Węgiel jest atutem, a nie przekleństwem

Krzysztof P. Bąk
fot. Tauron
Udostępnij:
Ze Stanisławem Tokarskim, wiceprezesem Tauron Polska Energia, rozmawia Krzysztof P. Bąk

Proszę powiedzieć, czy ustalenia pakietu klimatycznego są sukcesem, czy też porażką polskiej energetyki?

Musimy sobie zdawać sprawę, że pakiet klimatyczny będzie miał wpływ na ceny energii, a tym samym na koszt wytworzenia większości towarów. A to oznacza, że dokument nie jest już problemem samej tylko energetyki, ale przede wszystkim gospodarki i ludzi. Najlepiej spojrzeć na pakiet z punktu widzenia rynku i klientów kupujących prąd.

Ceny nie wzrosną drastycznie, więc chyba sukces?

Z tego punktu widzenia ustalenia pakietu są na pewno korzystne. W 2013 roku będziemy musieli kupić tylko 30 proc. uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Potem ta wielkość będzie wzrastać, by w 2020 roku osiągnąć 100 proc. Wtedy elektrownie będą płacić za każdy kilogram wyemitowanego do atmosfery CO2. Ceny energii będą więc rosły liniowo, a nie skokowo. Jeszcze niedawno groziła nam perspektywa, że już w 2013 roku trzeba będzie kupować wszystkie uprawnienia. To jest dobra wiadomość i dla gospodarki, i dla każdego z nas.

Także dla polskiej energetyki?

Inwestycje, które zostały rozpoczęte do końca 2008 roku, na przykład w Łagiszy, od 2013 roku będą mogły korzystać z prawa do części darmowych emisji. Bloki, których fizycznej realizacji nie rozpoczęto do końca poprzedniego roku, po uruchomieniu będą musiały kupować wszystkie uprawnienia.

To chyba niezbyt dobrze, bo koncerny energetyczne na najbliższe lata zapowiadają znaczące inwestycje.

Nikt jeszcze nie wie, jak zastaną zakwalifikowanie inwestycje, nad którymi już trwają prace koncepcyjne, roboty w terenie i gromadzenie dokumentacji. Energetyka ma nadzieję, że również budowę tych bloków uzna się za rozpoczętą i jeszcze przez kilka lat mogłyby one korzystać z części darmowych uprawnień.

Ceny energii będą rosły liniowo, a nie skokowo. To jest dla nas dobra wiadomość

A jeżeli nie zostaną zakwalifikowane?

To koszt wytworzenia w nich energii będzie wyższy niż w starych, mniej ekologicznych i sprawnych zakładach.

Jest również jakaś zła wiadomość?

Dzisiaj 1 megawatogodzina energii wytworzonej z węgla kosztuje w Polsce około 200 złotych. Szacuje się, że za prawo do emisji tony dwutlenku węgla trzeba będzie zapłacić 39 euro, czyli około 185 złotych (według aktualnego kursu). W sumie więc 1 MWh będzie kosztowała 385 złotych. To jest wiadomość zła, bo okazało się, że węgiel dołączył do grupy paliw drogich.

Wynika zatem z tego, że opłacałoby się przesunąć o kilka lat wszystkie planowane inwestycje.

Nie mamy na to czasu, bo już teraz musimy zastępować30-, 40-letnie bloki energetyczne. Trzeba wykorzystywać każdą możliwość sfinansowania tych inwestycji, a koniunktura na rynkach finansowych jest zmienna.

Jak ten wzrost kosztów przełoży się na cenę energii dla każdego z nas?

Załóżmy, że w 2020 roku grupa Tauron będzie w dalszym ciągu produkowała 20 terawatogodzin energii elektrycznej. By ją wytworzyć, będziemy potrzebowali uprawnień na około 20 mln ton dwutlenku węgla. W 2013 roku będziemy musieli wykupić 30 proc. z nich, czyli 6 mln ton za około 240 mln euro. Cena 1 megawatogodziny wzrośnie więc o około 25 proc. W 2020 roku ten wzrost, w porównaniu do dzisiejszych cen, będzie blisko stuprocentowy.

Co sprawia, że inwestycje w ekologiczne, odnawialne źródła energii tak się w Polsce ślimaczą?

W 2010 roku, zgodnie z obowiązującym prawem, z odnawialnych źródeł Polska ma wygenerować około 10 proc. energii elektrycznej. W 2020 roku, zgodnie z celami pakietu klimatycznego, 15 proc. zużywanej energii całkowitej ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. A więc 30 proc. prądu będzie musiało powstać w ten sposób. Tymczasem w ubiegłym roku udział energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych nie przekroczył 6 proc.

Dlaczego?

Nasze możliwości są ograniczone. Nie mamy wielkich rzek, wiatry nie wieją wystarczająco, a słońce nie świeci dość długi i dość mocno. Tauron ma kilkadziesiąt niewielkich elektrowni na naturalnych stopniach wodnych i dwie większe, zaporowe. W Polsce nie ma potencjału, by powstały kolejne. Żeby wybudować elektrownię o mocy 1 MW na istniejącym progu trzeba wydać nawet kilkanaście milionów złotych. Taka sama moc w elektrowni węglowej jest znacznie tańsza. Z fermy wiatrowej o mocy 100 MW, skoro na lądzie wieje średnio przez 2000 godzin w roku, powstanie w ciągu roku 0,2 TWh energii. Z biomasy w Tauronie jesteśmy w stanie wytworzyć góra 0,5 TWh. Jeżeli więc mamy wytwarzać 10 proc. energii odnawialnej w kraju, to tylko w naszej grupie musielibyśmy produkować2 TWh z odnawialnych źródeł. A do tego daleka droga.

Na drodze stoją głównie pieniądze?

Wierzę, że możemy osiągnąć te 10 proc. Ale co do 15 proc., które narzuca nam Unia Europejska w kolejnych latach, to jestem sceptyczny. Chyba że przyjmiemy, że nie boli nas koszt wytworzenia i jesteśmy na tyle bogatym krajem, że nas stać na jeszcze większe wydatki na energię.

To może lepiej jednak wystawić jedną lub dwie elektrownie atomowe?

Choć Tauron w skali kraju jest potężną grupą, to i tak jesteśmy za mali, by samodzielnie odtwarzać własne źródła, budować elektrownie wiatrowe i jeszcze postawić siłownię jądrową. Ale chcemy być partnerem w takim przedsięwzięciu.

Czy rok 2020 to realny termin?

W Finlandii powstaje kolejny blok atomowy. Mija 12 lat od momentu ogłoszenia decyzji i referendum wśród mieszkańców. A my nie jesteśmy nawet na tym etapie. Proszę nie wierzyć, że przed 2020 rokiem powstanie w Polsce jakakolwiek elektrownia jądrowa. To niemożliwe. Sądzę, że bardzo prawdopodobną datą jest rok 2025.

Kiedy, pańskim zdaniem, całkowicie atom wyprze węgiel?

Nigdy, a przynajmniej nie w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. W najbliższym czasie energia będzie pochodziła z trzech źródeł. W podobnych proporcjach będzie to energia jądrowa, zielona oraz z węgla i gazu. Wyeliminowanie węgla nie leży w interesie Unii Europejskiej, bo gaz i paliwo jądrowe są importowane spoza jej obszaru.Wkrótce osiągniemy taką proporcję, że 70 proc. unijnej energii będzie pochodzić spoza kontynentu, zresztą, z bardzo trudnych regionów.

Mogą więc pojawić się takie problemy, jak ostatnio z rosyjskim gazem?

Polscy energetycy namawiają do dywersyfikacji źródeł energii, ale w inny sposób, podnoszący bezpieczeństwo energetyczne Europy. W państwach, których głównym surowcem jest węgiel, niech energia powstaje z niego, w innych z wody, a w innych niech dominuje energia atomowa.Zróbmy po 30 proc. z każdego źródła, ale rozliczajmy to w skali Europy, a nie konkretnego państwa. Dzisiaj każda megawatogodzina prądu wyprodukowana z węgla w Polsce zwiększa bezpieczeństwo nie tylko mieszkańców naszego kraju, ale również Niemiec i Francji. Węgiel jest naszym atutem,a nie przekleństwem.Jest jednak pewien warunek. Musi to być węgiel przetwarzany na energię w czysty dla środowiska sposób.

Za prawo emisji tony CO2 trzeba będzie płacić 39 euro. To jest wiadomość zła, bo węgiel dołączy do grupy paliw drogich

Miliardowe inwestycje w Polsce zagranicznych firm

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie