Umowa GKS-u jak malowana

Tomasz Kuczyński
Wprawdzie GKS Katowice zawarł porozumienie z prezydentem, ale kibice GieKSy ciągle robią swoje
Wprawdzie GKS Katowice zawarł porozumienie z prezydentem, ale kibice GieKSy ciągle robią swoje FOT.MIKOŁAJ SUCHAN
Zgodnie z jednym z punktów umowy między GKS-em Katowice a prezydentem Piotrem Uszokiem, klub jest zobowiązany do usuwania graffiti, które pojawią się na mieniu komunalnym.

Działacze GKS-u zaapelowali nawet niedawno do fanów, aby zaprzestali tego procederu. Ten zapis umowy wygląda jednak na martwy, bo do tej pory miasto nie wskazało klubowi ani jednego miejsca do umycia lub zamalowania!

Autorzy apelu opublikowanego na stronie internetowej GieKSy nie kryją, że napisy związane z klubem coraz liczniej pojawiają się na katowickich murach. - Czy musieliśmy już usuwać takie graffiti? Nie, bo nie było żadnej informacji z miasta - przyznaje rzecznik GKS-u Piotr Hyla.

- U nas ciągle są niszczone elewacje domów, nie nadążamy z usuwaniem graffiti i napisów - przyznaje Jacek Hofelmajer z Oddziału Eksploatacji Budynków nr 6 Komunalnego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Katowicach. - Nasz teren to Załęże i osiedle Tysiąclecia. Mamy tu napisy GKS-u Katowice, Ruchu Chorzów, a nawet... Zagłębia Sosnowiec. Nic nie słyszałem, że można graffiti zrobione przez sympatyków GieKSy zgłaszać do miasta, aby klub je usunął. Dobrze o tym wiedzieć, dziękujemy za informację!

- Najgorzej jest po meczach. Wtedy wybijane są też szyby wystawowe sklepów, wywracane kosze na śmieci - dodaje kierowniczka tegoż oddziału Alina Drygała. - Gdzieś mi się obiło o uszy, że GKS podpisał umową z miastem, ale do nas żadne oficjalne informacje nie dotarły. Nikt nam nie kazał rejestrować i zgłaszać nowych graffiti lub napisów.

W katowickim Zakładzie Zieleni Miejskiej również nie słyszeli, że klub z Bukowej powinien płacić za swych kibiców-wandali. - Ostatnio kupiliśmy nowe urządzenie do usuwania napisów. U nas głównie chodzi o murki w parkach, mniejsze obiekty. Nic nie wiemy, abyśmy mieli gdzieś zgłaszać graffiti robione przez kibiców GKS-u - usłyszeliśmy od jednego z pracowników Zieleni.

Nowe hasła związane z GieKSą pojawiły się na przykład przy ulicy Mikołowskiej. Przypadek (?) sprawił, że obsmarowane budynki nie należą do miasta. Są tam wspólnoty mieszkaniowe. Jednak przejście podziemne obok Pałacu Młodzieży jest już miejskie.

- Tak, to nasze przejście. Wiemy, jak znów wygląda, ciągle jest z tym problem - przyznaje Piotr Naróg, referent ds. mostowych w Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów w Katowicach. - Stanem przejść zajmują się wybrane w drodze przetargów firmy. Dwa razy w roku są zobowiązane do zmycia lub zamalowania napisów. Jeśli hasła są wulgarne albo obraźliwe, reagujemy jednak jak najszybciej. Mamy na ten cel pieniądze z miasta, nic nie wiemy, że ma za to płacić GKS.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie