Twaróg o spisie powszechnym: Mam nadzieję, że Śląsk pokaże swoją żywotność

Marek Twaróg
Marek Twaróg
Ślązacy mogą w spisie powszechnym zaakcentować swoją tożsamość fot. Arek Gola
Spis będzie punktem odniesienia także dla nas, na Śląsku, nie dajmy się więc tym wszystkim szantażom moralnym ubranym w kpiny, żarciki na Fejsbuku, teatralne zdziwienia albo wręcz groźby - pisze Marek Twaróg, redaktor naczelny DZ. - Spiszmy się zgodnie z rzeczywistością, bez wygrażania komuś i bez słuchania podszeptów. No i miejmy świadomość, że władzy i propagandzie ręka nie zadrży – z pewnością zinterpretują wyniki, jak im wygodnie.

Cokolwiek powiedzieć o Narodowym Spisie Powszechnym - rytuale, w którym co kilka lat mamy obowiązek uczestniczyć – jedno jest pewne: warto, by był on rzetelny. Jest bowiem punktem odniesienia w dyskusjach nie tylko socjologów czy demografów lub ekonomistów, ale i polityków, stanowiących prawo.

Jest też punktem odniesienia dla nas wszystkich – członków takiej czy innej narodowości, mniejszości, Kościoła, grupy społecznej, także zawodowej. Socjologowie od lat doceniają spisy, choć też spierają się, czy sposób ich przeprowadzania nie wpływa na deklaracje, co jest danymi, a co interpretacją i czy polityka nie zakłóca wyników.

Skoro jednak spis jest punktem odniesienia także dla nas, na Śląsku, nie dajmy się tym wszystkim szantażom moralnym ubranym w kpiny, żarciki na Fejsbuku, teatralne zdziwienia. Albo wręcz groźby. Za każdym razem, gdy padają deklaracje „jestem Ślązakiem” albo „jestem Polakiem i Ślązakiem” – dla nas niewinne, związane z przekonaniem, jakie wynieśliśmy z domu – ktoś uznaje za stosowne dopytać, podnieść brew, zwrócić uwagę, zaakcentować, że ale jednak…, …ale ustawa o mniejszościach…, …ale tu jest Polska.

Strach już mówić o Ślązakach i języku śląskim, kwestii czeskiego Śląska nikt nie rozumie, a o Niemcach na Śląsku w ogóle lepiej nie wspominać, by nie doświadczyć najazdu internetowych patriotów. Ten doktrynalny dziś przymus niedostrzegania różnorodności Polski, powiązany z haniebnymi wypowiedziami polityków i działaniami (czy raczej zaniechaniami) dotyczącymi Śląska i śląskości, powoduje, że coraz rzadziej podnosimy temat własnej tożsamości. Lub gorzej - coraz częściej wiążemy go z bieżącą polityką. Wykłócamy się o śląskość, podejmujemy polemiki z mądrościami prawicowych aktywistów, traktujemy jako równoważne opinie warszawskich mediów władzy, krótko mówiąc: dajemy się wpuszczać w maliny.

Spis powszechny ma odpowiedzieć - między innymi - na pytanie: ile osób uznaje, że śląskość to dla nich wartość istotna na poziomie narodowości. (Od)powiedzmy, jak jest. Według GUS-u, „narodowość jest deklaratywną (opartą na subiektywnym odczuciu) cechą indywidualną każdego człowieka, wyrażającą jego związek emocjonalny (uczuciowy), kulturowy lub genealogiczny (ze względu na pochodzenie rodziców) z określonym narodem”.

„Subiektywne odczucie”, „cecha indywidualna”, „związek emocjonalny” – to istota rzeczy. Nie wybierajmy w spisie narodowości czy języka w kontrze do czegoś, lub kogoś, na przekór, dla draki. W emocjonalnym rozedrganiu, w poczuciu, że komuś pokażemy, wygrozimy przed nosem. Prawdziwie śląska – jak ja ją rozumiem - metoda jest inna: na spokojnie, po refleksji, bez podszeptów. Także widząc niuanse – w końcu można wybrać więcej niż jedną narodowość.

Rzecz jasna, wszystko jest polityką. Polityką może być moje przekonanie, że śląski to język, polityką może być wpisanie narodowości śląskiej, do polityki wykorzystywane będą wyniki spisu. Władzy i propagandzie ręka nie zadrży – z pewnością zinterpretują wyniki, jak im wygodnie. Rozumiem więc także polityczne inicjatywy wokół spisu, choć lepiej widzieć je jako inicjatywy społeczne. Tak czy owak: wszyscy chyba wolelibyśmy zaakcentować jakoś śląskość nie dlatego, że Kaczyński powiedział o „zakamuflowanej opcji niemieckiej” (czym w 2011 roku sprowokował wielu do nieco politycznych śląskich manifestów), ale dlatego, że naprawdę czujemy, że Śląsk jest dla nas ważny.

Mam więc nadzieję, że Śląsk - mój dom - i śląskość ze swoimi najlepszymi cechami pokażą w spisie żywotność. Na spokojnie, bez polityki. Tym większa będzie satysfakcja, tym większy sens socjologiczny takiego spisu, tym większa wartość dla Polski w ogóle i dla Śląska w szczególe.

Marek Twaróg, redaktor naczelny "Dziennika Zachodniego"

Bądź na bieżąco i obserwuj

Nauczanie hybrydowe zamiast powrotu do szkół

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie