W Bobrku boją się oparów amoniaku

Bartłomiej Wnuk
Na miejscu cały czas jest straż pożarna. W nocy teren dozoruje policja
Na miejscu cały czas jest straż pożarna. W nocy teren dozoruje policja Mikołaj Suchan
Udostępnij:
Od niemal dwóch tygodni z jednej z hałd w Bobrku ulatnia się amoniak. Teren należący niegdyś do huty jest dziś własnością firmy pozyskującej tłuczeń wykorzystywany m.in. do produkcji nawierzchni drogowych. Na razie nie wiadomo, co dokładnie emituje trujące opary.

Wczoraj do badań trafiła kolejna próbka ziemi. Tym razem pochodząca z parometrowego odwiertu, którego dokonali strażacy. Według władz Bytomia oraz miejscowych straży pożarnej i policji nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców, dlatego nie było mowy o ich ewakuacji. Sprawą zajęła się już bytomska Prokuratura Rejonowa, która razem z policją szuka odpowiedzialnych za pozostawienie groźnych substancji.

Wszystko zaczęło się w środę, 28 kwietnia, kiedy to bytomskich strażaków zawiadomili mieszkańcy kamienic stojących przy ul. Pasteura oddalonych o ok. 400 m od parującej hałdy. - Kiedy dotarliśmy na miejsce, rozlewisko miało rozmiary 15 na 50 m, a niebezpieczne dla zdrowia stężenie amoniaku rozciągało się w promieniu 200 m od niego. Dzięki systematycznemu zalewaniu wodą, dzisiaj strefa parowania ma 5 na 10 metrów, a taśma zabezpieczająca niebezpieczny teren znajduję się 40 m od rozlewiska. Poza wydzieloną strefą nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia - przekonuje mł. bryg. Adam Wilk, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bytomiu.

Innego zdania są bytomianie. - Teraz niby jest w porządku, ale cośmy się nawdychali, to żeśmy się nawdychali - mówi Kornelia Kaczor mieszkająca w kamienicy z której okien widać hałdę. Jej sąsiedzi zwracają uwagę na drzewa znajdujące się w pobliżu zabezpieczonego przez strażaków terenu - w niedzielę, kiedy spadł deszcz uschły liście rosnące od strony hałdy. Czy więc na pewno opary amoniaku nie zagrażają zdrowiu mieszkańców Bobrka? - Opary amoniaku mają działanie drażniące, ale tylko w dużym stężeniu - mówi Jolanta Wąsowska, szefowa Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Bytomiu. Adam Wilk zapewnia, że w rejonie okolicznych kamienic, nawet 28 kwietnia stężenie amoniaku nie stanowiło zagrożenia dla zdrowia ludzi. - Mieszkańcy czuli specyficzny zapach amoniaku, ponieważ ma on bardzo niski próg wyczuwalności węchowej - tłumaczy Adam Wilk.

Na razie nie wiadomo, kiedy strażakom uda się całkowicie zlikwidować rozlewisko. - Dalsze czynności zostaną podjęte, wtedy kiedy będziemy wiedzieć jaka substancja jest tak naprawdę winna sytuacji. W ustaleniu tego pomoże pobrana wczoraj próbka - informuje Wilk.

- Na razie wiemy bardzo niewiele - przyznaje asp. szt. Adam Jakubiak, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu, która choć przesłuchała okolicznych mieszkańców, to nie dotarła do świadków, którzy widzieliby, że ktoś pozbywa się na hałdzie niebezpiecznych substancji. - Nie wiemy nawet, czy powodem jest to, czy ktoś wylał czy też wysypał niebezpieczne substancje - mówi Jakubiak.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie