Waldi, człowiek renesansu

Michal Smolorz
Nie od dziś, czemu wielokrotnie dawałem wyraz na tych łamach, fascynuje mnie osoba rzecznika prasowego w urzędzie stołeczno-metropolitalnego miasta Katowice.

Bo Waldemar Bojarun (ksywa Piękny Waldi alias Schönwald) to naprawdę wszechstronnie utalentowany urzędnik, który ciągle nas zaskakuje nowymi zdolnościami. Nieustannie też Waldemar Bojarun odkrywa w sobie kolejne pokłady kwalifikacji twórczych. I który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Poznaliśmy dotąd jego wyśmienite rzecznikostwo, dzięki któremu cywilizowany świat wie, kto jest najwybitniejszym prezydentem w Polsce.

Sprawdził się również jako przebojowy naczelnik najważniejszego wydziału w ratuszu, primus inter pares.
Zachwycił nas jako redaktor i wydawca miejskiej gazety, zostawiając w tyle "Trybunę Robotniczą" z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Powalił nas na kolana jako copywriter, wszak słynny w świecie slogan "Katowice - miasto wielkich wydarzeń" niczym nie ustępuje reklamową skutecznością wańkowi-czowskiemu "Cukier krzepi". Studenci marketingu politycznego na Uniwersytecie Śląskim dawno docenili jego umiejętności dydaktyczne, zastępy wychowanków reprodukują się i podnoszą poprzeczkę nowoczes-nego PR-u.
Długo czekałem na nową odsłonę talentów rzecznika gminnego Katowic, byłem nawet zaniepokojony, dlaczego tak długo milczy.

Nie daj Boże chory albo potencjał twórczy wyczerpał się w okresie rozkwitu? Na szczęście nie, warto było czekać, cierpliwość została nagrodzona. Po chwili wycofania (medytacje w klasztorze? rekolekcje? ćwiczenia zen i tai-chi?) mamy kolejne objawienie: Waldemar Bojarun jako artysta estradowy i multimedialny.
Miasto Katowice wręczyło nagrody wybitnym sportowcom i honorowe obywatelstwo Justynie Kowalczyk. Towarzyszyło temu imponujące widowisko artystyczne na scenie Miejskiego Domu Kultury w Giszowcu.
Scenariusz - Waldemar Bojarun, reżyseria - Waldemar Bojarun, kierownictwo produkcji - Waldemar Bojarun, moderacja i konferansjerka - Waldemar Bojarun.

Uroczystości towarzyszyły oryginalne i nowatorskie filmiki dokumentalne o laureatach (pomysł, scenopis i reżyseria - Waldemar Bojarun). Niestety, zdjęcia, montaż i udźwiękowienie filmów zostały zlecone koledze, który akurat miał chwilę wolnego w branży wideorejestracja-komunie-śluby-studniówki i z tego powodu były kiepskie.

Gdyby rzecz powierzyć do końca miejskiemu rzecznikowi w ramach autorskiego przedsięwzięcia, mielibyśmy do czynienia z dziełem spójnym, dopracowanym, konsekwentnie zrealizowanym na wysokim poziomie.

Ale tak w ogóle widowisko było udane. Obserwując, jak wspaniale bawili się miejscy urzędnicy i radni stołeczno-metropolitalnego miasta Katowice, widać było, że wreszcie znalazł się twórca, który trafił w gusta miejscowych elit władzy.

Po latach poszukiwań i nieudanych eksperymentów estradowych, urząd miejski znalazł wreszcie idealną formułę takich imprez. Na twarzy ojca miasta i jego zastępczyni (matki miasta?) malował się zachwyt porównywalny z tym, który rozkwita na obliczu rodziców, gdy ich ukochany jedynaczek występuje w programie "Mam talent".
Dlaczego zmarnowano tyle lat i tyle potencjału twórczego Waldemara Bojaruna? Tyle festynów, sylwestrów, uroczystości i widowisk, które mógł wypełnić swoją inwencją, zapałem i artystyczną charyzmą?

W mieście wakuje funkcja dyrektora Estrady Śląskiej.
Doprawdy nie rozumiem wątpliwości, kim obsadzić tę zasłużoną instytucję kultury, przecież to jest "selbstverständlich", zrozumiałe samo przez się.

Czeka nas budowa miejskiego teatru. Jeszcze nikt nie ruszył kilofem, a już wiadomo, kto powinien zostać dyrektorem naczelnym i artystycznym oraz pierwszym reżyserem, oby nikomu nie przyszło do głowy organizować jakichś bezsensownych konkursów.
Czy nie pora, aby rzecznikowi Katowic powierzyć również zadanie opracowania spójnej koncepcji zagospodarowania centrum miasta?

Po latach dreptania w miejscu i wyłaniania kolejnych nieudanych wizji architektonicznych, może przyszedł czas, aby zajął się tym człowiek kompetentny, wszechstronnie utalentowany, prawdziwy wizjoner.

Są też pilne, o czym wszyscy wiemy, potrzeby dydaktyczne na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego: szybki doktorat, potem habilitacja i profesura jak marzenie.
Śląsk nie potrafi spożytkować rodzimych talentów. Szukamy gdzieś daleko, błądzimy, drepczemy w miejscu, a tu pod nosem marnują się wielcy zapoznani.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie