Ulica bez życiorysu? Akurat...

Henryka Wach-Malicka
Ekipa DZIECIAKÓW... w komplecie. Trzecia od lewej autorka pomysłu Iza Walczybok
Ekipa DZIECIAKÓW... w komplecie. Trzecia od lewej autorka pomysłu Iza Walczybok Fot. Arkadiusz Gola
Teatralna... Ulica jak ulica, właściwie nic szczególnego. Poza tym, że położona w samym centrum Katowic, z miastem niespecjalnie się integruje. Jakby zastygła w specyficznym, nieco peryferyjnym charakterze.

Stare szyldy, w przeważającej części nieodnawiane elewacje, bramy o wykoślawionych krawędziach. O każdej porze dnia prawie pusta; przyjezdni mówią, że "nie ma życiorysu". Mieszkańcy, że nie ma co narzekać. Żyć trzeba, a nie narzekać.

Nazwę ma ładną; choć oczywistą, bo jak niby ma się nazywać ulica, przy której stoi teatr? Rzecz w tym, że teatr stoi bokiem, więc poniekąd do Teatralnej nie należy. Nawet wejście dla artystów ma od Warszawskiej... Teatralna teatru nie bojkotuje, ale też się nim nie interesuje. Kamil mówi, że może teraz będzie inaczej, bo pani w szkole już wie, że Kamil zagra w przedstawieniu, i rodzina wie, i koledzy. Kamil jest tylko ciekawy, czy przyjdzie ten sąsiad, co im piłkę na podwórku dziurawi, twierdząc, że jak grają, to wrzeszczą. A to on się wydziera. I ten sąsiad jeszcze mówi, że do dziurawienia ma prawo, bo jest właścicielem tego domu, gdzie wisi szyld "Kredyty, pożyczki". Ale Kamil nie wie, czy to prawda...

Izę Walczybok mocno zaskoczył szum, jaki powstał wokół przygotowywanego przez nią projektu. Trochę się tego szumu nawet boi. Widowisko "Dzieci z ulicy Teatralnej" tworzy przecież nie dla zainteresowania mediów, tylko dla dzieci z ulicy Teatralnej. Pomyślała, że warto zagospodarować im czas i zaciekawić czymś, z czym na co dzień nie mają kontaktu. Z wykształcenia aktorka pantomimy, od lat zajmuje się też animacją kultury i pracuje z dziećmi. Projekt pojawił się wraz z Kamilem, zaglądającym konspiracyjnie do Teatru Śląskiego. Ludzie byli, ruch był, wyraźnie coś się działo, więc poleciał sprawdzić co jest, nomen omen, grane. Czemu miałabym nie wciągnąć go do zabawy w teatr, pomyślała wtedy Iza; jego i kolegów?

Ale to nie był Kamil z Teatralnej, tylko ten drugi - z Warszawskiej. Rafał mówi, że on też tam wtedy był; no, słowo honoru, że był, i to było bardzo dobrze, bo najfajniejsze co go potem spotkało to to, że poznał panią Izę, i pani Iza go wzięła do przedstawienia, i on teraz grać będzie, a może potem też. Rafał gada jednym tchem i z szybkością karabinu maszynowego, a w dodatku cały czas huśta się na poręczy fotela w Malarni Teatru Śląskiego, gdzie Iza Walczybok skrzyknęła towarzystwo na kolejną próbę. Jego koledzy nie pozostają w tyle; roznosi ich energia i niecierpliwość. Podzielność uwagi mają jednak godną pozazdroszczenia; co parę minut kokieteryjnie dogadują poznanym właśnie koleżankom z Bytomia.

Więcej czytaj w piątkowym Magazynie "Polski Dziennika Zachodniego"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie