W naszych powieściach jest prawdziwa mafia i prawdziwe wydarzenia – rozmowa z Agnieszką Lingas-Łoniewską i Anną Szafrańską

Materiał informacyjny Burda
Dwie bestsellerowe autorki zainspirowane rozmowami z byłą pracowniczką hotelu Orbis Polonez, gdzie w latach 80. i 90. bywała wierchuszka poznańskiej mafii, połączyły siły, by stworzyć historię o uczuciu, które w świecie bezwzględnych mafiosów i walki o wpływy może być śmiertelnie niebezpieczne. Z Agnieszką Lingas-Łoniewską i Anną Szafrańską rozmawiamy o tym, jak wyglądał słynny rewir 78 w kultowym poznańskim hotelu, jakie zasady panowały w środowisku miejscowych cynków, co łączy je z tajemniczą informatorką i jak pisze się powieść w duecie.

To było zaskoczenie dla Waszych czytelników: duet i w dodatku tak spektakularny coming out. Skąd pomysł na napisanie powieści pod pseudonimem?

Anna Szafrańska: Pomysł na napisanie książki w duecie chodził nam po głowie od dłuższego czasu. Pierwszy zarys do „Siły honoru” powstał już wiosną 2018 roku, czyli na krótko przed ogólnym boomem na książki, w których przewija się tematyka gangsterka. Jednak zanim zabrałyśmy się do pracy, postawiłyśmy na wnikliwy research. Dokładnie zbadałyśmy środowisko poznańskich cynków, a pomogła nam w tym informatorka, która na przełomie lat 80. i 90. pracowała w hotelu Orbis Polonez. Dzięki niej poznałyśmy rewir 78, gdzie w ciągu dnia przesiadywała „kadra zarządzająca” jednej z większych grup mafijnych. Co do samego pseudonimu, powstał on z połączenia naszych nazwisk – Lingas i Szafrańska.

Macie na swoim koncie spory dorobek literacki i duże doświadczenie w pisaniu powieści. Jak pracuje się w duecie?

AS: Idealnie. Wzajemna motywacja, szacunek, zrozumienie, ale i krytyczne spojrzenia sprawiają, że taką książkę pisze się z nieustającym zapałem i na pewno szybciej, niż ma to miejsce podczas samodzielnej pracy. Pisarz to samotnik, a w tym przypadku zawsze jest ta druga osoba, z którą można porozmawiać, zrobić burzę mózgów, której można się wyżalić się, a potem podejmować kolejne wyzwania. To także niezła szkoła warsztatowa, w której są potrzebne spore pokłady pokory i samokrytyki.

Jak technicznie wygląda pisanie na dwa głosy? Czy jest podział, że ktoś odpowiada za opisy, czy dialogi, a druga strona np. za kreowanie postaci?

AS: Nie dzieliłyśmy pracy w ten sposób. Zarówno „Siła honoru”, jak i „Siła przetrwania” to od początku do końca nasze wspólne dzieła. Wniosłyśmy ogrom pracy w ułożenie konspektu do całości powieści, debatowałyśmy nad podziałem scen w rozdziałach, przegadałyśmy niezliczone godziny, by wyciągnąć jak najwięcej z naszych bohaterów, i analizowałyśmy motywy, które nimi kierowały. Starałyśmy się pisać po rozdziale i na bieżąco konsultowałyśmy się w sprawie ewentualnych zmian. Ale nie znaczy to, że trzymałyśmy się sztywnych reguł co do długości tekstu. Pozwoliłyśmy fabule rozwijać się bez ograniczeń. W wyniku tego często każda z nas pisała po kilkanaście stron ciągiem, ale w żaden sposób nie zaburzyło to dynamiki utworu.

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Chodziło też o to, aby nie dać się rozpoznać, np. po charakterystycznym stylu czy sformułowaniach. Nie ma podziału na sceny czy bohaterów, nasze teksty przenikają się, tak że nie wiadomo, co pisała Lingas-Łoniewska, a co Szafrańska. Wszystko stworzyła i przelała na papier Linda Szańska.

Pierwszy tom cyklu ukazał się we wrześniu 2020 roku. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, kto kryje się pod pseudonimem Linda Szańska. Jakie to uczucie obserwować zza kulis, jak książka zostaje odbierana przez czytelników?

AS: Takie działanie w ścisłej konspiracji to świetna zabawa! Tylko nieliczni wiedzieli, kto tak naprawdę pisze pod pseudonimem Linda Szańska.

ALŁ: To także ciekawy eksperyment, aby poznać niezależne opinie osób, które niekoniecznie nas czytają. A także sprawdzenie, jak debiutująca autorka może sobie poradzić na rynku. Linda Szańska poradziła dobie całkiem nieźle, sprzedaż jej debiutu była zadowalająca.

Czy cały czas macie kontakt z tajemniczą informatorką? Czy konsultowałyście się z nią podczas pracy nad drugim tomem?

AS: Nasza informatorka szczegółowo opisała samą strukturę organizacji, z którą miała styczność. W tamtych latach pracowała jako kelnerka w hotelu Orbis Polonez i jako jedna z nielicznych zyskała szacunek samej góry poznańskiego syndykatu. Można powiedzieć, że na jej wzór powstała postać Natalii Szpak, jednak wątek romantyczny między nią a Gwidonem Kreisem został całkowicie wykreowany. W rzeczywistości łączyły ich wyłącznie przyjacielskie relacje. Znamy też jego pseudonim, ale postanowiłyśmy nie ujawniać go na łamach książki.

ALŁ: Cały czas jesteśmy z nią w kontakcie, także teraz, gdy robimy research do tomu III. To świetna babka, która wiele przeżyła, i jej doświadczenia naprawdę nadają się na scenariusz filmu sensacyjnego.

Są sceny w „Sile przetrwania”, ale też w „Sile honoru”, które mrożą krew w żyłach, ukazują, jak bezwzględny jest mafijny świat. Czy te wątki w powieści zostały przez Was „podkręcone”, czy tu też bazowałyście na opowieściach Waszej informatorki?

ALŁ: Mogę stwierdzić, że niektóre sceny musiałyśmy nawet złagodzić, aby nie przekraczać pewnych granic. Uświadomić sobie trzeba jedno: gangsterka to nie zabawa w piaskownicy. Tak więc w książce jest sporo ostrych scen. Ale jest też romantyzm, bo nie zapominajmy, że to historia wielkiej i trudnej miłości.

*
Siła przetrwania, Wydawnictwo Słowne (dawniej Burda Książki)
https://www.empik.com/sila-przetrwania-szanska-linda,p1261936143,ksiazka-p

Czy któraś z historii Waszej informatorki zwróciła Waszą szczególną uwagę?

AS: Sama jej historia jest dość niezwykła. Była niemą obserwatorką, gdy grupa mafijna rosła w siłę, gdy dochodziło do różnych przewrotów i akcji na terenie Poznania. Przebywała w otoczeniu niebezpiecznych mężczyzn, jednak sama pozostała nietykalna i to z rozkazu samej góry. Jak do tego doszło? Pamiętam jej opowieść tym, że jeden z żołnierzy, delikatnie mówiąc, naprzykrzał się jej, a ona zagroziła mu, że jeśli nie zabierze łap, to poparzy mu jaja wrzątkiem. Albo gdy jeden z szefów odmówił płacenia rachunku za kawę, bo wszystkie pieniądze przegrał w kary (hazard był na porządku dziennym), a ona postawiła mu się i nie pozwoliła wyjść z kawiarni, mówiąc: „co mnie obchodzi, kim jesteś, nie będę mieć manka na kasie”. Tym przykuła uwagę samej góry, tego najważniejszego. Zauważył, że nie jest taka jak pozostałe kelnerki, które kręcąc się wokół szefów, chciały ugrać coś dla siebie. I nie wynosiła informacji dalej, jeśli akurat coś przypadkiem usłyszała. Była też inteligentna, bo szybko pojęła zasady panujące w środowisku poznańskich cynków. Osobiście uważam, że jest niesamowicie silną i odważną kobietą.

Jak pisze się powieść ze świadomością, że zawarte w niej wydarzenia miały miejsce naprawdę?

ALŁ: Niezwykle inspirująco i z olbrzymim szacunkiem dla ludzi i wydarzeń. A także z szacunkiem dla czytelników, którzy otrzymują surową i drastyczną miejscami historię, ale do bólu prawdziwą i realną. W naszych powieściach jest prawdziwa mafia i prawdziwe wydarzenia, a nie wymyślone bajki, mało mające wspólnego z tym środowiskiem.

Poza mafią bardzo ważnym tematem w powieści jest oczywiście miłość. W końcu to ona pomaga przetrwać Waszym bohaterom. Nie każdy byłby tak odważny i wytrwały jak Ewa, która przeniknęła do brutalnego świata Diabła. Czy o trudnym uczuciu pisze się łatwiej?

ALŁ: O każdym uczuciu pisze się trudno, trzeba wejść w głowę bohatera i myśleć tak jak on. Żyć w dwóch światach naraz. A jeśli bohaterowie pochodzą z trudnych środowisk, mają za sobą traumy i bolesne wydarzenia, tym bardziej stanowi to ogromne wyzwanie dla autora. Chociaż wiadomo, że potrafimy się od pewnych przeżyć odciąć, ale każdorazowo takie historie powodują ogromne psychiczne doznania i po napisaniu takiej książki trzeba odpocząć i się zrelaksować.

Czy w dzisiejszym Poznaniu można natknąć się na ślady mafijnej działalności z lat 90.? Czy macie informacje, jak teraz wygląda półświatek w tym mieście?

Nasza informatorka zrezygnowała z pracy w hotelu w połowie lat 90. i z tego, co wiemy, nie utrzymuje kontaktu z osobami z tego środowiska.

Klimat i motywy z lat 90. już od dłuższego czasu są bardzo chętnie wykorzystywane w filmach, serialach czy książkach. Z czym Wam się kojarzy ten czas?

ALŁ: Ja jestem rocznik 1972, mieszkam we Wrocławiu. Miałam do czynienia z tym środowiskiem, opisałam to w mojej serii „Zakręty losu”.

AS: Urodziłam się 1990 roku, więc mam dość blade wspomnienia z tego okresu. Jednak pamiętam hotel Orbis Polonez, a w szczególności kawiarnię. Gdy byłam małą dziewczynką, mama zabierała mnie tam na lody i… zabraniała odwracać się za siebie.

*
Siła przetrwania, Wydawnictwo Słowne (dawniej Burda Książki)
https://www.empik.com/sila-przetrwania-szanska-linda,p1261936143,ksiazka-p

Agnieszka Lingas-Łoniewska – wrocławska pisarka. Czytelnicy nazywają ją dilerką emocji. Autorka ponad czterdziestu bestsellerowych powieści, stanowiących elektryzujący miks gatunków: romansu, dramatu, sensacji i komedii. Kocha zwierzęta, ma cztery koty i psa. Od lat prowadzi autorską akcję „Karma zamiast Kwiatka” i na swoich spotkaniach autorskich zbiera dla zwierzaków karmę, którą przekazuje potem do wrocławskich fundacji. W 2016 roku zajęła II miejsce w plebiscycie „Kobieta Wpływowa”, prowadzonym przez „Gazetę Wrocławską”. Od 2017 roku jest członkinią Kapituły Literackiego Debiutu Roku. W wolnym czasie, kiedy nie pisze (a czasem się jej to zdarza!), kocha czytać i oglądać seriale kryminalne. Jej pasją jest także nordic walking i robótki ręczne. Do tej pory roku nakładem Wydawnictwa Słownego (dawniej Burda Książki) ukazało się jej dziesięć najnowszych powieści: „Randka z Hugo Bosym”, „Tylko raz w roku” oraz „Kastor” i „Polluks”, „Saturn”, „Mars”, „Revenge” pięć tomów uwielbianej przez czytelniczki serii „Bezlitosna siła”, a także „Bez pożegnania”, kontynuacja jej debiutanckiej powieści „Bez przebaczenia” oraz komedie romantyczne: „Kolacja z Tiffanym” i „Obiad z Bondem”.

Anna Szafrańska – rocznik 1990. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Miłośniczka książek Jane Austen, sióstr Brontë. Gdy skończyła osiemnaście lat, pod pseudonimem Anna Scott opublikowała w Internecie swoje pierwsze fanfiction. Jest autorką m.in. serii „Pink Tattoo” oraz „Na zawsze”. Prawa do tłumaczenia książek z pierwszej serii zostały właśnie sprzedane. Pisanie traktuje jako drogę życia, spełnienie marzeń.

Dodaj ogłoszenie