18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Walka Gołota - Saleta: Leśni dziadkowie trzęsą boksem. Po czterdziestce też można odnosić sukcesy

Mateusz Faderewski
Andrzej Gołota
Andrzej Gołota Bartek Syta/Polskapresse
Udostępnij:
Boks to dyscyplina dla młodzieniaszków z superkondycją? Nic bardziej mylnego. Szczególnie w najcięższych kategoriach na szczyt często docierają pięściarze po czterdziestce. Dlatego 23 lutego walka Gołota - Saleta podczas gali Polsat Boxing Night w gdańskiej Ergo Arenie zapowiada się nadzwyczaj interesująco, nie tylko jako show dla pieniędzy, ale również pod względem sportowym.

Naprzeciw siebie stanie dwóch facetów ze znakomitą przeszłością. Gołota to czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata. Saleta - były mistrz Europy w boksie i mistrz świata w kickboxingu, ostatnio celebryta. Obu łączy jedno: wiek. Urodzili się w 1968 roku, razem mają więc 90 lat. Gołota skończył 45 lat 5 stycznia, Saleta obchodzi urodziny 7 marca. Kibice bokserscy żartobliwie nazywają ich już - trochę na wzór działaczy PZPN z tzw. terenu - "leśnymi dziadkami".

Większość sportowców kończy zawodową karierę przed czterdziestką, ale w boksie nie zawsze jest to regułą. Nie jest jednak łatwo długo wytrwać w ringu, bo zawodnicy narażeni są na silne ciosy, a w starszym wieku odporność na nie obniża się i mogą pojawić się problemy zdrowotne. Ofiarą boksu został m.in. najsłynniejszy pięściarz wszech czasów Muhammad Ali, u którego w wyniku przyjmowania silnych ciosów ujawniła się choroba Parkinsona. Dziś jego stan jest ciężki.

Historia zna jednak wiele przypadków bokserów, którzy grubo po czterdziestce odnosili wielkie sukcesy - George Foreman, Evander Holyfield, Bernard Hopkins czy Jack Johnson. Dwóch ostatnich łączy tragiczne dzieciństwo, przepełnione biedą i narkotykami. Z dzieciaków włóczących się po ulicy wyrośli przyszli mistrzowie świata. Powikłane losy życiowe miał także Gołota.

Wielu uzdolnionych pięściarzy popada w ostre konflikty z prawem - kończy z wieloletnimi wyrokami i rujnuje swoje kariery sportowe. Jednak Bernard Hopkins stanowi wyjątek. Z kryminalisty odsiadującego osiemnastoletni wyrok za rozboje (skrócono mu karę) wyrósł znakomity czempion.

Właśnie "Kat"- może dlatego, że dużo czasu stracił w więzieniu - jest najstarszym mistrzem świata w historii boksu. Ostatni zdobył 21 maja 2011 roku w Montrealu, pokonując Jeana Pascala w walce o pas federacji WBC i IBO w kategorii półciężkiej. W dniu zwycięstwa miał 46 lat i 126 dni. - Ludzie oczekują od boksera, że największe sukcesy odniesie w wieku 20-30 lat, a nie wówczas, gdy zbliża się do pięćdziesiątki. Udowodniłem, że jest to możliwe - powiedział Hopkins, zamykając tym samym usta wszystkim sceptykom.

Później stoczył jeszcze dwa pojedynki z Chadem Dawsonem. Pierwszemu z nich towarzyszył skandal. Rywal podczas pojedynku niczym rzutem zapaśniczym powalił Hopkinsa, który w konsekwencji nie mógł kontynuować pojedynku. Sędzia orzekł więc zwycięstwo Dawsona. Kilka dni później federacja WBC nakazała powtórzenie walki, a decyzję arbitra anulowała. Pojedynek uznała za "no contest", czyli nieodbyty. W maju 2011 roku zorganizowano rewanż, w którym zdecydowanie lepszy okazał się Dawson, pokonując Hopkinsa na punkty.

Od tamtego momentu Bernard nie wychodził na ring. 9 marca tego roku stanie przed szansą pobicia własnego rekordu. Tavoris Cloud będzie kolejnym przeciwnikiem "Kata". Hopkins nieuchronnie zmierza na sportową emeryturę, dlatego coraz bardziej zajmuje się działalnością promotorską. Wraz z Oscarem de la Hoyą jest współudziałowcem założonej przez tego drugiego grupy Golden Boy Promotions.
Najbardziej znanym pięściarzem początku XX wieku był Jack Johnson. Wychował się w biednej rodzinie i szybko musiał opuścić dom w poszukiwaniu pracy. Zawodowo boksował do 1931 roku, kiedy w swojej ostatniej walce w Wichita w stanie Kansas pokonał Brada Simmonsa po nokaucie w drugiej rundzie. Wówczas miał ponad 52 lata. Co ciekawe, poprzednie pięć pojedynków zakończyło się jego klęską. Po ostatniej wygranej dorabiał, wychodząc na ring w tzw. pokazówkach. Ostatnią pokazówkę dał w 1945 roku, zaledwie rok przed śmiercią. W wieku 67 lat zginął w wypadku samochodowym.

Jedną z żyjących ikon boksu jest George Foreman. To właśnie Amerykanin dzierżył miano najstarszego mistrza świata, dopóki rekordu nie pobił Hopkins. Ostatni raz Foremana na ringu mogliśmy zobaczyć 22 listopada 1997 roku. Mając ponad 48 lat, skrzyżował rękawice z Shannonem Briggsem. Według opinii większości osób to "Big George" był faworytem. W ringu było odwrotnie i Briggs wysłał Foremana na emeryturę.

Wcześniej, mając 45 lat, 9 miesięcy i 26 dni Foreman wygrał przez nokaut z Michaelem Moorerem. Wówczas w jego posiadaniu znalazły się pasy WBA i IBF. Broniąc tytułu, zmierzył się z Niemcem Axelem Schulzem. Foreman zwyciężył niejednogłośnie na punkty i został najstarszym w historii mistrzem świata wagi ciężkiej.

Foreman to niezwykła osobowość. Po karierze zajął się biznesem. Smykałka do robienia interesów, połączona z dużymi środkami do zainwestowania, pozwoliła zarobić mu krocie (około 300 mln dol.) na... sprzedaży beztłuszczowych grillów. Były bokser jest też... pastorem, sfinansował budowę swojego kościoła.

Evandera Holyfielda nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest wielokrotnym czempionem w wadze juniorciężkiej i ciężkiej. "The Holy" swój ostatni pojedynek stoczył 7 maja 2011 roku. Rywalem był Duńczyk Brian Nielsen. Co ciekawe, podczas walki mieli w sumie ponad 94 lata. Przewaga Amerykanina od początku nie budziła wątpliwości. W 10. rundzie silny cios powalił Nielsena na deski. To była ostatnia walka stoczona przez Holyfielda na zawodowych ringach. Ostatnim znaczącym tytułem, jaki Holyfield zdobył, był wakujący pas WBA. 12 sierpnia 2000 roku pokonał w Las Vegas jednogłośnie na punkty Johna Ruiza. W rewanżu go stracił. W kolejnych latach wywalczył mniej prestiżowy tytuł federacji WBFed, jednak nigdy już nie wspiął się na szczyt swoich możliwości.

Historia pamięta tylko wielkich. Takim jest Roy Jones jr, wielokrotny były mistrz świata w kategoriach: średniej, półciężkiej i ciężkiej. Niespełna rok temu, 30 czerwca, Amerykanin ze stanu Floryda zmierzył się w Atlas Arenie w Łodzi z Pawłem Głażewskim. Początkowo rywalem miał być Dawid "Cygan" Kostecki, lecz w przededniu walki nakazem sądowym został zabrany do więzienia. Roy Jones jr pokonał Polaka niejednogłośnie na punkty. Decyzja wywołała poruszenie. Według opinii ekspertów walkę powinien wygrać Głażewski, lecz sędziowie punktowali na jego niekorzyść. W chwili pojedynku Amerykanin miał na karku ponad 43 lata.
Najbliżej od powrotu na ring z krajowych "emerytów" był Dariusz "Tiger" Michalczewski. Polak zawiesił rękawice 1 czerwca 2005 roku. Wpływ na jego decyzję z pewnością miała porażka z Fabrice'em Tiozzo. Stawką było mistrzostwo świata w wadze półciężkiej organizacji WBA. Trzy lata później "Tygrys" otrzymał propozycję pojedynku z Graciano Rocchigianim. Do starcia nie doszło, powodem było niespełnienie wymagań finansowych niemieckiego boksera. Wówczas w ekspresowym tempie szukano mu następcy. Miał nim być Sven Ottke, z którym Tiger raz przegrał, jeszcze w boksie amatorskim. Do tego pojedynku również nie doszło, ze względu na obawy Michalczewskiego wobec firmy marketingowej Brain. Polak nie ufał zapisom kontraktowym. W kuluarach plotkowano, że za walkę "Tiger" miał otrzymać 5 mln euro.

Powroty na ring w wieku emeryta to również specjalność Andrzeja Gołoty. Pierwotnie we wrześniu 2012 roku miał walczyć z Riddickiem Bowe , ale w... wrestlingu. Kontuzja barku odniesiona przez Amerykanina okazała się główną przyczyną odwołania starcia. Ostatnią zawodową walkę Gołota stoczył w 2009 roku podczas gali bokserskiej w Atlas Arenie w Łodzi. Pamiętny pojedynek z Tomaszem Adamkiem był dla niego druzgocący. Przegrał przez techniczny nokaut w 5. rundzie. Miał wówczas 41 lat. Wielokrotnie mówiło się o powrocie "Andrew" na ring, lecz dopiero starcie z Saletą będzie próbą wznowienia kariery po niespełna czterech latach bokserskiej emerytury. W tym czasie Gołota przeszedł operację ręki i podobno jest ona wreszcie w pełni sprawna.

Przez lata Gołota był symbolem złego chłopca w polskim sporcie. Spotykał się z osobami z półświatka, miał sprawę o pobicie, uciekł do USA. Rozwiódł się i ponownie ożenił z Mariolą Babicz. W 2002 roku ścigała go amerykańska policja za nieobecność na rozprawie sądowej.

Dla Salety powrót na ring to nowość. W 2006 r. w kończącej karierę walce pokonał Eddy'ego Perry na punkty. Później dwukrotnie mierzył się formule MMA i K-1 z Marcinem Najmanem, w tym ostatnio 5 listopada 2011 roku. Wygrał w 1. rundzie dzięki kontuzji rywala. Twierdzi, że dla niego to ostatnia walka bez względu na wynik. - Super, jeśli ją wygram, ale świat się nie zawali, jeśli ją przegram - zapowiada.

Andrzej Gmitruk, trener Gołoty, zapowiada, że w przypadku wygranej nie wyklucza dalszych pojedynków. Co więcej, stwierdza że Polaka stać jeszcze na piątą walkę o mistrzowski tytuł. - Waga ciężka, poza braćmi Kliczkami, nie jest dziś supermocna. To kwestia czasu, odpowiedniego procesu treningowego i tej atmosfery wokół niego, o której mówiłem. Nie odbierajmy mu marzeń - zakończył. Czy to oznacza, że Gołota będzie walczył nawet po pięćdziesiątce?

Wideo

Materiał oryginalny: Walka Gołota - Saleta: Leśni dziadkowie trzęsą boksem. Po czterdziestce też można odnosić sukcesy - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Cierpki
Nie jestem znawcą boksu, ale chciałbym obejrzeć walkę dwóch Polaków po pierwsze fer. Dobrze, gdyby obaj pokazali klasę, a nie bijatykę w ringu. Tak naprawdę lubię obu panów, podziwiam za chęci do treningów w tym wieku, dobrą kondycję fizyczną. Oby wygrał zdrowy rozsądek w ringu,a nie chęć dowalenie przeciwikowi za wszelką cenę. Powodzenia panowie!
Dodaj ogłoszenie