyczną, potrzebną do uprawiania konkretnego zawodu w języku angielskim. Z drugiej strony impulsem do uruchamiania tych studiów jest zainteresowanie naszymi uczelniami przez studentów z innych krajów dzięki programowi Erasmus.

Które kierunki cieszą się największym zainteresowaniem?

Od lat następują jedynie drobne przesunięcia, co do ich miejsc na podium. Królują elitarne kierunki, jak te w szkole filmowej, czyli reżyseria, realizacja obrazu. Przyciąga kandydatów prawo, psychologia, języki obce, programy tłumaczeniowe. Co ciekawe, nawet niektóre nowe kierunki są coraz bardziej oblegane. Do nich należy np. sztuka pisania i marketing wydawniczy. Okazuje się, że sporo młodych ludzi, którzy widzą się w przestrzeni twórczej, artystycznej, chce ten kierunek studiować. Mamy też unikalne Kolegium Indywidualnych Studiów Międzyobszarowych, gdzie można korzystać z programów wszystkich kierunków dostępnych na UŚ i tworzyć własny indywidualny program studiów.

Nie przeocz

UŚ rozpoczął wielką reformę studiów licencjackich opartą na wzorcach najlepszych uczelni na świecie. Na czym ona polega?

Projekt polega na poszerzeniu kształcenia kierunkowego w taki sposób, żeby student studiując dany kierunek mógł jednocześnie wzbogacić swoje wykształcenie o przedmioty, które należą do innych dyscyplin, a które są związane z jego kierunkiem studiów. Jeśli np. mamy studenta teologii, to jego komponentem wykształcenia mogą być zajęcia z biologii czy genetyki. Zadajemy sobie pytanie, jak sprawić, żeby dzięki bogactwu oferty kształcenia w uniwersytecie być lepszym fizykiem, prawnikiem, pedagogiem. To uzupełnienie kształcenia kierunkowego powinno wzmocnić kompetencje zawodowe absolwenta. Mówimy więc o dwóch filarach. Pierwszy to nowa przemyślana oferta kształcenia kierunkowego, a drugi propozycje przedmiotów, które mogą się później studentowi przydać, jak lektorat rzadkiego języka, przedmiot dający unikalną wiedzę.
Mam nadzieję, że ta reforma studiów licencjackich zostanie wprowadzona od 2023 roku.

Dlaczego warto wybrać UŚ?

To uczelnia największa i najbardziej różnorodna w regionie, gdyż mamy największy wybór kierunków i specjalności spośród wszystkich śląskich uczelni. Mamy nie tylko znakomitą humanistykę, ale także świetne nauki ścisłe i przyrodnicze oraz kierunki artystyczne. Jesteśmy liderem jednego z najlepszych wydarzeń popularnonaukowych w Europie – Śląskiego Festiwalu Nauki KATOWICE, który tym razem wyjątkowo odbędzie się październiku na bulwarach katowickiej Rawy oraz online.

Poza tym chcemy być obecni w życiu regionu, być uniwersytetem, który poprzez różne wydarzenia, edukację, daje znać mieszkańcom, że nauka ma znaczenie dla jakości ich życia. Śląsk bardzo się zmienia i my chcielibyśmy, razem z innymi uczelniami, aby nauka i edukacja były nowym przemysłem Śląska. Do tej pory dominowało myślenie, że nauka ma znaczenie wtedy, gdy służy gospodarce, przemysłowi. To prawda, ale trzeba też pamiętać o tym, że nauka i edukacja to jest przemysł. My tworzymy wiedzę, absolwentów i to jest dobro, nowa wartość, nowy kapitał Śląska, który powoli – mam przekonanie – będzie zastępował tradycyjną gospodarkę związaną z przemysłem ciężkim. To wymaga także mądrości decydentów, którzy powinni mieć naukę za jeden ze swoich priorytetów zarządczych. Bez wsparcia nauki i edukacji nie zmienimy regionu.

Powiedzmy jeszcze kandydatom, że studia to najciekawiej przeżyte lata.

Oczywiście, warto przypomnieć, co jest istotą studiowania. Jak szliśmy na studia, to chcieliśmy zażyć wolności, wyrwać się z domu, przebywać w atrakcyjnym środowisku, najczęściej wielkomiejskim, a nasza uczelnia to oferuje.
Studia to życie, unikalna forma, która już nigdy się nie powtórzy. Studiujmy, żeby żyć w fascynujący sposób przez kilka lat. Trzeba mieć frajdę ze studiowania.

Wypada więc tylko zaprosić kandydatów do studiowania w UŚ. Nic nie stracą, a mogą wiele zyskać.

Zapraszam gorąco. Przygotowujemy dla was te puste, stojące od ponad roku przestrzenie, remontujemy je i odnawiamy. One nie mają sensu bez studentów i pracowników. Nie mogę się doczekać, aż wypełnimy je obecnością młodych ludzi, gwarem, rozmowami, życiem. Inwestycja w wiedzę i edukację jest jedną z najbardziej jasnych i bezpiecznych inwestycji, którą człowiek może zrobić. Ona się zawsze zwróci.

Musisz to wiedzieć

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie