Wiceminister Tomanek, zdymisjonowany po Gowinie: Premierowi dziękuję za odwołanie w godnej atmosferze. Przyszłość w polityce? Broń Boże!

Marcin Zasada
Marcin Zasada
Robert Tomanek
Robert Tomanek brak
Byłem w rządzie 11 miesięcy. I tak jak wszedłem do niego bez polityki, tak bez polityki wyszedłem. Propozycja od Jarosława Gowina? Jeśli będzie trzeba, będę służył wsparciem w dyskusjach, ale kariery politycznej nie planuję. Zresztą, nawet gdyby taka propozycja się pojawiła, żona szybko wybiłaby mi ją z głowy - mówi prof. Robert Tomanek, były rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, były wiceminister rozwoju, pracy i technologii, odwołany z rządu po dymisji Jarosława Gowina.

Po odwołaniu Jarosława Gowina z funkcji ministra rozwoju, pan odwołany nie został. Jak to było dokładnie? Stracił pan stanowisko wiceministra w „procesie reorganizacji struktury urzędu”?
Konsekwentnie trzymam się zasady, że nie komentuję tej decyzji premiera Mateusza Morawieckiego. Jak każdy szef, ma prawo do własnego doboru współpracowników. A przy okazji, Jarosławowi Gowinowi bardzo dziękuję za szansę zdobycia nowych doświadczeń. Premierowi zaś dziękuję za odwołanie w godnej atmosferze.

„Dziękuję za odwołanie w godnej atmosferze”? Pan profesor raczy żartować?
Bynajmniej. Taka była atmosfera, a ja rozumiem okoliczności. Poza tym, nie musiałem i nie zamierzałem walczyć o tę posadę. Praca wiceministra w tak kluczowym resorcie była niezwykłym doświadczeniem dla pracownika akademickiego. Ale wiązała się też z ogromnym wysiłkiem. Nagle to nie ja byłem panem swojego czasu, a kolejne wyzwania. Przypomnę tylko, że byłem w rządzie, gdy zmagaliśmy się z drugą i trzecią falą pandemii. Dziś znów jestem poza Warszawą.

I?
I wracam do spraw akademickich. Jestem profesorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Dotychczas starałem się godzić obowiązki ministerialne z pracą na uczelni, co było łatwiejsze przy zajęciach zdalnych. Więc to odwołanie, biorąc pod uwagę powrót do kształcenia realnego, będzie z pewnością korzystne dla pracy akademickiej.

Nie przeocz

Podziwiam dyplomację w sytuacji politycznej czystki.
W sumie w potężnym Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii zajmowałem się m.in. dyplomacją gospodarczą. A poważnie: miałem szczęście działać w obszarach „policies”, a nie „politics”, czyli bardziej w strategiach, a nie w polityce. Nie dokonywałem wyborów politycznych, nie brałem udziału w dyskusjach w dyskusjach politycznych.

Jaki będzie ten rząd bez Gowina?
To już „politics” i dywagacje, których nie chcę prowadzić. Nie jestem ani politykiem, ani politologiem. Jestem ekonomistą i jako ekonomista w tym rządzie pracowałem.

Podziela pan obawy swojego byłego szefa, np. dotyczące budżetu i stanu finansów państwa? „Gdy prawda o budżecie wyjdzie na jaw, PiS nie będzie miał szansy na zwycięstwo w 2023 roku” - mówi Gowin.
Jestem z natury optymistą. Po drugie, czynników wpływających na budżet jest bardzo dużo. Rozumiem, że w dyskursie politycznym obrazuje się najczęściej czarno-biało, ale ja wolę dostrzegać kolory pośrednie. Budżet państwa będzie zależał od wielu czynników zewnętrznych, od stanu gospodarki światowej. Dziś wypełniamy luki, wchodzimy w łańcuchy dostaw, rozwija się eksport i przemysł, a czeka nas przecież duży napływ pieniędzy europejskich. Prognozy dotyczące PKB Polski są obiecujące. Sprzyja nam też specyfika rodzimej gospodarki: dużej, ale zdywersyfikowanej, z przewagą produkcji nad usługami. Nie znaczy to jednak, że nie ma zagrożeń.

Polski Ład?
W dyskusji o nim „politics” zdominowała „policy”. Nie jestem specjalistą od podatków, ale pamiętam, że polski system podatkowy był krytykowany nie tylko wewnętrznie, ale i na poziomie Komisji Europejskiej. W zaleceniach z roku 2020 zwracano uwagę na konieczne reformy w zakresie ułatwień dla przedsiębiorców czy ochrony zdrowia. Zaznaczano, że Polska musi wprowadzić zmiany, bo nasz system jest zawiły, nieefektywny i niesprawiedliwy. Z drugiej strony jednak, zaplanowane zmiany powinny być etapowe, ewolucyjne. Polski Ład został przede wszystkim sformułowany zbyt ogólnie, wymaga dopracowania szczegółów.
Dostał pan propozycję zostania w rządzie?
Nie.

Pardon, nie miał pan przecież mandatu poselskiego. Gdyby pan był posłem, propozycje byłyby na pewno.
Propozycji nie było i powiem więcej: zdobyłem wystarczająco dużo doświadczenia, by nie myśleć o takich propozycjach nigdy więcej w przyszłości.

Tu już mniej dyplomacji.
Praca w rządzie była ciekawa, a zostawanie na stanowisku za wszelką cenę nigdy nie było dla mnie priorytetem.

Więc pan profesor rozczarowany polityką?
Bynajmniej. Będąc w rządzie obserwowałem mechanizmy rządzenia, jak wcześniej w samorządzie. Takie procesy są złożone, nie jestem rozczarowany. Było to raczej bardzo męczące i dlatego nie chciałbym już wracać do tej rzeki. Przed odwołaniem czekała mnie kwestia transformacji sektora górniczego, szukanie kompromisów i setki godzin posiedzeń. Na samą myśl czułem zmęczenie. Teraz odczuwam ulgę. I stąd może moja wdzięczność wobec premiera Morawieckiego.

Co będzie z górnictwem?
Nie będzie źle. To już nie jest ten sam sektor, o takim znaczeniu jak na początku XXI wieku. Ta transformacja nastąpi, ale rząd jest potrzebny jako negocjator, choćby z Komisją Europejską i moderator procesów w kraju. Z całą pewnością rząd nie może być bierny, bo Śląsk to kwestia rozwoju gospodarczego Polski. I nie powinien być pojmowany jako problem, tylko jako kapitał.

Jaka będzie decyzja Komisji Europejskiej w sprawie umowy społecznej i górnictwa do 2049 roku?
Sprawa jest w toku. Po polskiej stronie pilotuje ją Ministerstwo Aktywów Państwowych. Wiem, że argumenty rządu są do przyjęcia przez KE, tym bardziej, że pracuje tam wielu specjalistów znających specyfikę regionów górniczych.

Pan i polityka, jeszcze kiedyś?
Nie, broń Boże. Byłem w rządzie 11 miesięcy. I tak jak wszedłem do niego bez polityki, tak bez polityki wyszedłem. Cieszę się również, że obie strony politycznego sporu, reprezentowane przez część mediów, były bardzo neutralne wobec mojej dymisji.

A jeśli będzie propozycja od Jarosława Gowina?
Był bardzo wyrozumiałym szefem. Jeśli będzie trzeba, będę służył wsparciem w dyskusjach, ale kariery politycznej nie planuję. Zresztą, nawet gdyby taka propozycja się pojawiła, żona szybko wybiłaby mi ją z głowy.

Musisz to wiedzieć

Czarnek zapowiada HIT!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie