W szpitalu w Czeladzi zajężte prawie wszystkie łóżka covidowe. 80 procent pacjentów się wcale nie zaszczepiło

Piotr Sobierajski
Piotr Sobierajski

Wideo

Udostępnij:
Jeszcze we wrześniu oddział covidowy w Powiatowym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Czeladzi nie był potrzebny. Rosnąca liczba zakażeń sprawiła jednak, że ponownie uruchomiony został pod koniec października. Miesiąc później, pod koniec listopada, zajęte są tutaj niemal wszystkie przygotowane łóżka.

Oddział powstał na bazie oddziału chorób wewnętrznych

Oddział covidowy powstał na bazie oddziału chorób wewnętrznych i to właśnie personel interny stanowi większość zespołu strefy covidowej. Nadzór nad salą intensywnego nadzoru, w której przebywają pacjenci wymagający respiratoroterapii, pełnią anestezjolodzy. Dla pacjentów przygotowano 80 miejsc, w tym 5 łóżek respiratorowych. Obecnie niemal wszystkie z nich są zajęte.

- Około 80 procent pacjentów przyjmowanych na oddział to pacjenci niezaszczepieni. W ich przypadku przebieg choroby jest cięższy niż u osób, które przyjęły szczepionkę. Inna jest również średnia wieku wśród tych pacjentów. To osoby 30-letnie i 40-letnie, a nawet młodsze – mówi Ewa Wiązania -Gacek, kierownik Oddziału Chorób Wewnętrznych z Pododdziałem Szybkiej Diagnostyki Kardiologicznej PZZOZ.

Specjalistka zwraca uwagę, że wielu pacjentów przyjeżdża do szpitala zbyt późno, co negatywnie wpływa na skuteczność leczenia.

- Pacjenci przyjeżdżają w ciężkim stanie, ponieważ długo nie chcą się przyznać sami przed sobą, że jednak zachorowali na COVID-19, którego istnienie do tej pory negowali lub uważali, że jest równie niegroźny co przeziębienie. Długo leczą się w domu środkami, których skuteczność nigdy nie została udowodniona, co sprawia, że kiedy taka osoba trafia w końcu na oddział, nasze możliwości pomocy są mocno ograniczone – mówi Ewa Wiązania-Gacek.

Przyznaje również, że nawet choroba i pobyt w szpitalu dla wielu osób nie jest wystarczającym argumentem do szczepień. Niestety większość pacjentów nawet po ciężkim przebiegu COVID-19, opuszczając szpital, nadal deklaruje, że się nie zaszczepi.

Osoby, które przyjęły szczepionkę, do szpitala trafiają o wiele rzadziej, a chorobę przechodzą łagodniej. W niewielkiej grupie zaszczepionych wymagających hospitalizacji przeważają osoby starsze, które pierwsze szczepienie przyjęły na początku roku i nie zdążyły doszczepić się jeszcze dodatkową, trzecią dawką.

- Zachęcam wszystkich, którzy mają już możliwość zaszczepienia trzecią dawką, by zrobili to jak najszybciej. Badania wskazują, że przywraca ona wysoką skuteczność ochrony przed zakażeniem – mówi Ewa Wiązania-Gacek.
PZZOZ w Czeladzi, który jest jedynym szpitalem w powiecie będzińskim, udziela pomocy medycznej chorym na covid mieszkańcom powiatu, a także pacjentom z dalszych części województwa. Pozostałe oddziały szpitala funkcjonują normalnie i świadczą opiekę pacjentom z innymi schorzeniami.

Najtrudniejsza sytuacja jesienią 2020 roku

Decyzją władz wojewódzkich z 25 listopada 2020 roku zobowiązano czeladzki szpital po raz pierwszy do organizacji 100 łóżek cividowych na II i III poziomie leczenia. Było to 85 łóżek dla pacjentów z potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2, w tym 7 łóżek respiratorowych z kardiomonitorem oraz możliwością prowadzenia tlenoterapii i wentylacji mechanicznej na II poziomie zabezpieczenia szpitalnego oraz 15 łóżek dla pacjentów z potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2 w zakresie neurologii, w tym leczenie udarów na III poziomie zabezpieczenia szpitalnego.

Jak informował wówczas szpital, w związku z zabezpieczeniem 100 łóżek na II i III poziomie oraz 15 na I poziomie zabezpieczenia szpitalnego szpital podjął wtedy konieczne w takim stanie rzeczy decyzje, dotyczące ograniczenia leczenia od 25 listopada. Wtedy został zamknięty oddział pediatrii, oddział neurologii z pododdziałem udarów, ograniczona została do 20 liczba łóżek na oddziale wewnętrznym.

Musisz to wiedzieć

Wszystkie siły zostały rzucone w tej bardzo trudnej sytuacji do walki z COVID-19. Do zdrowia wracali tu nie tylko mieszkańcy Czeladzi i Będzina, ale także m.in. Szczyrku, Cieszyna, Bielsko-Białej, Katowic, Sosnowca, Częstochowy.

Kiedy sytuacja została opanowana, a liczba zakażeń w regionie zmalała do zera, oddział covidowy przestał być już potrzebny. Teraz jednak znów wznowił swoją działalność, by ratować ludzkie zdrowie i życie.

To konieczne, bo w piątek 26 listopada w całym kraju mamy 26 tys. 735 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem. Przoduje znów woj. mazowieckie (4363 przypadków), ale tuż za nim znalazło się woj. śląskie (3262 nowych przypadków). Zmarło aż 421 osób.

W powiecie będzińskim zanotowanych zostało natomiast 99 nowych przypadków COVID-19. Najwięcej przybyło ich w Katowicach – 274. W Sosnowcu – 118, a w Dąbrowie Górniczej – 80.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie