W rybnickim New Yorkerze podglądali nagie klientki

Grażyna Kuźnik
Kamery w przebieralni to zwykłe podglądactwo
Kamery w przebieralni to zwykłe podglądactwo Fot. 123rf
Przegląd nagich biustów klientek zorganizowali sobie pracownicy sklepu odzieżowego New Yorker w Centrum Handlowym Focus w Rybniku.

Ustawili kamery w przymierzalniach w ten sposób, że dokładnie mogli filmować przebierające się kobiety od pasa w górę. - Wybrałam kostium kąpielowy i weszłam do przymierzalni. Rozebrałam się do naga i kiedy patrzyłam w lustro, nie dostrzegłam żadnej kamery. Dopiero gdy się odwróciłam, żeby sprawdzić, czy kostium dobrze leży z tyłu, zauważyłam kamerę skierowaną wprost na lustro. Byłam zszokowana - opowiada Aleksandra, 35-letnia rybniczanka.

Razem z narzeczonym natychmiast zażądała od ochroniarza, żeby ujawnił, co obejmuje zasięgiem kamera w przymierzalni. Mężczyzna wpuścił ich na zaplecze. Gdy kobieta ponownie weszła do kabiny, jej narzeczony przekonał się, że ochrona mogła oglądać rozbierające się, a potem nagie klientki. Obraz był bardzo wyraźny.

Art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego w pełni chronią nasze dobra osobiste i wystarczą do tego, by sklepy nie instalowały kamer w przymierzalniach.

- Nie wiadomo, ile kobiet już nagrali. Na dodatek reakcja kierownictwa sklepu była oburzająca - od pani, która pełniła obowiązki kierownika, usłyszałam, że nic się nie stało. Raz mówiła, że kamery przestawiła firma sprzątająca, a potem, że kamery w przymierzalniach są specjalnie po to, żeby łapać złodziei. I że w ogóle nie miałam prawa wchodzić na zaplecze - dodaje klientka.

Okazało się, że firma ochraniająca Centrum Handlowe Focus nie miała pojęcia o praktykach stosowanych w New Yorkerze. Sklep sam ustalił miejsca, w których ustawił kamery i z nikim tego nie konsultował.
- O tej sytuacji dowiaduję się dopiero od was. Jestem zaskoczony. Nie tak dawno była podobna afera w pewnym hipermarkecie i wybuchł skandal. Są to działania niedopuszczalne, nie można naruszać intymności klientów w przymierzalniach. Nie wierzę też, że kamera obejmuje tylko połowę ciała, przecież klientki są różnego wzrostu, różnie się zachowują, przymierzając bieliznę. Nie rozumiem celu takich działań. Kamery w kabinach nie są skuteczne; istnieją o wiele lepsze metody chroniące przed kradzieżami - mówi Marek Wiewiorowski, dyrektor operacyjny firmy ochroniarskiej Alfa.

Jak twierdzi prof. Genowefa Grabowska, europosłanka specjalizująca się w tematyce konsumenckiej, instalowanie kamer w przymierzalniach jest niedopuszczalne w całej Europie.
Jej zdanie podziela Krzysztof Zawała, sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach. - Klientka, która była podglądana w przymierzalni, może czuć się pokrzywdzona i domagać się odszkodowania. Jeśli sklep chce umieścić kamery w kabinach, to może to zrobić, pod warunkiem, że wyraźnie uprzedzi o tym klientów.

Czy kamery w przebieralniach to dopuszczalny sposób ochrony sklepu przed kradzieżami? - To skandal! Nie miałam pojęcia, że takie rzeczy jeszcze się zdarzają - oburza się Aleksandra, 35-letnia rybniczanka, która podczas przymierzania bielizny w sklepie odzieżowym New Yorker w Centrum Handlowym Focus w Rybniku, zauważyła obiektyw kamery. Od kierownictwa sklepu usłyszała, że przecież nic się nie stało.

- Instalowanie kamer w przymierzalniach to rzecz niedopuszczalna w całej Europie - twierdzi jednak prof. Genowefa Grabowska, europos-łanka specjalizująca się w tematyce konsumenckiej. - Dlatego właśnie istnieją w sklepach wydzielone przebieralnie, żeby w warunkach intymności klienci mogli przymierzyć ubrania. Jeśli sklepy tego nie przestrzegają, narażają się na procesy sądowe i wysokie odszkodowania.

Personel New Yorkera w Focusie nie chce rozmawiać z mediami, bo nie czuje się do tego upoważniony. - Kamery są już ustawione jak należy, a klientkę przeprosiliśmy - powiedziała nam krótko kierowniczka sklepu, nie przedstawiając się...

Próbowaliśmy wielokrotnie i bez skutku skontaktować się z zarządem New Yorkera. Nie udało się to także pani Aleksandrze, ani warszawskiej dyrekcji firmy Parkridge, która wybudowała rybnicki Focus. W poznańskiej centrali New Yorkera nikt nie chciał wypowiadać się o kamerach.

- Firma piętrzy przeszkody, żeby poszkodowani zrezygnowali z roszczeń - uważa Sonia Karwot, powiatowy rzecznik konsumentów w Rybniku.

- Znam sprawę pani Aleksandry, jej dobra osobiste, chronione prawem, zostały naruszone. Może domagać się przeprosin, usunięcia szkody oraz zadośćuczynienia w procesie cywilnym - dodaje Sonia Karwot.

Małgorzata Cieloch z Urzę-du Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyznaje jednak, że walka o zadośćuczynienie nie będzie łatwa, bo brakuje odpowiednich przepisów. Kamery w przymierzalniach są nie tylko w hiper-marketach, ale także w eleganckich galeriach. Sklepy tłumaczą się, że informacja o kamerach jest widoczna, więc klient musi spodziewać się podglądu.

- Fakt nagrywania tego, co dzieje się w zamkniętych kabinach, narusza dobra osobiste ludzi. Nasze ciało, wizerunek, godność i cześć są pod och-roną prawa - mówi prof. Grabowska. Instalowanie kamer w przebieralniach pod pretekstem ochrony przed kradzieżą, nie wytrzymuje krytyki. Sklepy mają inne metody, w tym celu używane są czipy, liczenie odzieży przed przymiarką.
- A nagrywanie klientów dla uciechy ochrony, to rzecz nie do przyjęcia - dodaje prof. Genowefa Grabowska. Jej zdanie podziela Krzysztof Zawała, sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach: - Kli-entka, która była podglądana w przymierzalni, może czuć się pokrzywdzona i domagać się odszkodowania. Jeśli sklep chce umieścić kamery w kabinach, to może to zrobić pod warunkiem, że wyraźnie uprzedzi o tym klientów. Wtedy klient wybiera, czy się na to zgadza, czy mu to nie odpowiada i jeśli nie, to ze sklepu wychodzi. Jeśli informacji o kamerach nie ma, dochodzi do zwykłego podglądania, tym bardziej, jeśli przymierzalnia znajduje się obok działu z damską bielizną. Przepisy kodeksu cywilnego, art. 23 i 24, w pełni chronią nasze dobra osobiste i wystarczą do tego, żeby sklep nie instalował kamer w przymierzalniach. Nie można zasłaniać się tym, że żaden przepis dokładnie nie reguluje tego, gdzie kamery mają wisieć w sklepie. Nie każdy krok człowieka jest regulowany paragrafami, wiadomo natomiast, że za naruszenie dóbr osobistych odpowiada się przed sądem.

Tymczasem pani Aleksandra nawet nie wie, co dalej dzieje się z nagraniem, na którym zdejmowała stanik. - Zrezygnowałam ze sprawy w sądzie, bo przekonałam się, że droga do sprawiedliwości jest daleka. Od pracowników sklepu wiem, że o kamerach decyduje niemiecki zarząd, a z zarządem firmy nie mogłam się skontaktować. Przyjęłam przeprosiny sklepu i na tym koniec. Ale więcej do New Yorkera nigdy nie wejdę.

Historia kina w przebieralniach

2004 - w krakowskim Realu filmowano kobiety w przebieralniach.

2007 - w hipermarkecie Tesco w Gorzowie Wielkopolskim ochrona filmowała kobiety w przebieralni. Sprawa się wydała, bo scenki z nagimi kobietami krążyły w internecie.

2008 - w słupskim Leclercu nagrano rozebraną dziewczynę, którą rewidowała policjantka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie