Uniwersytet Śląski: W miasteczku naukowym dzieci poznają tajniki pracy serca i inteligentne roboty

Monika Chruścińska-Dragan

Wideo

Zobacz galerię (14 zdjęć)
Na pierwszy rzut oka wygląda, jak maskotka, ale żadna zabawka nie jest w stanie jej dorównać. Foka Paro jest robotem. Ma 340 czujników, w nosie kamery i mikrofon w wąsach, dzięki którym odczytuje ludzkie emocje i „pracuje” jako terapeuta w ośrodkach dla osób starszych i z zaburzeniami somatycznymi. Od wczoraj gości w Uniwersyteckim Miasteczku Naukowym, jakie powstało na czterech katowickich wydziałach Uniwersytetu Śląskiego.

Foka Paro do Katowic przyjechała prosto z Gdyni. - Od grudnia 2015 roku mieszka u mnie w domu i pomaga w szkoleniu terapeutów, uczy jak obcować ze sztuczną inteligencją podczas terapii - opowiada Marzena Grochowska, trenerka menedżer Paro Product w Polsce.

Docelowo Paro jest bowiem robotem-terapeutą. Pomaga chorym uwolnić się od stresu i pobudza te części mózgu, z którymi starość najokrutniej się obchodzi. - Uruchamia rezerwę poznawczą. U chorych na Alzheimera wywołuje wspomnienia, daje im poczucie sprawstwa, bo foką trzeba się opiekować jak zwierzęciem - ma swoje rytuały, trzeba ją tulić, szczotkować, rozmawiać do niej, bo ona widzi, słyszy, czuje, odbiera temperaturę i ludzkie emocje - wyjaśnia Grochowska.

Wynalazek otrzymał japońskiego odpowiednika nagrody Nobla w dziedzinie technologii medycznej. Jest też jedynym robotem społecznym. Powstał jako alternatywa dla terapii ze zwierzętami, której zastosowanie nie zawsze i nie wszędzie jest możliwe. - Nie chciałabym umniejszać wartości żywych zwierząt, ale Paro ma taką brutalną przewagę, że nie może umrzeć i stąd jego geneza -
opowiada pani Marzena.

- Twórca foki miał chorego na Alzheimera ojca, któremu zmarł pies i w następstwie odejścia czworonożnego przyjaciela stan starszego pana gwałtownie się pogorszył. Lekarz prowadzący zdiagnozował depresję i zaordynował posiadanie kolejnego zwierzęcia lub czegoś, co mogłoby mu je zastąpić. A że syn był elektronikiem, to postanowił skonstruować dla ojca takiego robota, który zastąpiłby mu pupila i tak wymyślił fokę Paro - wyjaśnia.

Można dotknąć serca. I to dosłownie
Paro jest tylko jedną z atrakcji trwającego na UŚ cyklu wykładów popularyzujących naukę wśród uczniów szkół podstawowych i średnich. Dr nauk biol. inż. Piotr Sindera podczas swoich zajęć otwiera przed publicznością serce. Dosłownie i w przenośni. - Chcę pokazać, że biologia nie musi być nudna, nie musi ograniczać się do schematów i podręczników, ale możemy jej dotknąć. Dosłownie włożyć palec w aortę - przekonuje. Naukowiec pierw robi to z pomocą robota chirurgicznego, po czym pozwala fizycznie dotknąć serca świni, które do złudzenia przypomina ludzkie.

Obok cyklu zajęć poświęconych biorobotyce dzieci i młodzież ma okazję poznać m.in. zjawiska elektromagnetyzmu, zasady konstruowania egzoszkieletu, implantów i protez z wykorzystaniem druku 3D, zobaczyć, jak pracują ludzkie mięśnie czy podjąć próbę podłączenia swojego mózgu do komputera.

Koszmarny wypadek na DK1 w Brudzowicach: BMW się rozpadło ZDJĘCIA

Wielki test wiary: Czy jesteś dobrym katolikiem? SPRAWDŹ TUTAJ

KLIKNIJ PONIŻEJ I POBIERZ
500 ZŁ NA DZIECKO WNIOSKI + FORMULARZE

KLIKNIJ W OBRAZ I ZOBACZ JAK PRAWIDŁOWO WYPEŁNIĆ WNIOSEK

NOGA Z GAZU: Raport z dróg woj. śląskiego

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie