Tychy zaczęły się od socrealistycznego stylu [HISTORIA DZ]

Jolanta Pierończyk
Budowa osiedla A w latach 50. ubiegłego wieku. Architektura "narodowa w formie, socjalistyczna w treści" sprawia, że dzisiaj przyjeżdżają tu urbaniści i historycy sztuki oglądać czystą formę  socrealizmu
Budowa osiedla A w latach 50. ubiegłego wieku. Architektura "narodowa w formie, socjalistyczna w treści" sprawia, że dzisiaj przyjeżdżają tu urbaniści i historycy sztuki oglądać czystą formę socrealizmu archiwum "Dziennika Zachodniego"
Udostępnij:
Socjalistyczną treść wniosły figury świętych socjalistycznego państwa: górnik, hutnik, przodownica pracy oraz sgraffito przedstawiające lud pracujący

Kiedy budowały się nowe Tychy, "architektura miała być narodowa w formie, socjalistyczna w treści". - Nikt nie wiedział, jak ta socjalistyczna treść ma wyglądać - wspomina Andrzej Czyżewski, jeden z najstarszych architektów w Tychach.

Ale skoro narodowa w formie, to sięgano do rozwiązań historycznych. Stąd na pierwszym osiedlu Nowych Tychów, zwanym osiedlem A, pojawiły się podcienia, czyli arkady. Stąd attyki, kolumnady. Stąd, jak w baroku, w centrum osiedla A (budowanego w latach 1951-55) znalazł się plac z fontanną, nazwany na początku placem Józefa Stalina, potem Wincentego Pstrowskiego, przodownika pracy, a teraz jest to plac św. Anny.

Socjalistyczną treść wniosły figury "świętych" socjalistycznego państwa: górnik, hutnik, przodownica pracy... oraz sgraffito przedstawiające lud pracujący.

Lis i lew w jednej skórze

Twórcą tego osiedla jest architekt pochodzący ze Lwowa, Tadeusz Teodorowicz-Todorowski (1907-2001), ten sam, który zaprojektował m.in. Politechnikę Śląską w Gliwicach.

Po wojnie uchodził za architekta reżimu, ale - jak go nazwał dr Ryszard Nakonieczny z Politechniki Śląskiej - był lisem i lwem w jednej skórze. Że niby tworzył pod dyktando nowej władzy, ale nasycał swoje dzieła "kulturą budowlaną o pro-wieniencji lwowskiej". Najlepiej widać to na budynku politechniki, która, choć ma cechy architektury socrealistycznej, to - jak się dobrze przyjrzeć - widać w nich charakterystyczny model habsburski budynków politechnik we Lwowie i Wiedniu.
- Tadeusz Teodorowicz-Todorowski zaprojektował osiedle A ściśle według obowiązującej doktryny - mówi tyski architekt, Andrzej Czyżewski.

Osiedle A jest dziś wzorcową realizacją socrealizmu.

Socrealizm budowany ręką starych mistrzów

Socrealizm kochał zdobienia. Jest ich tu całe bogactwo. Te wszystkie rzeźby, płaskorzeźby, gzymsy, attyki, pilastry, lizeny… A do tego perfekcja wykonania. Osiedle A budowali przedwojenni majstrowie, prawdziwi mistrzowie budowlani - mówiła dr Maria Lipok-Bierwiaczonek, wiodąc pierwszą wycieczkę szlakiem "Od socrealizmu do postmodernizmu".
Kto by pomyślał, że Tychy można zwiedzać jak Kraków czy Warszawę? Okazuje się, że tak. Choć z innych powodów niż tamte miasta. "Tu można poznać koncepcje urbanistyczne i dzieła architektury całego okresu powojennego, począwszy od roku 1950. To jakby wielka plenerowa wystawa. (…) To sprawia, że Tychy coraz bardziej przyciągają uwagę znawców architektury i urbanistyki, badaczy zmian tendencji w sztuce projektowania okresu powojennego, a także socjologów miasta" - pisze Maria Lipok-Bierwiaczonek w przewodniku po szlaku pt. "Od socrealizmu do postmodernizmu. Unikatowe Nowe Tychy".

Osiedle dla robotników i z robotnikami

Socrealizm to osiedle A powstałe na miejscu dawnego folwarku książęcego, pomiędzy dwoma potokami: Tyskim i Browarnianym. Dopiero od niedawna zaczyna się zwracać uwagę na dekoracyjne obramowania okien budynków i wejść do klatek schodowych, romantyczne schodki z cegły klinkierowej, murki oporowe, arkady przypominające Nikiszowiec, który też jak os. A był osiedlem robotniczym.

Osiedle A było nie tylko osiedlem dla robotników, ale także nasycone akcentami świadczącymi o apoteozie pracy.

Przy wjeździe na główny plac - rzeźba murarki - przodownicy pracy, z tyłu najważniejszego naówczas budynku na osiedlu, jakim był Dom Kultury z salą kinową i kawiarnią, stoją rzeźby hutnika i górnika.

- Po co było stawiać rzeźby niewidoczne od strony placu? Chodziło o to, by widziały je dzieci wychodzące ze szkół. By codziennie patrzyły na tych herosów pracy socjalistycznej - twierdzi dr Maria Lipok-Bierwiaczonek.

Za domem kultury były bowiem dwie szkoły podstawowe. Dwie mniejsze, a nie jedna wielka.

Socrealizm był przyjazny człowiekowi

Wszystko na tym osiedlu jest przyjazne człowiekowi: wielkość budynków, kształt wewnętrznej ulicy osiedla, infrastruktura… Tu było wszystko: żłobek, przedszkole, szkoły, kino, dom kultury, kawiarnia, biblioteka, sklepy… A wszystko zdobione ręką prawdziwych artystów, m.in. takich jak wykształceni we Lwowie Zygmunt Acedański, znany drzeworytnik (autor czterech obrazów w technice sgraffito na budynkach wokół placu św. Anny) oraz Stanisław Marcinów (rzeźba murarki).
Autora tego osiedla, prof. Tadeusza Teodorowicza-Todo-rowskiego, bardzo chwali dr Ryszard Nakonieczny, architekt z Politechniki Śląskiej, ceniąc w nim właśnie twórcę przyjaznej człowiekowi przestrzeni do mieszkania. - W Tychach stworzył wygodną przestrzeń opartą na wartościach renesansowych, z ogromną ilością elementów plastycznych, łącząc to z obowiązującą wówczas apoteozą zawodów. Jest to po prostu bardzo humanitarna architektura - mówi.

Obcy docenili osiedle A, swoi nim pogardzali

Andrzej Czyżewski przyznał, że pierwsze powojenne pokolenie architektów, do jakiego on należy, nie doceniało dzieła prof. Todorowskiego w Tychach. - Traktowaliśmy to jako tyską starówkę, jakąś zamkniętą fortecę, bastion. Dopiero nasi koledzy z Czech czy NRD, a nawet ze Wschodu, zwrócili nam na to osiedle uwagę jako coś ciekawego - przyznał Czyżewski.

Jak budowano miasto

4 października 1950 Rada Państwa PRL podjęła decyzję o rozbudowie Tychów, które przed wojną były 12-tysięczną gminą miejską. Teraz miały się stać miastem dziesięć razy większym.

Jeszcze w tym samym miesiącu stworzono pracownię projektową "Nowe Miasto Tychy" przy oddziale ZOR Gliwice. Głównym projektantem został prof. Tadeusz Teodorowicz-Todorowski, pracownik Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

W 1951 roku koncepcja osiedla A, w stylu socrealistycznym, była gotowa. Przygotował ją zespół prof. Todorowskiego.
Podczas gdy powstało osiedle A, w Warszawie ogłoszono konkurs na plan generalny całych Nowych Tychów. Wygrali go profesorowie Kazimierz Wejchert i Hanna Adamczewska.

Od roku 1952 budowa Nowych Tychów postępuje już według ich planu. Powstają kolejne osiedla: B, C, D...

Prof. Todorowski zrazu się obraził, ale z czasem nawet zaprzyjaźnił się z Wejchertami.

*SOCZI 2014 - IGRZYSKA OLIMPIJSKIE - RELACJE, ZDJĘCIA, CIEKAWOSTKI
*Najlepsze studniówki 2014 w woj. śląskim ZDJĘCIA + GŁOSOWANIE
*TVP ABC I TV TRWAM NA MULTIPLEKSIE. Jak odbierać, jak przeprogramować dekoder?
*Tak kochają tylko Ślązacy ŚLĄSKI SŁOWNIK MIŁOSNY

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Inflacja przyhamuje na jesieni

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tyszanin
No właśnie Tychy zaczęły się od socrealistycznego stylu, a póki co skończyły się na (wg mnie) jednym wielkim urbanistycznym bublu. Parkingi i markety wpychane wszędzie gdzie została wolna przestrzeń lub taka się pojawiła. Nowe budynki, które całkowicie nie pasują do reszty otoczenia. Masa reklam wielkopowierzchniowych i mniejszych plakatów wieszanych gdzie popadnie. No i słynny "szkieletor", z którym miasto nie umie/nie chce sobie poradzić. Tychy, które pamiętam z mojego dzieciństwa to było ładne miasto (nawet biorąc pod uwagę osiedla z wielkiej płyty), teraz to jeden wielki chaos, gdzie interesy pojedynczych inwestorów i doraźne działania władz (nie ma gdzie parkować to wciśniemy parkingi na pas zieleni na al. Niepodległości) biorą górę nad estetyką i dobrem mieszkańców w dłuższej perspektywie.
j
jest też
nastrojowo, bo ta architektura i całe otoczenie to przecież kawał historii, przeżyć i ludzkich losów mieszkańców tego osiedla...Warto to zobaczyć.
E
Ergo
A teraz? Koszmarki wciskane pomiedzy inne budynki. Zero polotu i wizji, zero dbania o ludzi i o przestrzen. Architekci!!! UCZCIE SIE TEGO!
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie