Twaróg: Zabierzmy stolicy urzędy centralne, czyli kilka słów o pomyśle rządu PiS. Zapraszam do dyskusji

Marek TwarógZaktualizowano 
Katowice - serce aglomeracji - mogą liczyć na jakiś urząd centralny? Mają na razie tylko Wyższy Urząd Górniczy
Idea stojąca za „planem deglomeracji”, jaki już w połowie stycznia ma przedstawić rząd, jest słuszna. Wielokrotnie na tych łamach wspieraliśmy mniejsze miasta, które upominały się o to, by decentralizować strukturę administracyjną państwa, by wyprowadzać instytucje państwa z Warszawy, by nie kumulować siedzib wszystkich urzędów centralnych w stolicy. Być może więc pierwszy raz zgodzę się z wicepremierem Jarosławem Gowinem, na którego plan niecierpliwie czekam. I gdy tak czekam - nabieram wątpliwości.

Pomysł jest prosty jak drut: nie wszystkie instytucje centralne muszą być w Warszawie, ich siedziby lub ważne części mogą być w mniejszych niż stolica miastach. Mniejszych, ale wcale nie nieważnych. Agencja zarządzająca funduszami dla rolnictwa może być w Częstochowie, Białymstoku lub małej Ostrołęce.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych może działać w Gorzowie lub Radomiu, Narodowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - w Bydgoszczy, Trybunał Konstytucyjny - w Piotrkowie Trybunalskim, a Instytut Pamięci Narodowej - w Lublinie lub Łodzi. Nie ma żadnego powodu, by Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej istniało w Warszawie, a nie w Gdańsku czy Szczecinie, podobnie jak Ministerstwo Środowiska, które bliżej prawdziwych problemów byłoby na Śląsku czy w Krakowie, a nie w stolicy.

Niektóre kraje zjednoczonej Europy ideę deglomeracji biorą sobie do serca i ją rozumieją, choć - powiedzmy szczerze - nie wszędzie proces ten idzie jak po maśle. W Niemczech kiedyś poszło gładko. Najjaskrawszym przykładem jest wielokrotnie przywoływany Federalny Trybunał Konstytucyjny z siedzibą w Karlsruhe, mieście dość nieważnym na tle innych niemieckich aglomeracji, zaledwie 300-tysięcznym (choć dla nas bardzo ciekawym z powodu wieloletniej migracji ludzi ze Śląska). Ale przecież Federalna Policja Kryminalna Niemiec ma główną siedzibę w Wiesbaden, a jej administracja działa też w Berlinie, Bonn i Meckenheim.

W Wiesbaden pracuje również Federalny Urząd Statystyczny, natomiast Federalny Sąd Pracy ma główną siedzibę w Erfurcie. Niemieckich przykładów decentralizacji administracji jest więcej, ale może warto spojrzeć też na sąsiadów z południa. Czeski Trybunał Konstytucyjny nie pracuje w Pradze, ale w drugim najważniejszym czeskim mieście - w Brnie. Na Słowacji Sądu Konstytucyjnego też próżno szukać w Bratysławie - siedzibę ma w Koszycach, mieście 200-tysięcznym. Owszem, w Niemczech raz na jakiś czas podważa się takie rozczłonkowanie administracji, przypuszcza się bowiem, że skoncentrowanie urzędów w stolicy mogłoby ograniczyć biurokrację. W powszechnej opinii przeważają jednak zalety takiego rozwiązania. Jakie?

Czy jest o co kruszyć kopie?

Po co w ogóle deglomeracja? Czy naprawdę jest o co walczyć? Wyprowadzanie urzędów z Warszawy może mniejsze miasta wzmocnić wizerunkowo. Ten argument jest niewątpliwie ważny wszędzie tam, gdzie czkawką odbija się (słuszna skądinąd) reforma administracyjna z 1999 roku. Mniejsze ośrodki są dziś symbolem zastoju. Pisze się o nich zarówno reportaże, jak i rozprawy naukowe, a wspólnym mianownikiem tych prac jest załamywanie rąk nad marazmem.

Każde miasto ma inną sytuację, bez wątpienia jednak Ostrołęka, Ciechanów, Koszalin, Jelenia Góra, Przemyśl (byłe wojewódzkie) czy też Grudziądz lub Starachowice, chcąc nie chcąc, stały się symbolem pułapki, w jaką wpadły tak zwane średnie miasta. Średnie miasta, które dotyka depopulacja, rozkład elit, starzenie się społeczeństwa. To z dawnych miast wojewódzkich najczęściej słychać apele o refleksje nad podziałem administracyjnym kraju.

Niektórzy w Częstochowie lub Koszalinie wciąż żyją mrzonkami o województwie - i niezmiennie przez kolejną władzę odsyłani są z kwitkiem. Bo gdy było województwo, były urzędy, były elity, były interesy i był prestiż, a teraz wszystko zabrały Katowice lub Szczecin - takie padają argumenty. Starachowice, Jędrzejów, Prudnik czy Sanok wysuwają z kolei argumenty biznesowe. Firmy upadły wraz z popeerelowską transformacją lub restrukturyzacją przełomu lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Kto dziś chce tam inwestować, skoro lepszą infrastrukturę mają Lublin, Kielce czy Opole?

Lokowanie urzędów poza Warszawą i przenoszenie ich do mniejszych ośrodków nie załatwi problemów biznesowych, choć zapewne sprowadziłoby do tych miast, w ślad za siedzibą urzędu, trochę powiązanych instytucji lub firm. Ale wizerunek - tak. Bez wątpienia deglomeracja pomogłaby kilku miastom wzmocnić markę. Pomogłaby wzmocnić miejskie elity (eksperci, instytuty, kancelarie), pomogłaby odbudować dumę z miasta. A za wizerunkiem może pójść tak zwany impuls demograficzny. Niezbędny dzisiaj dla wyludniających się miast. Jeśli impuls demograficzny zadziała, urośnie rynek pracy. Owszem, świat nie jest taki prosty, ale pewne mechanizmy są do przewidzenia.

Ważne argumenty płyną też z drugiej strony tego procesu - ze stolicy, z samej scentralizowanej dzisiaj administracji. Pierwszy: ceny nieruchomości są w Warszawie wysokie - wiadomo. Na prowincji byłyby wielokrotnie niższe. Drugi: w stolicy brakuje ekspertów, chcących pracować dla administracji publicznej za pensje, które im ona oferuje. Wiadomo - korporacje dają specjalistom dwa razy tyle. Na prowincji wyszukać dobrego urzędnika byłoby łatwiej, a i płacić można by mu mniej. A nawet trzeci: bo ceny delegacji do stolicy (dojazdy, hotele) dla pracowników z kraju to duże koszty - też wiadomo. A przecież szkolenia, spotkania, zebrania trzeba organizować. Na prowincji byłoby taniej, a może i wygodniej.

Wątpliwości trzy

Na pierwszy rzut oka wszystko gra. Nic tylko ową deglomerację realizować. Lecz są wątpliwości. Pierwsza wątpliwość. To właśnie obawy o wzrost biurokracji - wyżej wspomniałem, że w Niemczech co jakiś czas słychać taką dyskusję. Czy rzeczywiście da się jeden do jednego przenieść przykładowy Trybunał Konstytucyjny z Warszawy do - niech będzie - Piotrkowa? Czy obecne 140 etatów w TK po prostu przeniesie się w Łódzkie, czy też piotrkowska siedziba będzie miała i tak filię w Warszawie, a zatrudnienie będzie musiało wzrosnąć? Dziś brzmi to jak science fiction (a może bardziej political fiction), ale to w pigułce problem, przed którym stanęłaby zdeglomerowana przez Gowina administracja.

Druga wątpliwość. Planu wicepremiera dziś jeszcze nie znamy w szczegółach, ale jest właściwie jasne, że chodzi o miasta średnie, a nie inne pozawarszawskie aglomeracje: śląską, trójmiejską czy też wrocławską lub krakowską. Tymczasem to metropolie są dziś siłą napędową gospodarek, zarówno biznesu, jak i nauki, o kulturze nie wspominając. Jeśli PiS w ogóle pominie aglomeracje, zrobi błąd.

Trzecia wątpliwość. Rozdania polityczne. Gdybym sprowadził to do anegdoty, mógłbym wytypować miasta, gdzie rząd będzie chciał ulokować urzędy centralne: będzie to pewnie Zamość, Chełm albo Otwock. Bodajże tam po ostatnich wyborach samorządowych rządzą kandydaci PiS-u. No i - uwaga - Katowice, żeby też coś dostało się metropoliom (choć i teraz coś mają - Wyższy Urząd Górniczy). Marcin Krupa nie był co prawda kandydatem PiS-u, jak pamiętamy, ale startował z jego poparciem. Takie „nagrody” dla samorządowców bliskich partii - zamiast rozsądnych analiz poprzedzających wybór nowego miejsca dla urzędu centralnego - to prosta droga do dewastacji całego planu.

Mielizna najgłębsza

I tak dochodzimy do wątpliwości najpoważniejszej. Oto PiS przegrał w miastach wybory samorządowe, jak wiemy. Nie najgorzej poszło w sejmikach wojewódzkich, ale słabo w miastach. Przed nami kolejne wybory - parlamentarne. Partia Kaczyńskiego musi wzmocnić się w miastach. Mieszkańcy zapomnianego Ciechanowa czy Ostrowca, a może niedocenianych Piotrkowa, Jeleniej Góry lub Bielska-Białej, mogą po takich zapowiedziach spojrzeć na PiS życzliwiej. Plan Gowina może być jedynie marketingowym wybiegiem. Mydleniem oczu. Podobnie jak mydleniem oczu były przedwyborcze obiecanki PiS-u dotyczące utworzenia województwa częstochowskiego czy środkowopomorskiego.

To oczywiście nie jest patent PiS-u. PO też w wyborach obiecywało metropolię dla Śląska i Zagłębia (być może pamiętają Państwo naszą akcję), a zeszło pięć lat i... w końcu zrobił to PiS. Dekoncentrację administracji publicznej mają też w programie Kukiz’15, Bezpartyjni Samorządowcy oraz Robert Biedroń. A jak to wygląda w praktyce? Wygląda tak, jak w przypadku Polskiej Agencji Kosmicznej, która - utworzona w Gdańsku w 2014 roku - przenosi się właśnie decyzją rządu PiS-u do Warszawy. Tyle tej deglomeracji.

Ważny temat kampanii

Gdyby jednak przyjąć, że za planem deglomeracyjnym Gowina stoi coś więcej niż przedwyborczy PR - świetnie. O głębokości zmian, zagrożeniach dla tego procesu, a przede wszystkim o szansach, trzeba rozmawiać. Interior we własnym, dobrze pojętym interesie, powinien pilnować realizacji programu i surowo rozliczać rząd.

Jarosław Gowin ma zaprezentować plan już 13 stycznia na kongresie partii Porozumienie w Krakowie. Być może będzie to jeden z ważniejszych tematów kampanii przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Zapraszam Państwa do dyskusji. Za tydzień Marcin Zasada zastanowi się nad genem decentralizacji na naszym poletku - w śląsko-zagłębiowskiej aglomeracji. Chyba genem wadliwym, niestety.

Czytaj też: Wmocnienie wizerunku Katowic. Krupa o deglomeracji

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Materiał oryginalny: Twaróg: Zabierzmy stolicy urzędy centralne, czyli kilka słów o pomyśle rządu PiS. Zapraszam do dyskusji - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 38

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
F
Francek z Kościuszki

Jak sie mo chync na szolka bonkawy i koncek torty ku tymu, abo na lody, to idzie to zrobic na dwa sposoby.
Abo isc do kafyju - i byszteluje u kelnerki to co sie chce. Jak to je jaki znany kafyj (jak kejsik Krysztalowo w Katowicach), to cza za to pora zuotkow zapuacic - ale niykedy musisz czekac, asz bydzie wolne miejsce - a jak mosz pecha, do ta torta kero byc chciou, akurat "wyszla". Idzie sie przi tym pooglondac ludzi, kerzy siedzom wele ciebie, no i niykedy trefic znajomych.
Inkszo metoda, to isc do takigo sklepu, kaj sprzedowajom dobro torta i ciasta abo lody -nojlepi wlasny roboty - jak chocby kejsik na Jagellonsko, do jusz downo zawartego Karolaka - i kupic pora konckow dorty, trocha rozmajitych sortow lodow (te do termoski, coby sie niy stopiouy) - zaplacic za to niy tyla co we Krysztauowy - i w doma siednonc sie na szeslongu przed telewizowym i poleku smakowac te dobroci. popijajonc ku tymu onkawa swjyzo zrobiono - a jak fto mo chync, to ze szlagzanom, abo kondynsmilchym.
No i tak to je ze tom cyntralnom "wladzom" we Warwsiafce, kero ci godo kaj mosz siedziec, i co za torta bysztelowac.
Abo decyntralizacjom, kej mosz te roskazy "wladzy" u siebie za rogiym.
Ale co je lepsze? Coby cie czimali za pysk glosym prezesa ze Warwsiawy, eli jego pachouka ze Sosnofca?

zgłoś
G
Grizelda Konopkowo

Cojsik mi to niy bardzo pasuje ta Twoja teoria - Wacek (tam cyntralne urzyndy, kaj cyntrale firm - abo na odwrot).
Widzisz - jo robia we fyrmie (rodzinny), kero mo kole 1500 pracownikow we filiach po coukiym swiecie. I choc "zarzond" - to je cztyrech aktywnych czuonkow familie - miesci sie w srednio wielkiym miescie (daleko od stolicy).
W kozdy filii placymy podatki tak, jak som przepisy danego kraju.
I zodyn niy mo problymu z tym, co i w tych krajach som daleko od stolic. Bo take cojs jak suchanie sie Warszawy niy je tam znane.
I wszyjstko gro!

zgłoś
D
Demokrata pańszczyźniany

Zcentralizowanie rzadzenia zakorzenione w Polsce na wzór carski - potem moskie(w)sko-komunistyczny - tak spodobał sie Warwsiafce, ze broni go ze sił całych.
A ze mozna inaczej pokazało lat dziesiatki Ministerstwo Górnictwa (potem z dolepkiem ...i Energetyki), majace swa siedzibe w Katowicach. Bo tu wiedziano lepiej niz w Warwsiawie jak ...kopac wungiel.. I choc we stolycy tez pierdzili w fotele dyletanci w ..Delegaturze Ministerstwa Górnictwa - głowy siedziały na Powstanców w Katowicach. I chyba było to w sumie dobre nietylko dla górnictwa.
No wiec czemu teraz ma to nie funkcjonowac? Nawet gdyby - jak to zwykle bywa - na czele zdecentralizowanej administracji panstwowej siedziec beda ludzie z Sosnowca. I do tego PiSaki, a nie zakamuflowancy.

zgłoś
G
Gość

Ja bardzo przepraszam - nie jestem spod Kielc tylko spod Warszawy!
A na grubie nie ryłem, tylko waliłem po ryjach nieprawitjelnych (sciezki zdrowia)!

zgłoś
k
karlus

Pierwszym kombatantem w rodzinie pierdoły cielmickiego był jego dziadziuś Wehrmachtowiec, keremu łep ze szlojdra odstrzelił pod Leningradem komsomolec stalinowski!
Sandmenel co najwyżej rentę kombatancką dostał za słepanie bryny na zebraniach ORMO...

zgłoś
k
karlus

Z tego co nam wiadomo, sprawy dotyczące wybijania szyb w samochodach w Paprocanach podejmuje - mieszkający w Altersheimie 74-letni ciuuul z cielmicczyzny!
I co ty na to trollu cielmicki?
Jesteś wirtualnym bytem mamlasie - do czasu jak ci internet odłączą :)

zgłoś
G
Gość
Polocentryzm!!!

walek (gość) 20.12.18, 10:16:59

Zgłoś
Już oceniłeś tę opinię.
/ +6

Psełdo Polska kraj śmieszny! tutaj nawet brat brata oplówa - małostkowy kraj i śmieszni ludzie - najlepiej obrazuje to Pan Prezydent i jego śmieszne miny - znowu sie powtarzam - taki kraj tacy ludzie. Z Panem Bogiem ludkowie
zgłoś
N
Na złoto i modro ⚒

Łatwiej odbudować zburzone miasto, niż zburzone zaufanie, i naszo gesichta dom to tam, gdzie choćby pod gołym niebem, ludzie są razem ,i łat­wiej go zburzyć niż zbudować.

Chyciył wyndkorz złoto rybka,a ta do niego pado tak spełnia twoje życzynie . A uon pado tak mom problym ze szczurami a uona dała mu takiego małego szczurka i kozała mu go puścić we pywnicy. Zrobiył tak,a za chwila wszystkie szczury wyniosły się za Brynica. Leci wartko nad staw i woło złoto rybka. Co chcesz pyto. Te ni mosz jeszcze takiego małego gorola

Od gorolianow oddzielo nos niewielko rzeczka – Brynica

zgłoś
G
Gość

A PO TEM RODZINA JEGO ZROBIŁA PO TOP PRZYJECHALI NA POLACKIE IMIENINY U RODINU ZACIEŚNIĆ RODZINNe WIENZI NA JEGO UCIENTEj SZYJI.

zgłoś
z
zuzia4

Dawno ktos madry,przeniosl stolice do Warszawy,od tego czasu Polske spotykaly same kleski,nic dobrego do dzis z tej decyzji nie wyszlo.Swiety czas by stolice przeniesc do Gniezna,Poznania czy Plocka,gdyz wiekszosc Warszawiakow to potomkowie azjatow,hazarow,niemcow itd.oni zasmiecaja te urzedy centralne swoja logika,odmienna od polskiej racji stanu.Jet to konieczne przy budowie nowej Polski w trzecim tysiacleciu.

zgłoś
O
O/S

...ciekawe czemu w Niemczech naprzyklad centrale firm nie sa umiejscowione tam gdzie urzedy centralne ? Niekiedy swiatowe koncerny maja siedziby w malych miejscowosciach...np. HELLA w Lipstadt, ThyssenKrupp w Essen, i wiele, wiele innych. Jak myslicie, dlaczego tak jest ?

zgłoś
G
Grüße aus Oberschlesien

juzaś blukosz fleki ze poltoński eki. Obkakany pampers już zmieniony,hawerfloki na śniodanie żeś zeżar a laclik cołki ufifrany.Niy bier sie za piwsko stary bryniolu bo staro zaś bydzie prała po tym napranym kalfasie hehe

zgłoś
H
Habrankova

a tak poza tym,
to "kombatantowanie" i obwieszanie sie orderami jak choinka,
to wasza polska "specjalność"

zgłoś
W
Wacek

Rzecz jest prosta. Tam gdzie urzędy centralne tam centrale firm. A gdzie centrale firm tam najlepszy biznes...i najwyższy podatek CIT odprowadzany do miasta. Tak rośnie sobie Warszawa a reszta może tylko popatrzeć. Czy to sprawiedliwe?

zgłoś
S
Sandman

Jak długo jeszcze pracowici Tyszanie będą płacić podatki na tych leniuszków urzędusków w Katoffickich urżedach?
Waszego rządu Ślonzojcze nie ma nigdzie. Jesteście wirtualnym bytem mamlasy.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3