Ustawa medialna to wciąż wiele znaków zapytania

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
Sejm - sala obrad
Sejm - sala obrad brak
Udostępnij:
O tym, jak potoczą się dalsze losy ustawy medialnej dowiemy się zapewne w ciągu najbliższych tygodni. Teraz pracować będzie nad nią Senat, potem dokument ponownie trafił do Sejmu. Musi go też podpisać prezydent Andrzej Duda, a ten złożył wczoraj deklarację, która stawia pod znakiem zapytania jego zgodę na taki kształt ustawy, w jakim jest teraz.

To był kolejna burzliwy wieczór w Sejmie. W środę Sejm przyjął nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji nazwanej potocznie „lex TVN”. Debata, która poprzedziła głosowanie była jedną z burzliwszych w polskim parlamencie.

„Hańba!”, „Precz z komuną!” - tak krzyczeli posłowie opozycji podczas wystąpienia Marka Suskiego, który przedstawiał założenia nowelizacji ustawy medialnej. Ten przekonywał, że przepisy w tej materii w innych krajach są bardziej surowe.

- W tych krajach nikt rządom naszych przyjaciół z Unii Europejskiej nie zarzuca braku wolności słowa – mówił poseł Suski. - Wszystkie kraje bronią swojego rynku medialnego od nadmiernego udziału kapitału z zewnątrz, ponieważ rynek medialny jest bardzo ważnym warunkiem właśnie wolności - dodał.

I zapewnił, PiS nie chce „przejmować” kontroli nad „pewną stacją”, co się zarzuca partii rządzącej.

- Zgłosimy też poprawki wydłużające okres przejściowy, żeby ta jedna ze stacji, której tak bronicie, mogła dopasować do polskich przepisów swoje udziały – tłumaczył.

Jednak zdaniem opozycji, ale też wielu ekspertów, nowelizacja ustawy medialnej uderza w stacje TVN, a szerzej – w wolność mediów. Według projektu przyjętego w środę przez Sejm, koncesję na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych może uzyskać podmiot z siedzibą w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego, pod warunkiem, że nie jest zależny od osoby zagranicznej spoza EOG. Tym samym koncesji nie mogłaby przedłużyć TVN Grupy Discovery.

W trakcie środowej sejmowej debaty, Borys Budka, przewodniczący klubu KO wymienił afery, których nie poznałaby opinia publiczna bez wolnych mediów.

- Opanowaliście prokuraturę, ten Sejm, wszystkie instytucje państwowe i do domknięcia tego systemu próbujecie opanować media. Wam władza odebrała rozum. Zdradziliście postulaty Sierpnia '80. (…).Wy stoicie dokładnie tam, gdzie kiedyś stało ZOMO. Niczym nie różnicie się od Putina, Erdogana, Łukaszenki – mówił Borys Budka.

W podobnym tonie wypowiadali się inni posłowie partii opozycyjnych.

- Jeśli dziś pozwolimy PiS zniszczyć TVN24, to jutro przyjdą do Onetu czy Radia Zet — ostrzegła z kolei Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy.

Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał, że ustawa jest niezgodna z konstytucją.

- Ta ustawa jest wymierzona w wolność i bezpieczeństwo — mówił lider ludowców. - Po 6 latach waszych rządów myślałem, że jednego nie zepsujecie, relacji z USA. Że może wypchniecie nas z Unii. Ale psuć relacje ze Stanami Zjednoczonymi? - pytał.
Bo też przeciwko zaproponowanym przez PiS zmianom protestują Amerykanie. W zeszłym tygodniu grupa tamtejszych senatorów i kongresmenów ostrzegła Polskę przed ograniczaniem wolności mediów.

„To prawo, jeśli zostanie przyjęte, stanowiłoby dyskryminację przeciwko spółkom spoza UE i prawdopodobnie zmusiłoby do wyjścia z Polski ważnego inwestora z USA zatrudniającego kilka tysięcy osób” - oświadczyli amerykańscy senatorowie. „Jakakolwiek decyzja, by wcielić to prawo w życie może mieć negatywne konsekwencje dla obronnych, biznesowych i handlowych relacji” - dodali.

Z kolei w rozmowie z korespondentem TVN w USA Marcinem Wroną, Ned Price, rzecznik Białego Domu, podkreślił, że Waszyngton „bardzo dokładnie przygląda się ustawie medialnej”.

- Polska rozumie, że sojusz atlantycki jest oparty nie tylko na wspólnych interesach bezpieczeństwa, ale również na wspólnej obietnicy przestrzegania zasad demokracji - podkreślił Price. - Polski rząd ma teraz szansę pokazania, że wspiera demokrację nie tylko słowami, ale i czynami. Wolne media sprawiają, że demokracja jest silniejsza, a sojusz atlantycki bardziej odporny na ataki – dodał.

Ustawa medialna została jednak przez Sejm przyjęta. Łącznie z poprawkami zgłoszonymi przez PiS. Nie przyjęto jednak poprawki Klubu Koalicji Polskiej - PSL zakładającej objęcie przepisami również państw członkowskich Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego, co pozwoliłoby na przedłużenie koncesji TVN Grupy Discovery.

Posłowie partii rządzącej przekonują jednak, że projekt ustawy medialnej nie ma na celu ograniczenia wolności mediów i nie uderza w amerykańskiego inwestora w Polsce.

- Wiadomo, że podstawą demokracji jest wolność i pluralizm mediów, a Prawu i Sprawiedliwości zawsze na tym bardzo zależało. To nasze środowisko, wraz z Solidarnością, klubami „Gazety Polskiej”, Rodzinami Radia Maryja i wieloma innymi organizacjami społeczeństwa obywatelskiego zorganizowało przed laty największą w historii III RP manifestację w obronie wolnych mediów i Telewizji Trwam. Było to w czasie rządów PO i PSL, gdy praktycznie obowiązywał monopol przekazu propagandowego tych partii oraz realnie działająca cenzura, która wykluczała niewygodne dla rządzących informacje i dziennikarzy czy polityków z debaty publicznej - powiedziała nam w wywiadzie Joanna Lichocka, posłanka PiS. - Rządy PiS przyniosły zwiększenie puli mediów, które prezentują różny punkt widzenia, monopol został przełamany, choć nie ma mowy o równowadze – media służące opozycji dominują. Niemniej jest większy pluralizm, media pokazują rzeczywistość z różnych stron. To jest bardzo duża wartość, że tak się dzieje – dodała.

Zapowiedziała też, że senatorowie PiS zgłoszą w Senacie poprawkę, według której nadawcy, którzy mają koncesje satelitarne, nie będą musieli spełniać wymogu 49 proc. kapitału spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Z taką samą propozycją wystąpił przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski. Zakłada ona, że kanały nadawane w sieciach kablowych, platformach cyfrowych i w usługach streamingowych nie musiałyby występować o koncesję tylko o zezwolenia na nadawanie.

Wejście w życie nowej ustawy medialnej, nawet z tą poprawką, nie rozwiązuje jednak problemów Amerykanów, którzy mieliby 7 miesięcy na dostosowanie się do nowych przepisów. Jeśli tego nie uczynią, KRRiT będzie mogła zgodnie z artykułem 38 ustawy o radiofonii i telewizji cofnąć koncesje poszczególnym stacjom. W pierwotnej wersji ustawy - wszystkim koncesjonowanym w Polsce stacjom, w wersji z poprawką Kołodziejskiego - TVN, TVN7 i TTV, które nadają naziemnie.

Co dalej z ustawą medialna? Wiadomo, że teraz projekt ustawy trafi do Senatu, gdzie większość ma opozycja. Izba wyższa zajmie się nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji 9 lub 10 września. Wcześniej jednak prawnicy z senackiego zespołu przeprowadzą wszechstronną analizę prawną, dotyczącą także trybu prac nad nią w Sejmie, przynajmniej tak zapowiada marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

- Myślę, że tutaj bardzo silnie włączy się kontekst międzynarodowy i trudno mi sobie wyobrazić, żeby PiS, który był fundamentalnie partią proamerykańską, mógł sobie pozwolić, nawet w sytuacji, gdy w Stanach rządzą Demokraci, a nie Republikanie, na pełne zlekceważenie całej tej sytuacji i wpływów. Większość opinii publicznej w Polsce z całą pewnością w tej materii nie będzie stała po stronie PiS-u. Powiedziałbym, że podtrzymanie tej minimalnej większości będzie bardzo trudne, bardzo politycznie kosztowne, trudniejsze niż to, co PiS uczynił środowej nocy - mówił nam w wywiadzie prof. Rafał Chwedoruk, politolog.

- Warto także pamiętać, że zmiany w polityce międzynarodowej, także niepewność towarzysząca pandemii, osłabienie PiS-u w sondażach, nie będzie długoterminowo pracowało na ich korzyść. Paradoks polega na tym, że bez względu na to, czy PiS-owi uda się znów jednym czy dwoma głosami tę ustawę przepchnąć, to będzie to przepchnięcie, za które PiS zapłaci politycznie gigantyczną cenę. Więc być może dla tej partii lepiej byłoby gdyby, trochę tak jak niegdyś z aborcją, dyplomatycznie tę sprawę przegrać za cenę mniejszych strat, niż wygrać i nie mieć sił w kolejnych politycznych bataliach – dodał profesor.

Nie można też zapomnieć, że ustawę medialną musi jeszcze podpisać prezydent Andrzej Duda, który dość niespodziewanie odniósł się do całej sytuacji nie dalej jak wczoraj.

- Na nas Polaków sojusznicy zawsze mogą liczyć. My ze swojej strony z całą pewnością dotrzymamy postanowień Traktatu Północnoatlantyckiego, w tym artykułu piątego mówiącego o kolektywnej obronie. Ale wierzę w to głęboko i zapewniam jako prezydent, że będziemy dotrzymywali również innych naszych zobowiązań. Także wynikających z umów dwustronnych (...) Także tych dotyczących współpracy gospodarczej, handlowej i innych. Pacta sunt servanda! Polska umów dotrzymywała, dotrzymuje i będzie dotrzymywać - powiedział prezydent Andrzej Duda, co można odczytać jako jasną deklaracje składaną Amerykanom.
O tym, jak zakończy się sprawa ustawy medialnej dowiemy się zapewne w ciągu najbliższych tygodni. Jakby nie było – emocji z nią związanych w tym czasie nie zabraknie.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Ustawa medialna to wciąż wiele znaków zapytania - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie