Wachlarze Kossaków czekają na wyrok sądu

Łukasz Klimaniec
To dla nas bezcenne dzieła - mówi Dominik Dubiel z muzeum w Górkach Wielkich
To dla nas bezcenne dzieła - mówi Dominik Dubiel z muzeum w Górkach Wielkich Łukasz Klimaniec
Wachlarze Kossaków, które skradziono z Muzeum Zofii Kossak w Górkach Wielkich w 1993 roku, mogą trafić w prywatne ręce!

Choć dzięki rejestrowi dzieł skradzionych zostały odnalezione, gdy miały trafić na aukcję i przed rokiem wróciły do Górek Wielkich, osoba, która chciała je sprzedać, wytoczyła teraz proces Muzeum Śląska Cieszyńskiego. Domaga się zwrotu wachlarzy lub odszkodowania w wysokości 50 tys. złotych.

- Nie dopuszczam do siebie myśli, że po tym wszystkim musielibyśmy je teraz oddać - mówi Marian Dembiniok, dyrektor cieszyńskiego muzeum.

Sprawców kradzieży z 1993 roku nie udało się ustalić, dlatego sprawa została umorzona. Skradzione eksponaty nadal jednak znajdują się w krajowym wykazie zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem. Dzięki temu udało się natrafić na wachlarze. Sąd dotarł do osoby, która mogła być paserem lub nawet sprawcą włamania. Ale ponieważ sprawa się przedawniła, nie można było nic zrobić. Sąd nie rozstrzygnął też jednoznacznie, kto teraz jest właścicielem wachlarzy - cieszyńskie muzeum czy osoba, która chciała je sprzedać. Dlatego odesłał wachlarze do muzeum w Górkach Wielkich, jako do miejsca godnego zaufania. Strony mogą się sądzić w procesie cywilnym. I tak właśnie się dzieje.

- Kobieta, która chciała sprzedać wachlarze zażądała teraz ich zwrotu. Odmówiłem oczywiście, więc wytoczyła nam proces cywilny. Tłumaczy, że kupiła je z legalnego źródła i w dobrej wierze - wyjaśnia Dembiniok. Na pierwszej rozprawie przed cieszyńskim sądem kobieta nie pojawiła się.

Olgierd Jakubowski z Ośrodka Ochrony Zbiorów Publicznych przyznaje, że sytuacja jest mu znana, ale nie może ujawnić żadnych informacji ze względu na dobro sprawy.
- Formalnie nie jesteśmy stroną. Sprawa trwa i nie możemy jej komentować - dodaje.

Marian Dembiniok przyznaje, że słyszał o podobnych przypadkach, gdzie w wydawałoby się w oczywistej sytuacji muzeum przegrywało w sądzie.

- Nie wyobrażam sobie, byśmy przegrali. Nie wiem, co wtedy zrobię. Nie wydam wachlarzy, położę się jak Rejtan przed drzwiami. Coś, co było własnością społeczną, nagle po kradzieży stało się własnością osoby prywatnej? - pyta.

Koncert Jankiela i pokłon królowej

Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich obrabowano w 1993 roku. Złodzieje ukradli 13 obrazów.

Dzieła są autorstwa Wojciecha i Juliusza Kossaków. Trzy były unikatami, namalowanymi na wachlarzach. Rok temu dwa wróciły do Górek Wielkich - jeden przedstawia koncert Jankiela, drugi obrazuje pokłon rycerza królowej Jadwidze. Złodziei do dziś nie udało się schwytać. Nie wiadomo, czy była to przypadkowa kradzież, czy zlecona przez kogoś. Jeden z obrazów został odnaleziony po kradzieży na jednej ze śląskich aukcji. Po reszcie nie ma śladu. Wachlarze na razie można podziwiać w muzeum Zofii Kossak w Górkach Wlk.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie